Lek homeopetyczny krzemowy rozprowadza pani z Wrocławia, pod nazwą ANRY.
Ta pani nie jest lekarzem, kiedyś współpracowała z dr Rybczyńskim, ale doktor
nie żyje, a firma dalej się kręci.Lek jest w postaci płynu, i 1 cm sześcienny
kosztuje stówkę.Czyli tani nie jest.
Zastanawiem się, jak z krzemu zrobić lek homeopatyczny, skoro krzem nie jest
rożpuszczalny w wodzie.

· 

agakoziorowska napisała:

> Po trzecie dla mnie zapisanie w ustawie ze lek
> homeopatyczny nie musi miec udowodnionego działania jest dosc dziwne. skoro
> działa jak każdy inny to dlaczego nie trzeba tego udwadniac jak w przypadku
> kazdego innego? No ale ja sie nie czepiam... tak mi tylko dziwnie wyglada

To ma sens. Leki homeopatyczne nie pomagają (w sensie medycznym) ale też nie
szkodzą. Problem jest innej natury i chyba trudno unormować go prawnie. Dotyczy
najgroźniejszej choroby czyli raka. Ludzie w Polsce generalnie leczenie
rozpoczynają zbyt późno bo raz, że służba zdrowia jest jaka jest (niedouczeni
lekarze pierwszego kontaktu, kolejki do specjalistów etc.) a dwa, że leczenie
nowotworów jest z punktu widzenia Kowalskiego niezwykle ciężkie. Chemia,
naświetlania i interwencja chirurgiczna. Czyli Kowalski idzie do lekarza z bólem
a po kilku tygodniach ma już chemię po której żyga jak kot i na dokładkę kroją
go wzdłuż i w poprzek. To działa na wyobraźnię więc jak tylko jest możliwość
uniknięcia tych wszystkich obciążeń to zamiast iść do onkologa łyka się jakieś
krzemy czy cudowne preparaty (przypadek Kaczmarskiego). Efekt wzmacniają plotki,
że ktoś tam gdzieś rozmawiał z kimś komu np. Anry pomogło. I potencjalny chory
łapie się tego jak ostatniej deski ratunki. Pół biedy jeśli ten nowotwór był
tylko w wyobraźni - wtedy homeopatia czy krzem mają szansę pomóc. Ale nie daj
Bóg trafi na kogoś kto z nowotworem będzie chodził po cudotwórcach zamiast do
lekarza to albo otrzyma terapię zbyt późno albo... wcale.

Nie ma cudownych leków na wszystko, dlatego jednym pomaga a innym nie. Dlatego
trudno jest wmawiać tym, którzy się tą metodą wyleczyli z ciężkich i
przewlekłych chorób, że to było oszustwo. Anry jest rodzajem leku
homeopatycznego i z oczywistych względów badania laboratoryjne (w dzisiejszych
czasach) nie są w stanie określić, jak dany lek może wpłynąć na organizm, bo
woda z kranu może mieć podobne składniki...
Ale jako lek homeopatyczny jednoskładnikowy nie powinien kosztować więcej jak 5
zł, a te 100 zł to tak dla równego rachunku, żeby można było z tego nieźle żyć.

Pytanie o ANRY
Dzień dobry,
zajrzałam na Pana stronę www i widzę, że poleca Pan lek homeopatyczny ANRY. Pamiętam, że jakiś
czas temu (chyba na forum Homeopatia) szukał Pan chętnych do przetestowania tego leku na sobie.

Chciałam zapytać o Pana doświadczenie z tym lekiem? Ja początkowo byłam nastawiona bardzo
pozytywnie, ale moją nieufność wzbudza cena leku - niespotykana wśród lekarstw homeopatycznych
- i fakt, że lek podobno ciągle powstaje z materiału pozostawionego przez dr Rybczyńskiego. Jakoś
nie wzbudza mojego zaufania sytuacja, w której tylko jedna osoba wie jak lek zrobić, a już żadna nie
potrafi odtworzyć próbki doktora - wynalazcy. (te informacje mam z wykładu pani Tomczak)

Będę wdzięczna za podzielenie się Pana opinią i doświadczeniem w tej sprawie.

· 

Jak probowales to napisz!!Znaczy bierzesz anry , nie dziala i podsuwasz linki
zamiast powiedziec o reakcji na lek??That's a joke!!!Zreszta nie bawmy sie w
zgadywanki tylko jak masz juz doswiadczenie z anry to napisz
Przeczytalam te artykuly i nie zgodze sie z nimi zwlaszcza z badaniami na zywej
kropli krwi.Ja widzialam taka krew i wiem jak to wyglada i to co opisali to
bzdura.

Mama.mimi, tu akurat lekko pozwolę sobie się z Toba nie zgodzić. Piszesz, że u
twojego synka działa podświadomość i rzeczywiście tak jest. I nie jest moim
zdaniem prawdą, że działają TYLKO leki. Leki homeopatyczne to dla mnie coś na
kształt placebo. Nie, nie neguję tu ich działania, nie to mam na myśli. Ale
zapytajcie samych siebie, czy biorąc jakiś lek nie wierzycie w jego skuteczność?
Ja sądzę, że wierzycie. I dlatego jednemu pomaga to a innemu to, a nie działa to
na wszystkich. Kwestia nastawienia. Ja np. wziąłem ANRY i dopiero po nim
poczułem, że ta cholera ginie. Ale biorąc go do ust powiedziałem głośno i
wyraźnie: "a teraz niech ten lek załatwi cię na zawsze" - no i mam odpowiedź.
Nie chcę już pisać, w jaki sposób doprowadziłem do diagnozy choroby, bo uznacie
mnie za stukniętego...

Silicea to jak najbardziej lek homeopatyczny. mam go przepisany w wlasnie w takie potencji LM VI jako lek konstytucyjny. A ponizej zamieszczam opis zamieszczony na forum homeo:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=37110219
A co do tego czy to jest samo co ANRY do faktycznie nalezy zaczekac na drJanusa.


Twoj synek z pewnoscia jest powaznie zagrzybiony.POdawane przez tyle czasu
antybiotyki zrobily swoja zla robote b.dokladnie.aefekt to prawie zadna
odpornosc.Terapia jest prosta i nieomal nieklopotliwa.Przede wszystkim zmiana
diety na ubogo weglowodanowa i prawie bezmleczna.Do tego dobre bakterie jelitowe
np.AC Zymes.Oczywiscie zero cukru i slodyczy...A najwazniejsza rzecz to
ANRY.Homeopatyczny lek ,zwalczajacy infekcje grzybicza...W razie czego,sluze
rada...Pozdrawiam

CO MI KONKRETNIE POMAGA NA CANDIDE i wzmacnia
Kwesta odpornosci;
Od prawie 3 lat czyli od momentu kiedy wdepnelam w grzyba w podlodze w pracy
ciagle chodzilam zasmarkana ,kaszel codziennie 365 dni w roku -
wiecznie odchrzakiwalam...
Nie pomagalo nic na dluzej, nawet po megadawce probiotykow , czosku, vitaminie
C, citrosepcie czy anry wszytsko wracalo do normy po 5-6 godzinach od zazycia
lekow.
Ile razy mialam mokra glowe tyle razy automatycznie pojawial sie katar
zatokowy, stad musialam ciagle suszyc suszarka.
Jesli na dworze zimno lub deszczowo - ja odczuwalam nasilenie objawow, wiecej
kataru, kaszlu, ogolne rozbicie.
Do tego doszlo nocne wstawanie i blakanie sie po domu nieprzytomne niemalze
kazdej nocy.
Od 4 dni biore lek homeoopatyczny konstytucyjny w przypadku moich dolegliwosci
i co widze: ani po kaszlu ani po katarze znaku nie ma!!!!!!!!!!!!.
Wczoraj testowalam swoje mozliwosci -chodzilam z mokra glowa przez godzine przy
otwartm lekko oknie i nic sie nie dzialo, zero kataru Rano wstalam tez wolna
od straych uporczywych dolegliwosci.
Wiec jesli komus nie pomaga nic z lekow antygrzybicznych to niech lekczy sie
pod okiem homeopaty. Naprawde nic na oko sie nie zanjdzie samemu bez wiedzy
jaka konieczna jest do wystawienia diagnozy o leku konstytucyjnym, ktory
naprawia wszytsko w organizmie, co sklada sie na zespol niedomagan danej osoby.

www.abchomeopathy.com/forums.php

link na forum , gdzie homeoopaci udzielaja porad, prowadza wywiad z pacjentem,
prowadza leczenie , pytaja o reakcje organizmu na leki, sa ciagle w kontakcie,
za darmo.

Potrzebuje ogolnie poprostu antygrzybicze ale chcialabym jednak albothyl ktory kosztuje jakos trzy , dwa zlote i jest bez recepty.
Jakiekolwiek inne nikt by mi nie mogl zalatwic ale swoja jak uwazam ze ten lek jest super.Przed wzieciem pierwszy raz anry wzielam tez albothyl ktory wyczyscil mi zrogowacialy ,chory naskorek .Super sprawa, wydaje mi sieze jest lepszy od niejednego leku antygrzybiczego ktory kosztuje mase kasy.

Ja nie wiem ale te morze nie dzialalo na mnie dobrze juz wiele razy.Zawsze po nim mam jakies problemy.A jak wykompalam sie w wannie to mialam stan zapalny rowniez.A ja tak uwielbiam plywac w morzu i wychodzi na to ze nie moge.

Jak bys mogla zalatwic to bylabym wdzieczna bardzo )
pozdrawiam

granna generalnie tez miałam duzo dylematów w tej kwestii i do tego denerwowałao
mnie to ze kazdy "uzdrowiciel" posiadał ten lek w swoim zestawie i kazdemu
choremu go sprzedawał dla mnie to brzmiało jak szarlataneria i koniec, aż do
czasu poznania przemiłej osoby która dokladnie od początku az do konca
poswieciła mi czas tłumacząć zasadę działania w trakcie przypadkowej naprawdę
luznej nie zobowiązującej rozmowy gdzie zresztą ja sama się zainteresowałam owym
krzemem i próbowałam coś z tej skromnej osoby "wyciagnąć", pozniej się okazało
ze rozmawiałyśmy własnie o anry.

:)

pzdr

tak, torbiele, cysty i ropne guzy leczy silicea.
Tez na jajnikach

Obraz lek SILICEA obejmuje:

- powiekszenie wezlow chlonnych , glownie u kobiet.
- zielona wydzielina z nosa (reakcja na kazda infekcje w postaci zielonych
ropnych wydzielin)

- ZIMNE RECE I STOPY i ogolne poczucie zimna jako pierwszy znak u pacjenta
odpowiadajacemu lekowi SILICEA przed kazda atakujaca nowa infekcja

- NOCNE LUNATYKOWANIE, wrazliwosc na fazy ksiezyca. Ja lunatykowalam caly rok
dzien w dzien bedac po anry...sie nabawilam obrazu leku silicea jak widac.
- brak enerigii, ugodowosc, unikanie spiec i otwartych klotni
- strach przed porazka
- lubi jajka, woli potrawy chlodne niz gorace, moze lubic mieso, ale zwykle nie
lubi, bo ma slabe trawienie, nie toleruje alkoholu
- wyrazne WLOSY NA JEZYKU (silny meszek) widziane golym okiem
- zaburzenia wzrokowe (mgla przed oczami)
- swedzacy czubek nosa
- obfite pocenie sie pod pachami, w pachwinach i na stopach (stopy moga miec
nieprzyjemny zapach)
- wszelkiego rodzaju torbiele, cysty i ropne guzy wewnatrz organizmu
-nadmierne pocenie sie jest naturalnym procesem oczyszcania sie organizmu ze
zlogow, jesli zatamujesz pocenie sie u pacjenta SILICEA beda sie w jego ciele
namnazac liczne guzy, cysty i torbiele jako efekt skumulowanych zanieczyszczen.
- biale plamy na paznokciach -typowe dla silicea
- nietolerancja alkoholu
-

Chodzi Ci pewnie o preparat anry.
Wiem, że to optymistycznie nie zabrzmi, ale w sumie nie macie nic do
stracenia... Było tu o anry sporo, wpisz w wyszukiwarkę. Szczerze mówiąc, jakoś
mnie nie ten lek nie przekonuje, ale skoro lekarze nie mogą zaproponować innej
formy terapii, to warto chwycić się wszystkiego.
Ale leczenie na własną rękę bym odradzała, lepiej skonsultować się z homeopatą
- koniecznie nie-oszołomem:). Nawet, jeśli uzna, że nie będzie w stanie nic
zrobić w kwestii guza, to na pewno pomoze na psychikę, a to też istotne.

16%VOL
22%VAT

Zupełnie się z Tobą nie zgodzę. Anry to nie jest żaden lek, a jego działanie
jest zupełnie nie sprawdzone, ani tym bardziej przebadane medycznie. Za
przykład podam moją żonę. Brała Anry przez rok trzy dawki w chwili, kiedy miała
całkowitą remisję choroby potwierdzoną w bardzo szczegółowym badaniu
histopatalogicznym. Niestety pomimo brania Anry zapobiegawczo choroba
powróciła. Poczytaj wątek rak jajnika.
Znam przypadek kobiety chorej na mięsaka. Nie poddała się leczeniu
onkologicznemu tylko zaufała Anry. Właśnie dowiedziałem się że od prawie roku
nie żyje.
Czy na takiej podstawie można coś takiego ludziom proponować? Panie zajmujące
się dystrybucją Anry w ogóle nie wzbudzają zaufania, ale jak to bywa tonący
chwyta się brzytwy. Jedynymi zaletami Anry jest niska cena jak na kurację
półroczną i mała ilośc płynu do wypicia. Nic poza tym.
Wszystkich przestrzegam przed bezgranicznym zaufaniem i poddaniu się takiej
kuracji rezygnując z terapii onkologicznych proponowanych przez medycynę.
pozdrawiam Robert

Powiem tak: czytałam wiele na temat nowotworów i sposobów leczenia gdyz od dwóch
miesięcy szukam ratunku dla mojego taty. To co napewno ustaliłam to fakt iż
krzem jest zawarty we wszystkich ziołach antynowotworowych i nie sądzę aby był
to zbieg okoliczności. Polecam lekturę na temat preparatu, ja widzę sens jego
stosowania i to co udowodnił dr . Rybczyński uważam za wiarygodne. Niby medycyna
konwencjonalna radzi sobie z pewnymi typami raka w zależności od stadium, ale
niestety nie ze wszystkimi !!! I jak słyszę słowa lekarza który mówi : nie ma
dla pani Taty już ratunku, proszę zapewnić mu spokojną śmierć i nie próbować
metod niekonwencjonalnych !!!! po prostu mnie przeraża. Zabranie całkowitej
nadziei. Nadzieja jest zawsze, trzeba tylko chcieć ją zobaczyć i czasem zaufać
chociażby specjaliście który spędził lata nad badaniami tkanki nowotworowej aby
wynaleźć taki preparat jak "ANRY". I rzecz jasna "dzięki" wielkim korporocjom
nie mógł go wprowadzić do sprzedaży jako preparat leczący raka. Może firmy
farmaceutyczne powinny powtórzyć badanie dr. Rybczyńskiego ??? ja po
przeczytaniu kilkuset wypowiedzi osób wyleczonych mam stanowisko jasne a tym
bardziej że jest to lek homeopatyczny, polecam równiez lekturę na temat izotopów.
Pozdrawiam

elpasz napisała:

> Tu znajdziesz odpowiedź
> www.onkolink-anry.pl

Chyba nie doczytałeś, więc zacytukę. To do ciebie:

"aha wszystkim pajacom którzy chca mnie namowic na jakis zajebisty lek z huby
albo innej vilcacory mówie : "serdeczny chooj wam w doope" (jak napisze to
poprawnie to wygwiazdkuje mi słowa a chce zeby przekaz był czytelny)"

S.

Wyleczen kandydozy z tego co czytałam jest niewiele.Mimo stosowania przez
chorych diety,stosowania przeroznych specyfikow,probiotykow.Taki
np.Anry,noni,srebro,citrosept i wiele temu podobnych...Jak cos wszystko leczy to
jest do bani.Nie ma cudownego leku,ktory by wszystko leczył.Nabija jedynie kase
producentom.W przeciwnym wypadku nie byłoby coraz wiekszej rzeszy chorych.Ludzie
ci wydaja ogromne pieniadze w nadzieji ze pomoze,a czytam ze efekty sa marne.Czy
ktos moze sie pochwalic,ze wyszedł z kandydozy?Nawet lekarze sie z nia
borykaja,nie umieja sobie z nia poradzic.Wiec kiedy czytam ze kolejny cudowny
lek zwalcza te przypadłosc,mam mieszane uczucia.

anry...
witam.
słyszałam ostatnio o preparacie anry. zastanawiam się czy ten lek
pomógłby mojej babci która ma chłoniaka, reumatoidalne zapalenie
stawów i cukrzkrzycę. nie chcę podawac jej tego na własną rękę,
chciałabym aby leczeniem pokierował jakiś dobry homeopata, najlepiej
z województwa łodzkiego.
w ogóle czy w takiej sytuacji homeopatia może pomóc. nie myślę że
babcię coś cudownie ozdrowi, dobrze byłoby gdyby choroba choć trochę
się zahamowała
dzięki za odp.

-no wiec temperatury poszly po rozum do glowy ispadly byly.
-czasami jednak mam rozdwojenie jazni, jestem tu i teraz, ale gdzie
indziej jestem tez, stad rozne sztuczki.i nie zeby los mi policzkow
nie serwowal, ooo nie, nie.dzisiaj ledwie sie ocknelam i....raz w
czolko.leje jak z cebra.
-jesli chodzi o preparat, ktory popijasz kryska, to moze byc on
homeopatyczny, ale nie musi.przewaznie lekarz-homeopata robi
obszerny wywiad z pacjentem zanim przepisze cokolwiek.z tym, ze jest
w kraju lek o nazwie ANRY, opracowany przez dr.rybczynskiego,wysoko
homeopatyczny alkoholowy roztwor krzemu, ktory robi zawrotna
kariere.jest dosyc drogi tez.swego czasu znany szeroko byl preparat
prof.tolpy.
-moze powinnas dowiedziec sie nazwy specyfiku i zrobic wywiad wsrod
ludzi, ktorzy go juz zazywali?

Cześć Robert. Niestety wrócił mi list do Ciebie i nie wiem dlaczego. A co do
Anry to jest to preparat wspomagający leczenie ale pod ścisłym nadzorem lekarza
który ma o tym pojęcie , bo gadanie pani Tomczak że jest to cudowny lek na
wszystko ... Szkoda gadać ! Wystarczy porozmawiać z tą panią osobiście i już
masz wyrobione swoje zdanie ! Odezwij się do mnie To wszystko Ci opowiem.
Pozdrawiam Agniecha
Agu0@onet.eu
agniecha321

Jestem 38 letnią kobietą. Mając 16 lat zachorowałam na zespół schenlaina
henocha, czego skutkiem było dość ciężkie uszkodzenie nerek. Groziła mi
niewydolność nerek, byłam załamana. Trafiłam do dr Rybczyńskiego w
Poznaniu.Jeżdziłam do niego przez kilka lat co pół roku i wypijałam u niego lek
robiony przez niego /nigdy nie wiedziałam co to jest/. Wyglądało to jak woda i
nie miało żadnego smaku. Dziś wiem że był to preparat ANRY. Obecnie jestem
zdrową osobą i mam dwójkę wspaniałych córek. Zostałam wyleczona dzięki temu
wspaniałemu człowiekowi, a lekarze rozkładali już ręce. Nie mogę uwierzyć, że
znałam tak wspaniałego człowieka, który dla tych badań poświęcił swoje życie.
Ludzie wierzcie w siłę tego leku. Jestem jednym z wielu / na pewno/ przypadków
wyleczonych preparatem ANRY. Na moją chorobę nie było żadnego leku znanego
medycynie. Jestem bardzo wdzięczna temu WIELKIEMU człowiekowi, bo dzięki niemu
żyję i jastem szczęśliwa.

Preparat ANRY, to lek homeopatyczny w dużym stopniu wspomagający leczenie. Ale
jest pewne ale. Po zażyciu tego środka należy odtruwać, wydalać jady
nowotworowe, wydalić toksyny. Należy wspomnieć również o wyżywieniu. Nowotwory
rozrastają się dzięki energii otrzymywanej z glukozy. Jedna tabletka nie
wyleczy, chemia,jak stwierdzili naukowcy, robi więcej złego jak dobrego, ale
kogo to obchodzi ?. Ta terapia jest stosowana bardzo długo i tylko słyszymy o
nowych wynalazkach. Tylko, że medycyna naturalna stosuje w przeciwieństwie do innej.

wiecie co mnie rozwala w leczeniu alternatywnym : homeopatii, anry,
biorezonans, bioenergoterapia.... ? Takie straszne zakłamanie. Mówią
Nam :"gdyby nasz lek był uznany, to MAFIA LEKARSKA poszłaby z torbami"
albo "duże firmy farmaceutyczne nie pozwolą nam się dostać do lekarzy"
albo "lekarze są przekupni, chodzi im tylko o kase od producentów leków"....
a My w to wierzymy, wyciągając z portfela kolejną stówe na ANRY, ALveo i inne
homeopaty.... Zapominamy chyba że te "cudowne leki" nie są za free i ktoś na
tym zarabia kupe kasy.
Żyjemy w kapitaliźmie i demokracji (ale w kapitaliźmie napewno ): gdyby był
produkt rewolucyjny, leczący raka lub inne straszne choroby to nie musiałby
walczyć z "nieuczciwymi lekarzamii i ich mafią" , bo gwarantuje że po paru
miesiącach zostałby światowym hitem, no ale do tego potrzebne są kilkuletnie
badania, ślepe próby itd... a nie zapewnienie na drukowanej na domowym
komputerze ulotce....
TYM SIĘ RÓŻNIĄ LEKI OD SUPLEMENTÓW

Ja wziełam na razie 1 dawke ANRY.Dałam mojemu dziecku 13 kropli tyle ile ma
lat.Nawet dostal 2 krople mój pies.Dawke wzięłam 1 listopada 2005r.więc
niedawno.Jezeli stosuje sie leczniczo-trzeba przestrzegac zaleceń-nie pic
ziół,wody mineralnej -te wszystkie informacje przysyłaja rzem z
lekiem.Natomiast jezeli profilaktycznie to nie trzeba stosować tych zaleceń-
dzwoniłam i upewnilam sie.Jezeli wystąpi goraczka nie trzeba brać dexametasonu
(tj.lek sterydowy) mozna go zastapic czyms innym p/goraczkowym np.paracetamol.

Zgadzam się ze wieloletnie badania nad Anry przez dr.Rybczyńskiego nie maja
siły przebicia nad rynkiem farmaucentycznym,poniewaz ten lek nie tylko leczy
nowotwory ale szereg innnych chorob i tu jest zagrozenie dla rynku
farmautycznego.Bedac z wizyta u lekarza,lekarz nie powie nam że jestesmy zdrowi
tylko na sile zapisze jakies leki ktore maja skutki uboczne i w ten sposób
zapadamy na dolegliwości chroniczne a sprowadza sie do jednego do KASY aby
zasilic apteki-przeciez ich teraz multum.

lepiej bedzie tutaj na forum pisac tez o zwierzetach ktorym podało sie Anry.Ja
równiz podalam profilaktycznie mojemu pieskowi ten lek.bardzo chetnie podziele
sie informacjami na temat działania anry.Wziełam anry dopiero 1 listopada 2005
r i na razie nie mam objawów-jestem po operacji onkologicznej wiec bede brala
leczniczo.Ciekawa jestem jak to podziala.Pozdrawiam.

Byłam wczoraj na wykładzie p. Tomczak o ANRY, potem były pytania i dyskusja.
Podzielę się kilkoma informacjami-p. Tomczak polecała książki:
książki dr Rybczyńskiego
J.Aleksandrowicz -Nie ma nieuleczalnie chorych
W.Sedlak -Rola krzemu w ewolucji biochemicznej życia
oraz www.semma.strefa.pl
tu o diecie dr Gersona i detoksykacji organizmu m. in. o lewatywie z
kawy(podobno bardzo skuteczna)
Ogólnie było bardzo dużo ciekawych, przydatnych informacji.
W spotkaniu uczestniczył też doktor (przyjmuje w Warszawie) który leczy tym
preparatem, opowiadał o swoich doświadczeniach a także lek wet również stosująca
ANRY u zwierzaków.
Jeśli coś Was interesuje to pytajcie. Jeśli o tym było to napiszę.
Pozdrawiam Elżbieta

Anry
Nie boicie się tego stosować? Może i jest skuteczny, ale kiedy wystąpi wysoka
temperatura zalecają wziąść jakis lek na d... aby ja obniżyć. Wydaje mi się, że
to powinno byc pod ścisła kontrolą lekarza, bo co zrobić kiedy wystapia inne
uporczywe objawy?
Poza tym nie zalecają picia soku z marchwi, buraka i wielu innych rzeczy po
zastosowaniu tego preparatu. Czy to trochę nie ryzykowne?

Do Homeopatki

Odkąd przeszłam na dietę optymalną i potem zaczęłam stosować ANRY nie stosowałam
żadnych leków ani innych środków naturalnych.
Po kilku tygodniach od pierwszej dawki wybrałam się na cytologię. Lekarka
zamiast badania dała receptę na lek p/grzybiczy bo stwierdziła na oko okropną
grzybicę. Oczywiście recepta wylądowała w najbliższym koszu. Wierzyłam ,że ANRY
sobie poradzi,wtedy tylko jeszcze nie wiedziałam, że ten objaw grzybicy to
właśnie usuwanie grzybów z organizmu.

Wiem,że nie należy doleczać się środkami p/grzybiczymi, trzeba pozwolić krzemowi
działać. Ale jak najbardziej rozumiem Cię Homeopatko,że przy nasilonych objawach
jest to bardzo trudne. Piszesz, że bierzesz wszystko co jest na rynku na
candidę. A może niektóre z tych produktów hamują proces wyleczania krzemem i
dlatego u Ciebie trwa to dłużej.
Na forum ANRY p. Marianna podaje, jeśli dobrze pamiętam, czym się wspomagać nie
przeszkadzając przy tym krzemowi.
Przypomniał mi się przypadek osoby, która z jakiś powodów w czasie stosowania
ANRY dostała antybiotyk. Powróciły wszystkie objawy choroby którą miała kilka
miesięcy wcześniej a którą ANRY już zdążył wyleczyć. I leczenie zaczęło się
jakby od nowa.
pozdrawiam

Elapsz chodzilo mi o to czy to przynosi pozytek brac czesciej bo przeciez mowi sie ze lek dziala szesc miesiecy wiec biorac czesciej nie wiadomo czy to cos polepszy.Zapytam kiedys Tomczakowej
Ja bralam trzy razy anry co dwa miesiace ) Teraz jakos jeszcze czekam z dawka wlasciwie nie wiem czemu hihihi

Są osoby, które narzekają, że po anry mają pogorszenie na tle infekcyjnym, ale
ile z nich próbuje w tym momencie skorzystać z zappera (to koszt połowy dawki
anry i to urządzeni może służyć wiele lat)?

Skoro skutecznie anry zniszczy grzyby, to usuwając się w cień i będąc pożywką
(jako martwe odpady) dla bakterii, resztki grzybów mogą prowadzić do ich
chwilowego namnażania (infekcja), dopiero układ odpornościowy musi postarać
zwalczyć ten nadmiar bakterii (ew. wirusów). Oczywiście wszystko nie jest tak
proste, jak napisałem, nakładać się może na to alergia, wtedy układ
odpornościowy ma spory problem. Myślę, że zapper powinien przyspieszać proces
zdrowienia, a MO Słoneckiego po jakimś czasie powinna zadziałać na zanik
alergii. Anry jest dobry na wiele spraw, ale to tylko lek wspomagający układ
odpornościowy, więc moim zdaniem nie koliduje z MO (no może tylko w przypadku
raka). A ci, którym nie pomógł powinni dalej szukać czegoś, co potrafi
właśniwie "rozbujać" układ odpornościowy, aby zaczął sobie radzić z
codzennością, a czy będzie to B.S.M, czy jakieś inne Noni, to już zależy od
konkretnego przypadku (mnie dużo dało BRT, zero przeziębień i stanów zapalnych
gardła). Potem anry (lub samo MO) powinno być głównym elementem profilaktycznym
naszego zdrowia.


Po pierwsze ANRY to tylko stowka na rok lub 3 mce.Odstep mdzy dawkami zalezy
od reakcji organizmu na preparat.Jak kazdy lek homeopatyczny niekoniecznie od
razu powoduje polepszenie zdrowia,czy znikniecie przykrych objawow.Czasami
zgodnie z wlasciwosciami takich preparatow moze spowodowac przejsciowe
pogorszenie zdrowia ,nawet z nasileniem sie przykrych objawow.Zalecalbym
cierpliwosc i mimo wszystko wiecej optymizmu.Bywa,ze prawdziwa poprawa nastepuje
po 2 lub 3 dawce,zwlwszcza w stanach przewleklych.A co do cukru warto siegnac do
artykulow dra Janusa w e wstepniaku do forum.To jeden z niewielu prawdziwie
madrych lekarzy jakich znam... Do dziela wiec mila Pani...Pozdrawiam

Witam i mam bardzo ważne pytanie - jestem po pierwszej dawce Anry 10 dni i czy
mogę stosować alcocit który jest na aloesie do zakrapiania nosa? Mam chore
zatoki ciągły katar i odchrząkiwanie a znajomy polecił mi właśnie ten alcocit
jako wspaniały lek na to . Tylko boje sie że to może kolidować z tym Anry które
zażyłem półtora tygodnia temu.Co radzicie moji drodzy?

ja tez ciagle chodzilam zasmarkana , kaszel codziennie 365 dni w roku -
wiecznie odchrzakiwalam.
Wzielam 2x anry i nic nie pomoglo na te dolegliwosci nawet.
Tylko samopoczucie uleglo zmianie.
Od 4 dni biore lek homeoopatyczny konstytucyjny w przypadku moich dolegliwosci
i co widze: ani po kaszlu ani po katarze znaku nie ma.
Wczoraj testowalam swoje mozliwosci -chodzilam z mokra glowa przez godzine przy
otwartm lekko oknie i nic sie nie dzialo, zero kataru Rano wstalam tez wolna
od straych uporczywych dolegliwosci.
Wiec jesli komus nie pomaga nic z lekow antygrzybicznych to niech lekczy sie
pod katem homeopaty.Naprawde nic na oko sie nie zanjdzie samemu bez wiedzy jaka
konieczna jest do wystawienia diagnozy o lrku konstytucyjnym, ktory naprawia
wsyztsko w organizmie, co sklada sie na zespol niedomagan danej osoby.

Witam!
Postaram się opisać mą sytuację dość lapidarnie.
Otóż zaczęło się około 4-5 lat temu, kiedy miewałem silne bóle brzucha oraz
głowy, badania nic nie wykazały. Stopniowo czułem się coraz gorzej, osłabły moje
wyniki w nauce. Finalnie przed pół rokiem wylądowałem w szpitalu, 3 dni głodówki
z diagnozą:jedz warzywa i owoce. Moja siostra ma kandydoze, poleciła mi miksturę
oczyszczającą J. Słoneckiego, zmieniłem nieco dietę i znikły mi objawy takie jak
zaparcie, pryszcze (po drodze miałem grzybice stóp), nabrałem nieco wigoru. W 2
ms od rozpoczęcia zażywania mikstury zrobiłem wymazy - nic nie wyszło. Dziś
jedyne co mam to biały nalot co dzień rano, gazy, czasem gorsze samopoczucie
spowodowane spadkiem cukru (w szpitalu byłem z podejrzeniem hipoglikemii -
niedoborem cukru), zimne ręce i nogi, swędzenie w lewej części pleców i w prawym
uchu. Za przyczynę tego ostatniego laryngolog podaje właśnie grzyby, ale nie
zrobiłem jeszcze wymazu w uchu. Miejscowy lekarz wyklucza drożdża, a ja rozważam
zażycie ANRY - "lek bez zobowiązań" można by rzec. Co sądzicie?

Pomoże albo nie, nie dowiesz się, jak nie spróbujesz. Ja pozbyłem się swędzenia
(na tle grzybiczym) dzięki jednemu opakowaniu Fortakehl D5 (cena ok 40 zł,
sporo, ale taniej niż anry), lek stanowi co prawda część większej kuracji
antygrzybiczej (niestety trochę drogiej), ale może być stosowany też osobno.
Jedyny problem może być z kupnem, bo teoretycznie jest na receptę, ale jak się
poszuka dużej apteki, która specjalizuje się między innymi w homeopatii, to
powinni sprzedać bez recepty (ci doświadczeni aptekarze wiedzą do czego to jest
i że nie szkodliwe). A MO i tak powinno być podstawą dalszej kuracji.


Juz pisalem o tym,ze substancja wyjsciowa do produkcji Anry,jest srodkiem
specyficznym.TYlko p.Tomczak dysponuje oryginalna receptura,cala reszta
niestetry nie ma nic wspolnego z oryginalem dr.Rybczynskiego.Poza tym za 10
zl.mozna kupic co najwyzej aspiryne,a nie lek homeopatyczny.Wiem z czego sie
robi Anry,niestety nie moge tego wyjawic.I dobrze byloby,gdyby udalo sie sprawe
wyjasnic raz na zawsze...Anry to homeopatyczny preparat podnoszacy odpornosc ,
jednoczesnie w swoisty sposob pomagajacy zwalczac nowotwory.Reszta jego
dobroczynnego dzialania jest niejako przy okazjii...Pozdrawiam

misiaczkumoj,
anry dziala jak lek konstytucyjny homeopatyczny.

Musisz wiedziec, ze czasem bierze sie 1 kulke konstytucyjnego raz na 3 miesiace.

I organizm pracuje caly czas na podstawie tego jednego "pobudzacza."

Homeopatia jest jedna, i zalicza sie tu tez ANRY.

Tylko sa rozne leki homeo, ktore sie zazywa w roznych czestotliwosciach.
pamietaj, ze leki konstytucyjne czyli o szerokim spektrum dzialania podaje sie
czaem raz na kilka miesiecy i obserwuje zmiany przez ten czas.

lek kostytucyjny rozni sie tym od lekow homeo doraznych , ze leczy cala
konstytucje, wszystko po kolei i ma zastosowanie nawet w kilkuset roznych
objawach, jakie sa w obrazie tego leku.
Bierze sie 1 dawke tego konstytucyjnego i sie obserwuje zmiany.
Lek konstytucyjny podaje sie w schorzeniach chronicznych i obejmujacych caly
system organizmu.
Jest tez mase innych lekow sposrod 4,5 tysiaca homeopatykow, ktore podaje sie
na stany ostre i sprawy dorazne, ktore wycofuje sie szybko, bo tez szybko
zaatakowaly.
Jednak, jesli jakis problem utrzymuje sie dlugo i notorycznie powraca ten sam
rodzaj schorzenia wowczas terapia lekiem konstytucyjnym jest nieodzowna.
Lek kostytucyjny ustawia do pionu cala konstytucje.
Wzmacnia organizm i tez po drodze nasila jakies stare schorzenia z
przeszloaci, ktore ulegaja wyleczeniu podczas pogorsznienia homeopatycznego .
Tych nasilen, jakie powoduje konstytucyjny lek nie powinno sie zagluszac lekami
doraznymi, ale czasem trzeba podac cos na zlagodzenie nasilen, kiedy nasilenia
nie wycofuja sie same.

U mnie np pojawil sie stan bakteryjny, dostalam ataku paciorkowcow, stad
musialam sie zdac na kilka innych specyfikow, ktore wycofaly atak bakterii.
Teraz juz nie mam wiecej tego typu sensacjii.

Czyli tak samo jak z ANRy -bierzesz jedna dawke leku konstytucyjnego raz na
jakis czas , przechodzisz zmiany , pogorszenia i polepszenia ....
Po kilku miesiacach czasem homeopata zaleca podanie drugiejn dawki i czeka sie
znow miesiacami na efekt koncowy.

Ja teraz tez tylko na konstytucyjnym jade.

Leki

W ostatnim dwumiesięczniku NEXUS jest szczegółowo opisana historia patentu,
działania i stosowania krzemu organicznego. Patent na produkcje tego preparatu
mają Irlandczycy. Historia życia i prac dr. Rybczyńskego też była przedstawiona
w przedostatnim numerze tego pisma.
Preparat ANRY, według opisu na stronie netowej, wydaje się być lekem
homeopatycznym, innym niż produkowany w Irlandii.
Ze strony internetowej wysłałem e.mail do producenta tego specyfiku zadając
pytania:
- czym rózni się ten preparat od leku homeopatycznego Silicea
- o ile nie jest to lek homeopatyczny, czy firma wykupiła patent od
Irlandczyków?
Od kilku dni czekam na odpowiedż ale jej nie otrzymałem i chyba nie doczekam
się.
Pragnę zaznaczyć, że nie znam w praktyce działania tego preparatu i w związku z
tym nie chcę wypowiadać się na jego temat pozytywnie czy negatywnie. Wysyłając
e.mail do producenta ANRY chciałem tylko uzyskać rzetelną informację.

ANRY
wiecie co wam powiem? tak ostatnio poczytalam z koleżanką trochę o tym
anry /ona też się skusila, ale za nic nie chciala wierzyć, gdy podniecona
przynioslam jej wieści z tego forum/ więc obie postanowiłyśmy się /he
he!/ "doedukować". ona studiuje medycynę, uznala że ma to sens i raz kozie
śmierć... u mnie lepiej, u niej duużo gorzej ! ale zobaczymy. suma sumaru:
respect dla pana św. pamięci Rybczyńskiego /p.s. ostatnio poznalam osobę,
której 2 lata temu lekarze nie dawali szans, rak trzustki, czytalam o anry na
przystanku, i ten pan mnie zagadnął, taki przypadek, powiedził, że dziękuje
Bogu za ten lek, bo uratował mu życie/. budujące!
pozdrawiam
princess

dokladnie, ja mysle, ze noni na pewno wzmacnia odpornosc (tak jak robi to
czosnek czy citrosept) i dlatego okrzyknieto go lekiem przeciegrzybicznym.

Ale co do ANRY to wydaje mi sie, ze to raczej lek homeopatyczny, dziala na
zasadzie chemii- krzem zawart w anry wybija krzem w komorkach grzyba, uszkadza
je i stad efekt zabicia grzybow.Ja musze sprobowac tego krzemu.

Masz racje!!!Sam jezyk nie satysfakcjonuje mnie rowniez bo to nie oznacza konca
problemow.Ja powtorze ze nie powiedzialam ze wzielam anry i
wyzdrowialam.Powiedzialam ze mi zszedl nalot.Nie zdazylo sie tak nigdy
wczesniej po zadnym leku.To oznacza dla mnie ze jest to najlepiej dzialajacy
lek, najmocniejszy czy najefektowniejszy.Co bedzie dalej tego nie wiem.
Albo wszystko ponownie wroci albo wszystko przejdzie.
Badan nie robie bo sama widze na jezyku co sie dzieje z organizmem.Pod reka
test ze slina sie przydaje.

wiecie co? przeczytalam wlasnie o tym preparacie Anry i mam mieszane
uczucia.Wydaje mi sie ,ze to jest cos podobnego do Noni, ktory zwyczajnie
niektorym pomaga , a niektorym nie.Czytajac tekst mialam wrazenie ,ze
odnaleziono cudowny lek na raka!!! wybaczcie ,ale nie wierze w to ,ze gdy np.
czerniak zlosliwy powoduje juz przerzuty do mozgu i wezlow chlonnych to Anry
spowoduje nagly zanik choroby.Co jak co,ale nie czerniak.(mam w tym wzgledzie
zle doswiadczenia w rodzinie)...jezeli jednak mialaby mi ta "woda" wyleczyc
moje jelita tzn pozbyc sie candidy lub chociaz zminimalizowac objawy(jezyk-
afty) to mysle ,ze bylabym sklonna sprobowac.Mam jednak pytanie.Wyczytalam ,ze
podczas leczeniem Anry(jedna dawka na pol roku) nie mozna pic wody mineralnej
ani ziol.To przepraszam, co ja mialabym pic? skoro mleka nie moge(bialko), kawy
nie moge, sokow nie moge...Mam przez caly etap choroby pic sok z grejpfruta?
cos tu jest nie tak jak powinno.

hmm... powiem Wam, że to ciężko jednoznacznie stwierdzić, co pomaga, a co nie... każda osoba reaguje inaczej na ten sam lek/preparat... co do lekarzy /ad.lekarka marcina/ ponoć ubywa im pieniędzy z ich kasy w momencie wydawania skierowań... dlatego się nie kwapią... zresztą kto to wie? sama też szukałam kiedyś pomocy, wsparcia, fachowej rady, nie miałam szczęśccia niestety... ...
zestaw vision'u zjadałam ok.roku temu, mnie nie pomogło, noni nie piłam, bo uznałam, że jeśli to na wszystko działa...to...wiadomo, natomiast sok z aloesu piłam niecałe 2m-ce swego czasu... może za krótko? na razie jestem zadowolona z preparatu anry /już minął prawie miesiąc/, zobaczymy, na jak długo zabije grzyba /?/, jest wyraźnie lepiej
myślę, że warto próbować wielu rzeczy, tylko kieszenie nam się lżejsze stają no nie? i to jest ten ból, poza tym nigdy nie wiadomo, czy dany specyfik pomoże... czy nie.

pozdrawiam
princess

Witam!!
Zastosowałam ANRY jakis miesiac temu.Lekarz przepisał mi ten specyfik przy
okazji leczenia boreliozy...Miałam dokładnie takie objawy jakie mi
przepowiedział- czyli wszystkie, te które towarzyszyły mi w przebiegu choroby
tylko w mniejszym nasileniu... Poczatkowo podeszłam do tego specyfiku z
niedowierzaniem, ale teraz po czasie stwierdzam,że chyba cos w tym
jest...Oczywiście dostałam do tego inne lekarstwa, witaminy i minerały. Mam
mnóstwo energii i czuje się swietnie. Byłam na wizycie kontrolnej-z wynikami
morfologii. Lekarz stwierdził znaczna poprawę.Czytałam mnóstwo informacji nt.
ANRY .Czasami mam wrażenie,ze to kolejny farmaceutyczny specyfik przynoszacy
całkiem niezłe dochody.. Ale mi osobiscie się po nim poprawiło. Szczegóły
wizyty opisuje w atku na forum o Boreliozie( Dr M. z Poznania) Teraz lekarz
podejrzewa u mnie delikatna candidę .Zapisał mi znowu jakis lek
izopatyczny.Trudno jest sie ustosunkowac do tego,ale wiem,że ludzie z powaznymi
chorobami traktuja ANRY jak szansę...

babsee napisała:

> chyba sie napije normalnie bo juz nie wiem co robic.

Chyba się nie napij...
Niedawno było w Warszawie spotkanie na temat ANRY z p.Tomczak, która sposób
sporządzania tego homeopatycznego specyfiku odziedziczyła po lekarzu Anatolu
Rybczyńskim. Miał to być lek na raka, ale bardzo dobrze się sprawdza jako
oczyszczanie organizmu z grzybów (dr Rybczyński uważał, że rak ma etiologię
grzybiczą i opisał to na podstawie tysięcy badań, które przeprowadził w swoim
długim, poświęconym walce z nowotworami, życiu). Opowiadała pani, jak leczyła 4-
letnia wnusię. Dała dziecku na czczo tyle kropelek, ile lat i dużo do picia.
Jagusia mogłaby dostać 2 kropelki. Oczyszczanie organizmu trwało parę tygodni. Z
dziecka wychodziły niesamowite rzeczy górą i dołem, ale w przerwach było dobrze.
Teraz wcale nie choruje. Zrób sobie herbatkę z melisy i poczytaj
www.onkolink-anry.pl, skontaktuj się z tymi ludźmi.

o BOZE!!!!!!!!!

To mowisz, ze lek SILICEA ma krzem w sobie?????????/

To posluchaj mojej historii:
Po 2-3 tygodniach od czasu zazycia ANRY zaczelam miec zielone katary, upiornie
ciezkie, jezyk pokryl sie wlosami (tak wlosami, gestym mchem!!!) + zaczelam
lunatykowac (codziennie bez wzgledu na faze ksiezyca)

Ten stan trwal rok.
Wszystko bez zmian.
Dopiero teraz poczulam ulge jak sie lecze homeopatycznie....
Brlama leki na nasilenia paciorkowcowe a teraz biore - ZGADNIJ CO....!!!!!!

Wlasnie SILICEA NA MOJE STANY LUNATYKOWANIA oraz wlosy na jezyku, zaparcia i
biale plamy na paznokciach.

HMN....
I jak mowilam: ANRY MI NIE POMOGLO, wrecz smiem stwierdzuic, ze pogorszylo moj
stan zdrowia......dolaczajac do mojej candidy obraz leku jaki ma SILICEA.

Nie wiem co myslec.....

Na szcescie teraz jak biore moje homeopatyki w kulkach wychodze z tego i od 2
miesiecy nie lunatykuje!!!!!!

Ja zamówiłem Anry oczywiscie nie pomogło,ale poznałem pewnego pana przez
internet który szuka prawdziwej formuły tego leku.Napisałem prawdziwej dlatego
że to co sprzedaja teraz robione jest na alkoholu,a prawdziwy preparat Anry
jest zrobiony na wodzie destylowanej.Dr Anatol Rybczyński juz niestety nie
zyje.Z korespondencji jaką prowadziłem z panem Krzysztofem z internetu bo tak
własnie miał na imie,wynika że ten prawdziwy lek oparty na wodzie destylowanej
i aktywnym krzemie naprawde działał.Pan Krzysztof uporczywie szuka ratunku dla
swojej żony która jest ciężko chora.Dotarł on do lekarzy którzy przedstawili mu
pełną dokumentacje dotycząco leczenia tym specyfikiem.Niestety Dr Rybczynskiemu
nie udało sie nikogo przekonac zeby sfinansował produkcje lekartswa.(rząd za
czasów Buzka).Panu Krzysztofowi udało sie odnalezc wnuka Dr Rybczynskiego
niestety nie wie on jak wyprodukowac ten preparat,zaś co do państwa którzy
sprzedają lek przez internet odparł tylko tyle że wszystkie notatki dr. przed
smiercia przekazał swojej asystentce(rosjanka lub ukrainka której obecnie
miejce zamieszkania nie jest znane)wiec to zwykli naciągacze.
Widac nie ktorzy sie nabieraja.np ja.
Pozdrawiam.

Weszłam na stronę Pani Wiesi (sklep) i czegoś nie rozumiem. Czy możesz mi
wyjaśnić, dlaczego stosowanie tak bezpiecznego preparatu Anry należy wspomagać
Dexamethasonem, który jest sam w sobie lekiem groźnym. Dexamethason jest długo
działającym sterydem i pomijając całe morze problemów medycznych, ten lek nie
powinien być dostępny bez recepty, szczególnie na odległość. Nie kwestionuję
wartości Anry, chociaż osobiście wolałabym wiedzieć, jaki jest mniej więcej
jego skład. Jest to bardzo tajemniczy preparat.

Poznałem p.Tomczak.Rozmawiałem z nią.
Poznałem też kogoś kto chciał napisać książkę o niej,doktorze Rybczyńskim i
efektach stosowania ANRY.Odwiedził czterdzieści kilka osób,poznał dokumentację
medyczną.Powiedział mi,że osoby te właściwie dawno nie powinny już żyć.
Ja też poznałem osoby stosujące ten preparat.Osoby,które na nowotwór chorowały,a
dzięki ANRY są zdrowe.
Nieodłączną częścią kuracji jest dieta optymalna.Jej istotą jest nie tylko
jedzenie tłuszczu,co jedzenie we właściwych proporcjach białka,tłuszczu i
niewielkich ilości węglowodanów.Przy czym nie oznacza to,że trzeba koniecznie
jeść mięso.Zbyt często nie zastanawiamy się jak ważne dla naszego zdrowia jest
właściwe odżywianie.
Nie twierdzę,że jest to lek dla wszystkich na wszystko.Sytuacje kiedy może on
być pomocny są opisane na ulotce jaką dostałem od p.Tomczyk.Wiem,że przychodzi
do niej po pomoć bardzo wiele osób.
Chciałbym i ja im pomóc.Jednej osobie mogę sfinansować kurację tym
lekiem.Zainteresowanych proszę o listy na skrzynkę gazetową.

Niewiele piszesz o objawach tej kamicy.możesz jednak spróbować podawać lek
Formica rufa compose 3x15 kropli.Możesz rozpuścić w łyżce wody i podać
strzykawką wprost do pyska.Gdy zużyjesz jedno opakowanie leku zacznij podawać
Berberis D6
3x8 kulek do pyska.
O swoich zwierzętach i otm jak dawno je karmię wg tej diety napiszę później.
Na nowotwór nie dawałem ANRY/psu sąsiada/,pewnie jednak dam.Poznałem p.Tomczak.
Pisałem o tym w wątku o ANRY.

Lek o nazwie Silicea LMVI nie jest homeopatycznym krzemem.Silicea to bezwodny
koloidalny tlenek krzemu.
Istnieje natomiast lek homeopatyczny zrobiony z organicznego krzemu.Lek ten
nazywa się ANRY.Ten lek stosuje się w leczeniu nowotworów.To polski lek,nie ma
go w aptekach.A na tym forum była chyba już o nim mowa.
Oprócz tego leku homeopatia ma wiele innych leków wartych stosowania w tej chorobie.

Snaiper znowu twoje bezsensowne gadki. Czy ty czytać nie umiesz. Czy dziewczyna
prosi o wyjaśnienia czy anry to lek? NIE. Prosi o opinie osób które maja w tej
dziedzinie jakieś doświadczenie (dobre czy zle). Ty rozumiem takiego
doświadczenia nie masz, więc nie zabieraj głosu jeśli nie masz nic do
powiedzenia.

Czyzby groźba???
Powtarzam bez sensu jest ten ukrain/anry etc
były swego czasu[niestety juz wyrzuciłam]art w gazetach że powinno sie z tym
całym "naciagactwem ,fałszywą nadzieją [co jest zwykłym chamstwem kiedy
człowiek jest cięzko chory ,wciskac mu kit i żerowac na nim] zrobic
porządek,osoby które to sprzedają i jeszcze uważają że jest to dobre sa po
prostu wstrętnymi i małymi ludxmi i powinny same na coś zachorować bo za takie
rzeczy powinno się płacić ,moze wtedy by zrozumiały jaką krzywdę robią innym
ludziom bo werbalne akcenty chyba na nich nie działają ,pisząc imiona nawziska
chodziło mi o to ze gdybym ja np została uzdrowiona takim cudem etc i inne
osoby też to byśmy całe forum założyli ,łacznie z osobistymi telefonami i
rozdawalibyśmy za darmo ten specyfik.Nie zostało to w jakikolwiek sposób
przebadane ,nie ma rejestracji ,procedury medyczne czasem trwają latami lek
przechodzi próby etc .Rak to nie jest tylko 1 osobnik ,są rózne rodzaj e
dlatego nie jest łatwe wypracowanie póki co leku bo to nie model
uniwersalny.Jerst takie powiedzenie jak coś jest do wszystkiego to jest do
niczego /Rozumiem że Ty albo ktoś Ci bliski może być chory ale wierz mi akurat
tu TRADYCYJNA MEDYCYNA Zrobi wszystko co może a nie dawaj pasożytowac na sobie
[tacy ludzie dla mnie najgorsi ,to normalnie powinno być karalne długoletnim
więzieniem]pozdrawiam

Przyczyna i wyleczenie z nadmiernego owłosienia .
Mam na imię Nadia z nadmiernym owłosieniem walcze od 10 lat ,były klniki ,
lekarze ginek. , endokrynolodzy , zabiegi kosmetyczne i co ? NIC. Wszystkie
wyniki w normie , taka moja uroda - totalna bzdura !!! Zaczęłam szukać na
własną ręke i znalazłam .Przebadałam sie biorezonansem i wyszło niedomoga
przysadki mózgowej , niedoczynność tarczycy , problemy z kora nadnerczy oraz
jajnikami.Mój cykl miesiączkowy to 30-40 dni , czasami dłużej , teraz jak w
zegarku co 29 dni .Muszę was ostrzec zaburzenia hormonalne są bardzo ważne,
żadne leki nie unormują cyklu , niestety jestem farmaceuta i stwierdzam to
fachowo.Tu jest link o badaniucmn.castor.com.pl/diagnozowanie.Przez
rok brałam zastrzyki homeopatyczne bo tylko homeopatia ureguluje hormony (
ale musi to być dobry homeopata, to bardzo ważne )Dobrze , hormony sa ok ale
owłosienie nadal , bo raz wyrwany włosek odrośnie napewno więc jedyna metoda
to laser, ale musicie patrzeć albo domagać się żeby na urządzeniu była
njwiększa siła tzn 40 bo , gdy pani obsługujaca laser jest niedoświadczona i
boi się żeby was nie poparzyc albo celowo zmniejszają siłe w celu większego
zarobku to efekt bedzie mierny.Ja mam zaufaną panią dr dermatolog , która
sama wykonuje zabiegi .Na każdej częsci ciała tzn piersi , podbrzusze ,
wąsik , broda , bikini miałam po dwa razy .Pierwszy etap to hodowla czyli
jakieś 2 m-ce potem 3 m-ce przerwy , znów hodowla (golenie maszynka
jednorazowa) i kolejny zabieg .Żeby laser był skuteczny muszą byc uregulowane
hormony.A teraz sedno sprawy , skad te zaburzenia hormonalne ? przecież musi
być tego przyczyna .następny link ,przeczytajcie uważnie
www.abteam.com/friends/drozdze.htm .Jestem nosicielem candidy ,
zdiagnozowanej również przez biorezonans.Są różne metody leczenia , jak w
przypadku hormonów medycyna nie pomoze jedynie rygorystyczna dieta tu można
zajżeć na forum Candida .Ja osobiście zażyłam preparat Anry jest to związek
aktywnego krzemu , równiez lek homeopatyczny , który niszczy grzyba od
podstaw .Dla zainteresowanych artykuły o ANRY , nie przestraszcie sie że jest
to lek na raka ale candida to wczesna forma raka onkolink-anry.pl/To
wszystko ,pisze bo mnie się udało , znalazłam przyczyne i pozbyłam sie
nadmiernego owłosienia czego i wam życzę .Jeśli macie jakieś pytania to
odpowiem ale pod jednym warunkiem , musicie dokładnie przeczytać podane
przezemnie linki .Pozdrawiam Nadia

Bardzo współczuję.Było tu na temat anry ( lek homeopatyczny m.im raka). Mam
namiar na panią króra współpracowała z dr Rybkowskim i leczy tym lekiem. Może
warto spóbować .Jeśli chcesz napisz podam namiary na priv. Pozdrawiam

O anry wiem tylko tyle, ze istnieje, nic poza tym.
Jeśli nie znasz objawów towarzyszących gorączce nie dostaniesz odpowiedzi nawet
od najlepszego na swiecie homeopaty. Lek homeo bez objawów nie istnieje.

Ja bralam homeopatyki ale nie zauwazylam poprawy.Po wzieciu jednak anry jestem
zdrowa ale nie jest to wiara w lek.
W ciagu szesciu lat mojego leczenia mialao sie wiele razy poczucie wiary a to
przy zmianie lekarza , a to gdy widzialam ze zabiera sie lekarz do rzeczy ,
nawet jak przyjechalam do Angli gdzie rowniez zrobili mi badania na wiekszosc
popularnych infekcji.To wygladalo naprawde profesjonalnie ale niestety nie
polepszylo sie mimo wielkiej wiary ze jestem w dobrych rekach.

Ci co nie wierza niech poczytaja artykuly za i przeciw homeopati.Zobaczycie
jakie glupie argumenty pisza by ludzi odwiesc od homeopati.
To tak jak przy anry gdzies pisalo ze to beznadziejny lek ze zawiera nawet
mniej krzemu niz ma sok z marchwi.No niestety ja pijac sok z marchwi nie
wyzdrowialam!!!

Co do cukru w kulkach to nie przesadzajmy!!Nie mozecie calkowicie! obstawiac
przy diecie przeciwcukrowej.To nic nie da.Grzyb oprocz cukru zywi sie prawie
wszystkim.Zywi sie witaminali i mineralami.Kiedy zjecie jablko czy marchewke to
dawka witamin i mineralow dostaje sie grzybowi.Resztki tego dostaja sie dopiero
do waszego krwiobiegu.Jednym slowem karmicie grzyba i tak i tak.Nawet jak grzyb
nie bedzie mial witamin i mineralow to i tak znajdzie sobie cos.On zywi sie
nawet obumarlym grzybem ,czyli sam soba.Jezeli chodzi o zaglodzenie grzyba to
nie ma czegos takiego!Dieta oczywiscie, ograniczenie cukru oczywiscie, zdrowe
odzywianie rowniez ale zaglodzenie?Zdrowo odzywiajac sie utrudniacie mu
egzystencje.System immunologiczny , sie poprawia, praca narzadow
rowniez :nerki , jelita , watroba.To to prowadzi do wyzdrowienia .Dzieki
wiataminom i mineralom organizm sam zwalcza grzyba.Dobrz oczywiscie jak sie mu
pomoze dajac przeciwgrzybicze produkty.
Zdrowym odzywianiem rowniez odkwaszamy organizm co rowniez utrudnia zycie
grzybom.Zaden drobnoustroj chorobotworczy nie jest w stanie przezyc w
alkaicznym organizmie.
Pozdrawiam

ale ten anry to jakis lek na raka..nie boicie sie go zazywac?

proszę o namiary gdzie można kupić anry- co to za lek?
wieczorkowska@o2.pl

ojej, mysle, ze masz duzo racjii babsee.

ja wlasnie na podstawie kaszlu przewleklego i zatok zielonkawych uzmyslowilam
sobie problem candidy.
Na pewno byla, ale tez w ogole miala szanse zaistniec nie sama z siebie, ale
dlatego, ze mam zachwiana konstytucje i alergie wziewne, stad grzyby w parze z
bakteriami zaszalaly.

Najgorsze, ze odkad wzielam anry to nic juz na mnie nie dzialalo z lekow na
candide i bakterie.

Dodatkowo, po kuracjii nystatyna katar i kaszel tak sie nailily, ze przez
miesiac nie moglam dojsc do siebie.

Bralam tez candide albicans 30 C przez 3 miesiace.
Psychicznie czulam sie swietnie, otrzezwialam po tej kuracjii, pamiec wrocila,
radosc zycia, prewnosc siebie, zdecydowanie, etc, ale z fizycznej poprawy nie
widzialam nic. Pozniej po 3 miesiacach widzialam, ze nie reaguje juz wcale na
ten lek...Bralam kulke i nic....Bralam druga...cisza...zero reakcjii organizmu.
Psychicznie dobrze sie ciagle czulam na bazie tych poprzednich 3 miesiacy na
tych kulkach , nie powiem...ale myslalam, ze moze ureguluja mi sie
wyrproznienia, poprawia sprawy "na dole" etc...a tu nic.
Kaszel ani katar nie odeszly po homeokulkach z candida albicans ...ani zadne
inne dolegliwosci fizyczne.

Caly czas walilam probiotyki, lewatywy, babke plesznika, citrosept pilam
litrami, dietka drastyczna i ..... zero poprawy fizycznej.
Ani chroniczne zatwardzenia sie nie cofnely...ani kaszel ani katar...i co
najgorsze po roku diety i calych tych zabiegow zaczelam lunatykowac....
Doklladnie nastapilo to w momencie kiedy wzielam anry po roku leczenia candidy
i wtedy juz byla jazda bez trzymanki, non stop chora , katar zieoony,
piszczenie tchawicy, lunatykowanie, jezyk pokryty wlosami etc.

Czyli akurat u mnie nie candida siedziala za tym wsyztskim co mnie gnebilo.

Pozniej wzielam antybiotyk antybakteryjny 0 i po nim mialam miesiac bez
problemow, samopoczucie i stan zdrowia duzo lepsze, rozniez psychicznie ulga...
ale za duzo wiem o antybiotykowej pulapce i umiejetnosci grzybow mutowania
sie....wiec toi odpada.

Stad bardzo mocno licze na homeopatie na konstytucyjnym.
Bardzo mocno.
Kilka rzeczy mi sie juz wyprostowalo, ale z reszta jeszcze trzeba bedzie
poczekac.

Pozdrawiam!!!!!!!!!!!

dla tych ze slaba odpornoscia -to dziala!!!!
Borykam sie ze slaba odpornoscia, ciagle katary, kaszle i w konsekwencjii
siada mi na oskrzela.
Caly czas ten sam przebieg przeziebien dopadajacych mnie co miesiac.

Na forum homeopatia ktos bardzo polecal skutecznosc THYMULINE 9CH.
Jestem po 4 dniach zazywania i powtorze za przedmowca z tamtego forum: to
dziala!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziwnie szybko widze rezultaty, ciekawe kiedy przyjdzie nasilenie, bo takowe
ma sie pojawic do 3 tygodni od zazywania. Jednak juz po 2-giej dobie
zauwazylam ja i mooj maz, ze chronicznego kaszlu juz nie mam mimo ze za oknem
leje jak z cebra i momo, ze z racjii braia tego homeopatyku odsunelam
citrosept i aspiryne, ktore to specyfiki trzymaly mnie przy zyciu.I
absolutnie nie podwazam skutecznosci citroseptu, on pomagal, ale tylko na
chwile.
Mysle, ze cos jest w tej homeopatii. Dodatkowym atutem zazywania thymuline
jest bardzo dobre samopoczucie, dziwna radosc wewn nad ranem ,
lagodnosc....Nawet stresy mi odeszly....Przynajmniej teraz na poczaatku tak
dobrze reaguje na ten lek. Bralam tez kiedys homeo z candida albicans
skierowaane na grzybki i tez silnie odczuwalam poprawe psychiki. Odeszlo po
tym chroniczne zmeczenie na stale, nie mam tego dzieki tamtym kulkom. Jednak
po pol roku terapii zaprzestalam zazywania, bo zainteresowalam sie ANRY.
Niestety po anry procz wzrostu sil witalnych nie zaobserwowalam zadnych
dodatkowych rewelacjii. Teraz znow wracam do homeopatii, tym razem
skierowanej na podnoszenie odpornosci i jestem milo zaskoczona efektami po 4
dniach,. mam silne wrazenie, ze ten specyfik dziala na mnie i to nie jest
placebo, bo jak tlumaczyc poranny brak kaszlu?????A mialam go przez 365 dni w
roku.Kaszel z katarem, albbo bez, ale zawsze kaszel poranny byl.
Kazde dobrze dobrane homeo swietnie dziala mi na samopoczucie psychiczne,
jestem jakas szczesliwsza i spokojniejsza, bardziej zdecydowana i
skoncentrowana.
Tak bylo z candida w skladzie i historia powtarza sie w przypadkku thymuline.

POLECAM.

Anry a silicea LM6 DO JANUSA
Wlasnie sie dowiedzialam ze jest mozliwe ze anry to tosamo co silicea lek homeopatyczny dostepny w aptece w cenie 15zloty za 5ml.Czy to prawda panie Doktorze czy jest taki homeopatyk ???

Jak rozumiecie ten fragment wypowiedzi dr Słoneckiego? On tutaj odpisuje na
pytanie czy wspomagać miksturę detoxem.
Zrozumiałam, że detoxem nie nalezy, ale czy innymi preparatami mozna? np. anry
albo babka plesznika... i kiedy mozna?

Nie znam tego specyfiku, tyle się tego teraz namnożyło – każdy lepszy od
drugiego. Znam natomiast koci pazur, stosowałem go jakiś czas temu i moja
opinia jest negatywna. Jest to bowiem kolejny lek, który oczyszcza organizm.
Czego ja się czepiam, że nie oczyszcza? Nie o to chodzi. Problemy zdrowotne
ludzi biorą się właśnie stąd, że zaraz chcemy coś oczyszczać, dodawać,
uzupełniać – kombinować. Nie zadajemy sobie natomiast pytania dlaczego, skąd
się wzięły w organizmie niedobory witamin czy mikroelementów, skąd się wzięły
toksyny, które trzeba oczyszczać. I oczyszczamy – z jednych toksyn, a inne
gromadzą się. Dodajemy – jedne witaminy, a innych nam brakuje. Leczymy katar –
a umieramy na raka. Przerabiałem to już tyle lat.
...Mikstura oczyszczająca ma tę przewagę nad pozostałymi metodami, że jest
ustawiona na przyczyny, na ich usuwanie. Resztę natomiast pozostawia
organizmowi – wszak to on zna się na tym najlepiej.
...Zaraz zada mi Pani pytanie: a czy nie lepiej wspomóc działanie Mikstury
oczyszczającej detoxem czy którymś z tych „oczyszczaczy”, czy efekty nie będą
lepsze? Odpowiadam: nie! Efekty mogą być tylko gorsze. Nie słyszałem nigdy, ani
nie mogę sobie wyobrazić, żeby skuteczność Mikstury oczyszczającej wzmacniać
trzeba było czymkolwiek. Wprost przeciwnie – zalecam rozpoczynać kurację od
niewielkich dawek po to, żeby ilość uwalnianych do krwi toksyn nie była większa
niż ta, którą wątroba jest w stanie „przerobić”. W przeciwnym razie możemy
sobie tylko zaszkodzić.
...Jeśli mówię o wspomaganiu kuracji Miksturą oczyszczającą, to mam na myśli
działanie w szczególnie trudnych przypadkach, gdzie trzeba zastosować dodatkowe
działanie wspomagające pod kierunkiem np. homeopaty, albo koniecznym lub choćby
tylko uzasadnionym staje się zastosowanie suplementów.

Co do naturalnych metod na endo to mam nadzieje ze u mnie sie cos rusza.
Leczylam grzybice ANRY i teraz biore profilaktycznie.Lek jest znany z naprawiania wilu schorzen, czasem tych nie widocznych jeszcze.
Moze u mnie cos zaczyna to dzialac, ale bardzo powoli.
Pozdarwiam

Moją wypowiedź jw skopiowałam z innego tematu i zapomniałam dodać, że ANRY to
lek homeopatyczny i dlatego tutaj o nim piszę

ANRY
wpisz w google "anry", wejdź na stronę bioter, tam znajdziesz i lek i ludzi którzy z tego wyszli! Trzymam kciuki i za Ciebie i za Twojego Męża! Pozdrowienia

anry
ja wyleczylam się przy pomocy anry, jest to lek homeopatyczny, więcej na :
www.onkolink-anry.pl, pozdrawiam,
p.s. z grzybem mam spokój już prawie pól roku /jupiii!!/
manyaslova
marves@op.pl

Też szperam po necie i znalazłem gdzieś taką informację, która poniżej skopiowałem i co nieco skróciłem (bez zgody autorki podpisanej pod nią) :

" Witam!
Czytałam posty dotyczące ANRY.. Uwazam, ze powinnam dodac cos od siebie...
Sprawa ANRY zainteresowali sie dziennikarze...
Osobiscie bralam udzial w reportazu dotyczacym ANRY wlasnie. Nie jako
osoba, ktora to stosowala - wrecz przeciwnie.
Na wlasne oczy widzialam wyniki badan laboratoryjnych przeprowadzonych na
AGH. Niestety.... zadnego "aktywnego krzemu" w badanej probce nie bylo (probke
zakupil incognito reporter z TVN-u). Sklad chemiczny prezentowal sie raczej
"miernie"....ot - makro- i mikro- elementy typu wapn, magnez, potas, krzem
(zwykly, nie aktywny!!!) i podobne... Zanieczyszczenia i domieszki wskazujana
uzycie "wody kranowej" niestety. Na podstawie analizy jakosciowej i ilosciowej
zawartosci preparatu jego wartosc wyceniono na 3 zl (a kosztuje 100 +
przesylka!!!).
Zostala rowniez sprawdzona firma "Pulver Chemia" - okazalo sie, ze nie ma
juz tej firmy ( chyba, ze zmieniono adres). Pozatym firma ta zajmowala sie
metalizacja natryskowa i srutowaniem (???). Dodam iz z tylu na wizytowce jest
"porady medyczne..... itd". Co ma jedno do drugiego???? Do stoswania ANRY
polecana jest tzw. dieta optymalna, ktora nie jest niczym innym jak oslawiona
dieta Kwasniewskiego -wysoce wskazana przy chorobach nowotworowych (sic!!!) -
tluste, smazone, malo warzyw i owocow, za to mnostwo tluszczu, loju, jaj,
smietany... po prostu rewelacja dla schorowanych ludzi ))
Informacje na temat tworcy ANRY i jego badan sa bardzo mierne.... Z paru
stron netowych mozna wyczytac o jego teorii (niepotwierdzonej zadnymi
badaniami), ze nowotwor jest typem choroby "grzybicznej". Matko !!!! Caly swiat
i wszelkie autorytety (nie tylko medyczne) od dawien dawna wiedza, ze nowotwor
jest choroba polegajaca na niekontrolowanym namnazaniu sie zmutowanych komorek
organizmu. No wiec jak? Wszyscy sie myla?
Opisy wyleczen dzieki ANRY (ktore mozna sobie poczytac rowniez w necie) to
rowniez niczym nie potwierdzone (zadnymi konkretnymi badaniami) przypadki.
Zreszta co to za dowod "chory dzwonil, ze czuje sie dobrze" )) Poza tym ANRY
leczy nie tylko nowotwory, ale i: AIDS, schizofrenie, wrzody, depresje, choroby
autoimmunologiczne etc.... Ludzie! Jeden lek na rozne problemy medyczne - kazde
o innym podlozu !!!

Nie jestem przeciwnikiem metod niekonwencjonalnych.... aczkolwiek uwazam,
ze czesc jest jednym wielkim oszustwem...
Nie mi to rozstrzygac...
Pozdrawiam serdecznie ))
Anka "

przeciez tu chodzi o kase.Gdyby uznano Anry za lek przez onkologow który ma
wyleczyć choroby nowotworowe,to wielu lekarzy ze szpitali "poszloby z
torbami".Po co podawac cos co ma pomóc lepiej takiego chorego pomału "dobijać"

czy mozna w czasie stosowania Anry przyjmowac lek ziolowy p/pasozytom,w celu
zlikwidowania nie tylko grzyba ale i pasozytów?Czy to nie będzie kolidowalo?

Ja od co najmniej 5 lat miałam jakiś dziwny problem ze skórą.Dermatolog nie
potrafił nic doradzić: miałam dosyć szorstką skórę rąk i np. przy obieraniu
ziemniaków, po pracy w ogródku,myciu okien czy jakimś innym nawet lekko
brudzącym zajęciu nie mogłam niczym domyć - jak w linie papilarne dostała się
ziemia czy zwykły kurz, to mydło,szczoteczka i pumeks nie dawały rady.Po
ziemniakach(zwłaszcza młodych) miałam straszne przebarwienia i w końcu córka
nauczyła się obierać ziemniaki i mi pomagała. Od jakiegoś czasu zauważyłam,że
nie brudzą mi się tak ręce i bez problemu umyję samym mydłem. Niby to nie był
wielki problem ale jak kiedyś chodziłam do pracy,to musiałam codziennie dobrze
się napracować,aby doprowadzić ręce do normalnego wyglądu. Teraz to
przeszło,ręce są w miarę gładkie i jestem bardzo szczęśliwa. Tak myślę że to
wpływ Anry, bo przez tyle lat używałam i najdroższych kremów,maści żeby
zmiękczyć skórę na rękach.

Również co jakiś czas odczuwam ból migdałków i gardła, ale to trwa 1-2 dni i
przechodzi samo(niczym sie nie doleczam)- kiedyś dosyć cząsto chorowałam na
gardło.Już nie zwracam na to uwagi.

Od kilkunastu lat męczyły mnie silne migreny(średni 1- 2 razy w miesiącu) na
które żaden lek przeciwbólowy nie pomagał - po wzięciu jakiejkolwiek tabletki
natychmiast wymiotowałam.Jedynie aspiryna czasami obniżała ból głowy. Ostatnio
(już po wzięciu Anry) miałam 2 migreny, z czego jaedna była tak silna,że
przez 3 dni źle się czułam, a druga dużo słabsza i przeszła po kilku godzinach-
co wcześniej nigdy się nie zdażało.Wcześniej dopiero na drugi dzień po migrenie
mogłam jako-tako funkcjonować.

tu bym sie nie zgodzila, ze w preparacie anry zawarte sa same mineraly typu
wapn, potas, magnez...
Tam jest przeciez krzem!!!
Podejrzewam, ze laboratorium, ktore poddawalo probie ten preparat bylo MALO
CZULE NA mikromalutkie zartosci krzemu, ktore jak wiadomo w leku homeopatycznym
sa w tak malych dawkach, ze sa wrecz niewykrywalne.

Czy anry jest skuteczmne...tego nie wiem.
Mi niestety nie pomoglo, ale przynajmniej nasililo moja chorobe i stad od
nitki do klebka...
Ale z drugiej strony kazdy inny lek homeopatyczny (tak jak anry homeopatyczne )
nasila tak samo moje symptomy i kosztuje 5 zloty a nie 100 ...

Myk jest taki, ze trzeba dobrze rozszyfrowac chorobe, jaka toczy sie w nas.
A chorby psoryczne - dotyczace glownie psychiki sa z nami od urodzenia, ale
rozwijaja sie podczas stresu, ogolnych zyciowych wzmagan i coraz silniej
wydobywaja sie na powierzchnie az do konca naszego zywota.Poki jestesmy silni ,
dobrze odzywieni, nie poddawani stresom to ta psora jest w ukryciu...ae jak sie
zaczyna stres to ona sie wylania jak diabel zza plachty i opanowuje nas.
Psora - o ile urwala sie z lancucha- przeistacza sie w choroby chroniczne.

Glowne cechy zaburzen psory to:
- ciagle uczucie bycia w gotowosci, nerwowosc, nadaktywnosc, i na koncu szybkie
wypalanie sie...
- najpierw nadaktywnosc chwilowa a nastepnie dlugie zmeczenie
- obawy, strach przed nowymi sytuacjami
- strach przed obcymi ludzmi
- nieumiejetnosc skupienia mysli, mysl powstaje i zanika a na jej miejsce
przychodzi inna mysl...zupelna niezdolnosc zfinalizowania jednej
mysli...rozproszenie mysli
- napady zlosci, wpadanie w szal ,bezradnosc, wpadanie w placz,
- zwykle oddawanie moczu, pocenie sie i wyproznianie sie lagodza napiecia
psychiczne gdy psora jest zaburzona - czyli czujemy sie lepiej podczas tych
czynnosci.

kilka slów na pożegnanie ...
UWAGA !!! UWAGA !!! UWAGA !!!
TEKST TYLKO DLA MYŚLĄCYCH,
PODEJRZLIWI NIE SĄ MILE WIDZIANI !!!

"Po przejściu na emeryturę, kiedy nie miał już dostępu do wycinanych guzów,
opracował lek homeopatyczny na bazie pranalewki jonów krzemu. W tym czasie
pozbawiono go prawa dalszego wykonywania zawodu. Mimo to cały czas był do
dyspozycji pacjentów. Przyjmował pacjentów i telefony z całej Polski od siódmej
rano do pierwszej w nocy. Wysyłał preparat, prowadził dokumentacje setek
leczonych przez siebie chorych. Równocześnie próbował się przebić ze swoja
metodą do decydentów, od których zależało oficjalne wdrożenie leczenia
nowotworów preparatem ANRY. Zwracał się do przewodniczącego Wydziału Nauk
Medycznych PAN, prof. drą Janusza Komendera, z prośba o konsultacje z prot.
Mazurkiem - dvrektorem Instytutu Leków - i zezwolenie na produkcje preparatu
krzemowego. Przez panów profesorów został potraktowany jak nieszkodliwy dziwak,
który wtrąca się w nie swoje spraw)-. Tymczasem, w tym momencie, dr Rybczyński
miał już udokumentowanych 1366 przypadków wyleczenia raka".

"W sierpniu 1999 r. dr Rybczyński wysłał pismo do premiera Buźka, w którym
przedstawił swoja metodę leczenia raka oraz skandaliczna postawę panów
profesorów. Dalsze perypetie doktora z „góra" można prześledzić w
książce „Dlaczego choroba raka jest dotychczas nieuleczalna". Doktor próbował
również publikować wyniki swoich badań w pismach medycznych. Niestety, żadna
redakcja nie przyjęła do druków jego artykułów".

dla ciekawych, newsy o grzybach:
www.onkolink-anry.pl/mikolog.htm
Medycyna to biznes, powiedzmy to sobie szczerze, życzę wam naprawdę dużo
szczęścia i sil w tej niekończącej się walce, a nuż się uda?
manyaslova = niedystrybutorka

ALE, WIESZ O TYM, ZE KOMORKI RAKOWE MAJA CHROM I GRZYBY PEWNIE TEZ GO MAJA.
aNRY (JAK CZYTALAM ) DZIALA JAK LEK HOMEOPATYCZNY- KRZEM ZAWARTY W ANRY ZDERZA
SIE Z KRZEMEM KOMORKI GRZYBA , OBA SIE ZWALCZAJA WZAJEMNI I STAD EFEKT- BRAK
GRZYBA.
JA TO WYCZYTALAM NA STRONIE ANRY.

dzis rozmawialam (krotko) na GG z pewna Katarzyna, jktora podala swoj nr GG na
tej stronie.
Ona jest juz 4 tygodnie od zazycia anry.
Mowi, ze lek ten dziala jak hoimeopatyk. Teraz ma nasilenie objawow i czeka, az
sie wszystko wyczysci i zniknie....

U Jelinowskiego można zamówić ANRY-kosztuje 10zł-jest to "zwykły" lek
homeopatyczny, i bez problemu mozna go zrobić, tylko p. Jelinowski podkreśla, że
trzeba to brać pod kontrolą lekarza.

preparat ANRY
Czy wiecie cos na temat tego preparatu??Wczoraj byłem z synem u dr M z
Poznania,który zalecił jego stosowanie.Czy jest to kolejny "cudowny" lek??
Może ktoś ma jakieś doświadczenia w jego stosowaniu??

Anry jest reklamowany jako lek na raka. Ale z tego co czytałam leczy wszystko
albo prawie wszystko. Mam mieszane odczucia.
Astria Ciebie to przekonało?

Ja nie wiem czy lek konstytucyjny dlatego pytam na tym forum, ale coś musi być w
jego działaniu bo wiele osób pozytywnie się o nim wypowiada.
A kontakt do Pani Wiesi jest na stronie www.onkolink-anry.pl

Witam wszystkich bardzo sredecznie!

Być może piszę nie na temat - proszę wybaczyć.

Jakiś czas temu dowiedziałam się o preparacie ANRY. Muszę przyznać , że jestem
zaskoczona tym, co przeczytałam na ten temat. Nie sądziłam, że Polska jest tak
zacofanym krajem. Skoro jest lek, który pomaga chorym na raka - to dlaczego tak
niewiele o nim się mówi? Dlaczego na jego temat można znaleźć coś tylko w
internecie? Dlaczego lekarze onkolodzy nie polecają jego chorym, tylko chemię,
która niewiele daje - poza zatrzymaniem choroby na kilka miesięcy?

Cieszę się ,że jest taki preparat.Ale mam problem w związku z tym.
Moja mama pół roku temu zakończyła chemię (Usunięta macica,jajniki,były
przerzuty na jamę brzuszną). Do tej pory było dobrze - ostatni marker
podwyższony- mama płacze że to już koniec - że są znowu przerzuty.
Onkolog twierdzi, że nic nie widać - zaleca markery co miesiąc.
Chciałabym kupić ANRY - tylko boję się -co będzie z mamą, jeśli jej stan
pogorszy się po zażyciu Anry (chodzi mi o toksyny). Jakiś lekarz musi przcież
nadzorować leczenie. Albo kiedy podwyższy się poziom leukocytów - jeśli dobrze
to zapamiętałam- przecież nie będę wiedziała co robić, a przecież wtedy trzeba
szybko podać jakiś lek. Mieszkam w niewielkim miasteczku - lekarz rodzinny może
nie poradzić sobie z tą sytuacją. Jeżeli oczywiście wcześniej nie wygoni nas z
gabinetu.Ciekawe czy lekarze znają znają Anry?

Jak to wszystko przebiega? Co mam zrobić?
Na razie nie chcę zawracać głowy pani dr Tomczak-i tak jest bardzo zajęta.

Czy tylko ja mam takie obawy?
Sama też chętnie sobie i dzieciom kupiłabym Anry. Ale boję się stosować bez
kontroli lekarza.

Pozdrawiam

Anna.

Proponuję preparat ANRY (www.onkolink.pl). Stosuję go u swoich zwierzaków
z powodzeniem.W Warszawie jest lek wet.leczący tym preparatem, moge podać więcej
szczegółów.

ANRY - lek czy kolejny '"cud specyfik"
czy ktoś ma doświadczenie czy roztwór krzemu - sprzedawany pod nazwą ANRY
jako pomagający w walce z nowotworami to kolejny faszywy cud specyfik ?????

Lek homeopatyczny ANRY
Czy ktoś z forumowiczów stosował ten lek na nowotwory i może napisać o jego
skuteczności.Podobno można go nabyć w Poznaniu,ale nie wiem gdzie.Jaka cena
tego leku?

marzma2 napisała:

> Snaiper znowu twoje bezsensowne gadki. Czy ty czytać nie umiesz. Czy dziewczy
> na prosi o wyjaśnienia czy anry to lek?

Toteż nie odpowiadałem na jej post, tylko na Twój.

S.

witajcie!
wojtecki przykro mi, że masz takowe doświadczenia z oberonem, to naprawdę
śmieszne, a zarazem straszne, że takie rzeczy mają miejsce, ani ja ani nikt
inny tego nie zmieni, wiesz, nie chcę polecieć jakoś tak frazesowo, ale umiem
przynajmniej w części zrozumieć ból, w jakim tkwisz,co więcej, myślę, że takie
sytuacje niejednego mogłyby wyprowadzić z równowagi, przychodzi się w końcu,
oczekuje się trafnej diagnozy, rzeczowej pomocy, rzetelnej informacji i do tego
płaci się za to te 150zł, a tu... braak diagnozy, w sumie żenada!

ja w swym krótkim opisie pragnę zwrcić Twoją uwagę na kilka spraw,
hmm..mmm..hm.... a zatem:
1. jeśli wspomniana pani lek.med./dr med./whatever ... nie jest Twoim i nie
tylko Twoim zdaniem osobą godną polecenia, może powienieneś nas tu o tym
poinformować, wiele osób podaje całe adresy i nazwiska in plus lub vice versa,
2. druga rzecz to taka... oberon kosztuje różnie, np. jakieś 600 baniek, ktoś
wykłada kasę, kupuje jest lekarzem lub nie jest, i leci z koksem, badanko,
badanko, badanko,itd. pada pytanie o kwalifikacje? ileż osób jest lekarzami,
ileż osób diagnozuje przy pomocy oberonu??

co z ich przygotowaniem, czy ktokolwiek pyta o kwalifikacje, jeśli wiemy, że
dany pan/i jest llek.med. do głowy nam nie przychodzi pytanie o przeszkolenie w
kwwestii obsługi oberonu czy au-rum... no przychodzi komuś???
a tego chyba na medycynie nie ma/???

zatem do puenty: szkolenie do obsługi oberonu odbyć można w Rosji i wydaje go
prof.Nesterow, a nie jakaś placóweczka w Wawce - to raz, dwa, z tego, co wiem,
2 osoby w Polsce taki papier mają, zrobiony w Moskwie, a nie w Wawie, a ile
osób diagnozuje???? mnóstwo!
ww tym lekarze, którzy pojęcia o tym nie mają, aparat dignozuje sam, ale nie ma
nagranego tłumaczenia dla każdego z osobna, od tego jest diagnosta, to on MUSI
umieć wytłumczyć, język oberonu przełożyć na medycynę i dalej dla człowieka...
ot, cała filozofia :)

ja nie formułowałabym takich wniosków jak "Nie ufajcie oberonom i innym
wynalazkom! ", jest to krzywdzące, choć wiem, że i w tej branży nie
brak ....eech, nie będę uzywać słów wulgarnych :)
jeśli bym myślała jak Ty wojtecki i zafiksowała swoje myślenie na poddobnym do
Twwojego toku, musiałabym tu trąbić:
"NIE UFAJCIE USG!!!"
"NIE UFAJCIE FOTKOM Z KONTRASTEM"
"NIE UFAJCIE PROKOCIMOWI- TM HANDLUJĄ NERKAMI!!!"
"W RZESZOWIE ROBILI PO KILKANAŚCIE RTG NARAZ, DAWKA ROCZNA=3"

etc.
moje osobiste 12-letnie przejścia nie mają nic tu do rzeczy, ale zrozum, Ty
masz takie doświadczeenie, źle trafiłeś i teraz generalizujeesz, być może
krzywdząc innych, tak jest w każdej branżyy, są osoby kompetentne i ośle ławki,
nam pozostaje zawsze wybór, osoba nie pasuje, Twoim zdaniem nic nie wie,
dziękujesz i wychodzisz

wiem, że łatwo się mówi, jeszcze łatwiej pisze, ale ja nie chcę być niczyim
wrogiem, próbuję tylko zrozumieć jak osoby pokroju wspomnanej pani dr mogą w
ogóle brać się za rzeczy, o których pojęcia nie majją... :(

pozdrawiam
manyaslova
obrończyni oberonu, anry, i wielu innych skutecznych rzeczy :)

Do przemyslenia wszystkim zainteresowanym. Reportaz z polskiej prasy dotyczacy
"cudu anrowego"...:
"Oszukują chorych na nowotwory, kradnąc im życie !!!
Uwaga, we Wrocławiu pojawili się oszuści - ostrzegają lekarze z Dolnośląskiego
Centrum Onkologii. Namawiają oni chorych na nowotwory, by zamiast leczyć się u
lekarza, skosztowali "cudownego" preparatu aktywnego krzemu. Tymczasem im
później rozpocznie się leczenie raka, tym mniejsza jest szansa na jego
wyleczenie
Dr Zbigniew Obuszko to wyjątkowo spokojny człowiek. Ale krew go zalała, gdy
dowiedział się, że pacjentka z rakiem piersi trafiła na stół chirurgiczny po
ponad sześciu tygodniach od rozpoznania, bo uwierzyła w cudowną moc aktywnego
krzemu.
- Szybka operacja daje szansę na wyleczenie - twierdzi dr Obuszko, chirurg
onkolog. - Dlatego postanowiłem nie zostawić tak tej sprawy. Zadzwoniłem pod
numer podany na ulotce tego preparatu. Nie przedstawiłem się jako lekarz.
Wymyśliłem historię z rakiem piersi u kogoś bliskiego. Usłyszałem, by
absolutnie nie operować nowotworu, bo to może zaszkodzić, tylko zażywać aktywny
krzem. A przecież nie ma żadnych dowodów na to, że to działa. Oszukuje się
chorych ludzi, co może znacznie zmniejszyć szansę na ich uratowanie. Przecież
to sprawa prokuratorska - dodaje.
Zadzwoniliśmy, by sprawdzić informacje lekarzy. Niestety, okazały się
prawdziwe.
- Pacjentka, która chciała się leczyć krzemem, prawdopodobnie będzie miała
szczęście - dodaje chirurg Radosław Tarkowski. - Bo w końcu jednak uwierzyła
nam, a nie jakimś hochsztaplerom. Tydzień temu ją zoperowaliśmy, teraz jest w
domu. Nie możemy tego jednak tak pozostawić, bo wkrótce będziemy mieli coraz
więcej chorych, którym w ten sposób kradnie się życie.
Preparat aktywnego krzemu o nazwie ANRY, od akronimu jego zmarłego twórcy dr.
ANatola RYbczyńskiego, nie jest zarejestrowany jako lek. Być może dlatego, że
zawartość aktywnego krzemu w nim wynosi 0,000000001. Lek podaje się doustnie 1
ml na pół roku. Według jego twórców ma on niszczyć połączenia białek ze zwykłym
krzemem, co ułatwia niszczenie ,,grzybów nowotworowych". Preparat ma zresztą
leczyć nie tylko wszystkie nowotwory, ale AIDS, wirusowe zapalenie wątroby czy
niewydolność nerek. - To totalna bzdura - denerwuje się dr Obuszko. - Ale
zrozpaczeni, ciężko chorzy ludzie szukają każdej okazji na wyleczenie. I są
łatwym celem dla oszustów.
W latach 50. słynna była historia pewnego oszusta, który kazał ludziom wchodzić
do szafy, gdzie "pstrykał" im zdjęcie płuc. Potem pokazywał im radiogram, na
którym namalowany był... czarny rak rzeczny. Następnie oferował przestraszonym
ofiarom lek i kazał przyjść za miesiąc. Gdy przychodzili, znów ,,robił" im
zdjęcie, na którym obraz raka był mniejszy. I tak powtarzało się, aż wyciągnął
z ludzi wszystkie pieniądze. Wówczas pokazywał im prawidłowe zdjęcie.
- Nie bądźmy naiwni - apeluje dr Tarkowski. - Jeśli już chcemy stosować jakieś
alternatywne metody leczenia, to obok prawdziwej medycyny, a nie zamiast niej.
Każdego dnia na raka zapada w Polsce 300 osób, a ponad 220 z tego powodu umiera.
Jan Kornafel
specjalista krajowy ds. onkologii ginekologicznej
Tego typu preparatów jak aktywny krzem jest całe mnóstwo. Była moda na torf,
preparaty ropy czy vilcacorę. To smutne, że ludzie sięgają po alternatywne
metody leczenia, zamiast zaufać tradycyjnej medycynie. Świadczy to o kryzysie
zaufania do lekarzy. Tak naprawdę nie wiemy, ilu chorych trafia do nas po
półrocznym czy rocznym leczeniu takimi ziółkami czy mikroelementami, bo mało
kto później się do tego przyznaje. Ludzie wstydzą się, że dali się tak nabrać.
A hochsztaplerzy nadal działają, bo nie ma żadnego nadzoru nad nimi.

Przedruk z innego forum...
Długie trochę, ale opisuję to co działo się dokładnie w 2004 roku:

Odkrywca tego praparatu był niejaki Prof. Anatol Rybczynski – zajmowal się tym
w ‘domowym laboratorium’, nie wspolpracowal z zadna instytucja medyczna, ani z
zadnym lekarzem. Jego ‘teoria’ glosi, iż raka powoduje grzyb – ‘penicilium’ – a
skutecznym antidotum jest aktywny krzem i stad się wzial ow preparat (tak w
duzym skrocie oczywiście). Nie musze chyba tlumaczyc, iż teoria Rybczynskiego
nie zostala absolutnie prez nikogo ani potwierdzona, ani zweryfikowana
pozytywnie, ani uznana przez jakichkolwiek lekarzy, czy instytucje medyczne –
wrecz przeciwnie zostala odrzucona !!! – od dawna bowiem wiadomo, ze rak jest
spowodowany mutacja komorek.... tyle pokrotce o powstaniu ANRY...

Prof. Rybczynski już nie zyje. Sprzedaza i dystrybucja preparatu ANRY zajmuje
się teraz niejaka Pani Wieslawa T. z Wroclawia, ktora (jak twierdzi) byla
asystentka Profa - nie jest lekarzem, jest farmaceutka, ale od dawna nie
pracuje w zawodzie.

Od jakiegos czasu zaczely pojawiac sie w prasie doniesienia na temat
oszukanczego procederu prowadzonego wlasnie przez T. (dalaczam artykul na ten
temat) - takze lekarze zaczeli coraz glosniej mowic o zagrozeniu...Reporter z
telewizji TVN Robert Socha zdecydowal sie zrobic o tym reportaz i sprawdzic
wszystko. Calkowiecie przez przypadek udalo mu sie skontaktowac ze mna i
niejako bezposrednio wzielam w tym udzial. Na poczatku skontaktowano sie z T. i
opowiadajac 'historyjke' o chorym wujku zakupiono u niej praparat (z
zaleceniami podanym przez nia, czyli: zadnego leczenia u lekarzy, zadnej
chenio, czy radioterapii - tylko ANRY stosowac - pare kropelek co pol roku - i
polecana przez nia diete). Nastepnie zakupiony praparat poddano szczegolowemu
badaniu na Akademii Gorniczo-Hutniczej. Jakiez bylo zdziwienie, jak po
badaniach laboratoryjnych okazalo sie, ze w praparacie tym nie ma absolutnie
zadnego aktywnego krzemu!!!, ba! jest to po prostu woda (obecne w praparacie
zanieczyszczenie wskazuja na uzycie wody z kranu) z rozpuszczonymi w niej makro-
i mikroelementami; takimi jak: wapn, potas, magnez etc -co skladem chemicznym
najbardziej przypomina dostepne na rynku praparaty (suplemanty rozpuszczalne w
wodzie). Wyceniono rowniez probke na podstawie zawartych w niej skladnikow:
cena za mala buteleczke (w jakiej jest ANRY sprzedawane) to 100 zlotych,
natomiast na podstawie zawartosci specjalisci wycenili to na 3 !!! zlote. Po
tych badanich, probowano sie ponownie skontaktowac z Pania T., ale odmowila ona
spotkania z dziennikarzami. Na pytania zadane telefonicznie ni epotrafila
udzielic wypowiedzi (np. skad bierze aktywny krzem, gdzy potrzeba odpowiedniego
procesu technologicznego, aby go uzyskac - np. wysokich temperatur). Pytana o
firme, ktora produkuje dla niej ten praparat podala nazwe (ktorej jest
zamieszczona na jej wizytowce), ale nie potrafila powiedziec nic blizszego
(nawet adresu nie podala). Dziennikarze sprawdzili te informacje. Firma Pulver -
Chemia nie istnieje wogole - zostala zlikwidowana wczesniej, a zajmowala sie
metalizacja natryskowa i srutowaniem !!!! Pani T. nie jest oczywiscie
pracownikiem tej firmy (jak podaje na swojej wizytowce) - ma zarejestrowana
dzialalnosc gospodarcza - handel warzywami i owocami !!!! Skontaktowano sie tez
z Matka Pani T., ktora powiedziala reporterom, ze jej corka 'miesza to
osobiscie w domu' (sic.!!!). Oczywiscie ANRY nie ma ZADNYCH !!! atestow
dopuszczajacych do sprzedazy - ani jako lek, ani jako chocby srodek spozywczy -
a wedle polskiego prawa nie mozna bez takich zezwolen sprzedawac czegokolowiek
co ma byc spozywane przez ludzi. Jest to produkt nie zarejestrowany w zadnym
urzedzie i nie posiada zadnego atestu!!!

Pani Tomczak nakazuje rowniez stosowanie diety 'optymalnej' - jest do dieta dr
Kwasniewskiego - absolutnie niewskazana przy nowotworach (bynajmniej przy
wiekszosci) - opiera sie na tluszczu, zoltkach jaj, smalcu, smazonych
produktach (np. frytki na smalcu), pasztetowej etc..... prawie zadnych warzyw i
owocow !!!!

Pani Tomczak unika jak ognia kontaktow z prasa w tej chwili.

Caly reportaz konsultowal medycznie Profesor - onkolog z Colegium Medicum UJ w
Krakowie.

Zas lekarze, ktorzy wypowiadaja sie w artykule sa z Wrocalawia z DCO i znam ich
osobiscie - to sa wysmienici fachowcy.

Wszystko to widzialam osobiscie - reporter TVN-u Robert Socha, byl u mnie w
domu, prezentowal mi wszystkie zebrane materialy i nagrania!!!

Dlatego jestem na 100% (a nawet wiecej) ze jest to wielkie oszustwo i
naciaganie chorych i bardzo czesto zdesperowanych ludzi !!!!
Wspomne jeszcze tylko, ze ANRY oprocz nowotworow ma ponoc leczyc takze: AIDS
(bo tez jest spowodowany przez grzybki 'penicilium'), padaczke, depresje,
cukrzyce i inne choroby. Samo to rozwniez daje do myslenie - gdyz nie ma na
calym swiecie zadnego leku, ktory leczylby na raz tyle schorzen i to tak
odmiennych od siebie.

n/t - z prasy
Oszukują chorych na nowotwory, kradnąc im życie !!!
Uwaga, we Wrocławiu pojawili się oszuści - ostrzegają lekarze z Dolnośląskiego
Centrum Onkologii. Namawiają oni chorych na nowotwory, by zamiast leczyć się u
lekarza, skosztowali "cudownego" preparatu aktywnego krzemu. Tymczasem im
później rozpocznie się leczenie raka, tym mniejsza jest szansa na jego
wyleczenie
Dr Zbigniew Obuszko to wyjątkowo spokojny człowiek. Ale krew go zalała, gdy
dowiedział się, że pacjentka z rakiem piersi trafiła na stół chirurgiczny po
ponad sześciu tygodniach od rozpoznania, bo uwierzyła w cudowną moc aktywnego
krzemu.
- Szybka operacja daje szansę na wyleczenie - twierdzi dr Obuszko, chirurg
onkolog. - Dlatego postanowiłem nie zostawić tak tej sprawy. Zadzwoniłem pod
numer podany na ulotce tego preparatu. Nie przedstawiłem się jako lekarz.
Wymyśliłem historię z rakiem piersi u kogoś bliskiego. Usłyszałem, by
absolutnie nie operować nowotworu, bo to może zaszkodzić, tylko zażywać aktywny
krzem. A przecież nie ma żadnych dowodów na to, że to działa. Oszukuje się
chorych ludzi, co może znacznie zmniejszyć szansę na ich uratowanie. Przecież
to sprawa prokuratorska - dodaje.
Zadzwoniliśmy, by sprawdzić informacje lekarzy. Niestety, okazały się
prawdziwe.
- Pacjentka, która chciała się leczyć krzemem, prawdopodobnie będzie miała
szczęście - dodaje chirurg Radosław Tarkowski. - Bo w końcu jednak uwierzyła
nam, a nie jakimś hochsztaplerom. Tydzień temu ją zoperowaliśmy, teraz jest w
domu. Nie możemy tego jednak tak pozostawić, bo wkrótce będziemy mieli coraz
więcej chorych, którym w ten sposób kradnie się życie.
Preparat aktywnego krzemu o nazwie ANRY, od akronimu jego zmarłego twórcy dr.
ANatola RYbczyńskiego, nie jest zarejestrowany jako lek. Być może dlatego, że
zawartość aktywnego krzemu w nim wynosi 0,000000001. Lek podaje się doustnie 1
ml na pół roku. Według jego twórców ma on niszczyć połączenia białek ze zwykłym
krzemem, co ułatwia niszczenie ,,grzybów nowotworowych". Preparat ma zresztą
leczyć nie tylko wszystkie nowotwory, ale AIDS, wirusowe zapalenie wątroby czy
niewydolność nerek. - To totalna bzdura - denerwuje się dr Obuszko. - Ale
zrozpaczeni, ciężko chorzy ludzie szukają każdej okazji na wyleczenie. I są
łatwym celem dla oszustów.
W latach 50. słynna była historia pewnego oszusta, który kazał ludziom wchodzić
do szafy, gdzie "pstrykał" im zdjęcie płuc. Potem pokazywał im radiogram, na
którym namalowany był... czarny rak rzeczny. Następnie oferował przestraszonym
ofiarom lek i kazał przyjść za miesiąc. Gdy przychodzili, znów ,,robił" im
zdjęcie, na którym obraz raka był mniejszy. I tak powtarzało się, aż wyciągnął
z ludzi wszystkie pieniądze. Wówczas pokazywał im prawidłowe zdjęcie.
- Nie bądźmy naiwni - apeluje dr Tarkowski. - Jeśli już chcemy stosować jakieś
alternatywne metody leczenia, to obok prawdziwej medycyny, a nie zamiast niej.
Każdego dnia na raka zapada w Polsce 300 osób, a ponad 220 z tego powodu umiera.
Jan Kornafel
specjalista krajowy ds. onkologii ginekologicznej
Tego typu preparatów jak aktywny krzem jest całe mnóstwo. Była moda na torf,
preparaty ropy czy vilcacorę. To smutne, że ludzie sięgają po alternatywne
metody leczenia, zamiast zaufać tradycyjnej medycynie. Świadczy to o kryzysie
zaufania do lekarzy. Tak naprawdę nie wiemy, ilu chorych trafia do nas po
półrocznym czy rocznym leczeniu takimi ziółkami czy mikroelementami, bo mało
kto później się do tego przyznaje. Ludzie wstydzą się, że dali się tak nabrać.
A hochsztaplerzy nadal działają, bo nie ma żadnego nadzoru nad nimi.

a teraz od siebie n/t
Długie trochę, ale opisuję to co działo się dokładnie w 2004 roku:

Odkrywca tego praparatu był niejaki Prof. Anatol Rybczynski – zajmowal się tym
w ‘domowym laboratorium’, nie wspolpracowal z zadna instytucja medyczna, ani z
zadnym lekarzem. Jego ‘teoria’ glosi, iż raka powoduje grzyb – ‘penicilium’ – a
skutecznym antidotum jest aktywny krzem i stad się wzial ow preparat (tak w
duzym skrocie oczywiście). Nie musze chyba tlumaczyc, iż teoria Rybczynskiego
nie zostala absolutnie prez nikogo ani potwierdzona, ani zweryfikowana
pozytywnie, ani uznana przez jakichkolwiek lekarzy, czy instytucje medyczne –
wrecz przeciwnie zostala odrzucona !!! – od dawna bowiem wiadomo, ze rak jest
spowodowany mutacja komorek.... tyle pokrotce o powstaniu ANRY...

Prof. Rybczynski już nie zyje. Sprzedaza i dystrybucja preparatu ANRY zajmuje
się teraz niejaka Pani Wieslawa T. z Wroclawia, ktora (jak twierdzi) byla
asystentka Profa - nie jest lekarzem, jest farmaceutka, ale od dawna nie
pracuje w zawodzie.

Od jakiegos czasu zaczely pojawiac sie w prasie doniesienia na temat
oszukanczego procederu prowadzonego wlasnie przez T. (dalaczam artykul na ten
temat) - takze lekarze zaczeli coraz glosniej mowic o zagrozeniu...Reporter z
telewizji TVN Robert Socha zdecydowal sie zrobic o tym reportaz i sprawdzic
wszystko. Calkowiecie przez przypadek udalo mu sie skontaktowac ze mna i
niejako bezposrednio wzielam w tym udzial. Na poczatku skontaktowano sie z T. i
opowiadajac 'historyjke' o chorym wujku zakupiono u niej praparat (z
zaleceniami podanym przez nia, czyli: zadnego leczenia u lekarzy, zadnej
chenio, czy radioterapii - tylko ANRY stosowac - pare kropelek co pol roku - i
polecana przez nia diete). Nastepnie zakupiony praparat poddano szczegolowemu
badaniu na Akademii Gorniczo-Hutniczej. Jakiez bylo zdziwienie, jak po
badaniach laboratoryjnych okazalo sie, ze w praparacie tym nie ma absolutnie
zadnego aktywnego krzemu!!!, ba! jest to po prostu woda (obecne w praparacie
zanieczyszczenie wskazuja na uzycie wody z kranu) z rozpuszczonymi w niej makro-
i mikroelementami; takimi jak: wapn, potas, magnez etc -co skladem chemicznym
najbardziej przypomina dostepne na rynku praparaty (suplemanty rozpuszczalne w
wodzie). Wyceniono rowniez probke na podstawie zawartych w niej skladnikow:
cena za mala buteleczke (w jakiej jest ANRY sprzedawane) to 100 zlotych,
natomiast na podstawie zawartosci specjalisci wycenili to na 3 !!! zlote. Po
tych badanich, probowano sie ponownie skontaktowac z Pania T., ale odmowila ona
spotkania z dziennikarzami. Na pytania zadane telefonicznie ni epotrafila
udzielic wypowiedzi (np. skad bierze aktywny krzem, gdzy potrzeba odpowiedniego
procesu technologicznego, aby go uzyskac - np. wysokich temperatur). Pytana o
firme, ktora produkuje dla niej ten praparat podala nazwe (ktorej jest
zamieszczona na jej wizytowce), ale nie potrafila powiedziec nic blizszego
(nawet adresu nie podala). Dziennikarze sprawdzili te informacje. Firma Pulver -
Chemia nie istnieje wogole - zostala zlikwidowana wczesniej, a zajmowala sie
metalizacja natryskowa i srutowaniem !!!! Pani T. nie jest oczywiscie
pracownikiem tej firmy (jak podaje na swojej wizytowce) - ma zarejestrowana
dzialalnosc gospodarcza - handel warzywami i owocami !!!! Skontaktowano sie tez
z Matka Pani T., ktora powiedziala reporterom, ze jej corka 'miesza to
osobiscie w domu' (sic.!!!). Oczywiscie ANRY nie ma ZADNYCH !!! atestow
dopuszczajacych do sprzedazy - ani jako lek, ani jako chocby srodek spozywczy -
a wedle polskiego prawa nie mozna bez takich zezwolen sprzedawac czegokolowiek
co ma byc spozywane przez ludzi. Jest to produkt nie zarejestrowany w zadnym
urzedzie i nie posiada zadnego atestu!!!

Pani Tomczak nakazuje rowniez stosowanie diety 'optymalnej' - jest do dieta dr
Kwasniewskiego - absolutnie niewskazana przy nowotworach (bynajmniej przy
wiekszosci) - opiera sie na tluszczu, zoltkach jaj, smalcu, smazonych
produktach (np. frytki na smalcu), pasztetowej etc..... prawie zadnych warzyw i
owocow !!!!

Pani Tomczak unika jak ognia kontaktow z prasa w tej chwili.

Caly reportaz konsultowal medycznie Profesor - onkolog z Colegium Medicum UJ w
Krakowie.

Zas lekarze, ktorzy wypowiadaja sie w artykule sa z Wrocalawia z DCO i znam ich
osobiscie - to sa wysmienici fachowcy.

Wszystko to widzialam osobiscie - reporter TVN-u Robert Socha, byl u mnie w
domu, prezentowal mi wszystkie zebrane materialy i nagrania!!!

Dlatego jestem na 100% (a nawet wiecej) ze jest to wielkie oszustwo i
naciaganie chorych i bardzo czesto zdesperowanych ludzi !!!!
Wspomne jeszcze tylko, ze ANRY oprocz nowotworow ma ponoc leczyc takze: AIDS
(bo tez jest spowodowany przez grzybki 'penicilium'), padaczke, depresje,
cukrzyce i inne choroby. Samo to rozwniez daje do myslenie - gdyz nie ma na
calym swiecie zadnego leku, ktory leczylby na raz tyle schorzen i to tak
odmiennych od siebie.

Nie bede sie z toba sprzeczal!
Teksty takie jak chemioterapia zabila sa PRAWDZIWE!
W przypadku ktory znam w Polsce, (nie podam miasta) sam onkolog powiedzial ze
zastosowanie chemioterapii mojej znajomej zabije ja!
i fakt faktem po nastepnej dawce chemioterapii kobieta sie zwinela!
jest to fakt ktory moge udowodnic!
Niestety smutno ze bliska tobie osoba odeszla z tego swiata, rak jest choroba
nieuleczalna nawet ANRY nie wyleczy jesli guzy sa wielkie i nie mozna je usunac
chirurgicznie przed wzieciem ANRY, lub osoba przyjmuje lub przyjmowala wczesniej
chemioterapie jak w twoim przypadku.
Ja znalem wiele osob ktore sie szybciutko zwinely na drugi swiat z powodu
chemioterapii, nie tylko w Polsce ale i za granica gdzie przebywalem wiele lat,
znalem tez jedna pania ktora miala raka mozgu i tak popalili jej mozg
radioterapia ze nie bylo juz dla niej pomocy i zmarla, ani ANRY ani medycyna
naturalna nie byla juz w stanie pomoc.
kiedy bylem za granica na seminarium onkologicznym, onkolodzy mowili ze od
ostatnich 20 lat nie ma zadnego postepu w medycynie jesli chodzi o leczenie raka
, zadnego postepu w chemioterapii! Chemioterapia jest skuteczna tylko w niewielu
przypadkach raka,
a slowo "uleczenie" w medycynie oznacza przezycie tylko do 5ciu lat gora!

To nie jest sprawiedliwe ze osadzasz kogos za smierc osoby tobie bliskiej!
Dlatego ze osoba tobie bliska ktora zmarla byla szpikowana najpierw chemią! Tez
nie wiadomo jak daleko zaawansowane byly nowotwory! Moja znajoma co roku
(including 2006) chodzila na badania i nic nie wykazalo a w tym roku wykazalo
daleko zaawansowane nowotwory!! Oczekiwaliscie cudow a nie zawsze cuda sie
dzieja. Czasami mozna stosowac najlepsze metody leczenia ale jesli wola Boza
jest inna, wtedy przychodzi kres wszystkiemu i czlowiek umiera. Nie znamy woli
Bozej. Kazdy ma swoje przeznaczenie.
Teraz ty rozpaczona nie mozesz pogodzic sie z faktem atakujesz co sie da. A moze
nawet ktos ci za to placi? Moze masz w tym jakis cel?
Wbrew temu co piszesz, moja ciocia miala guzy w sutce potwierdzone mammografia!
I teraz tych guzow po ANRY nie ma!!! Chwala Bogu!
Ludzie chca byc zdrowi ale nikt nie chce sie przystosowac do diety jaka Bog
nakazal ludziom w Pismie Swietym.
Wszyscy w Polsce objadaja sie tluszczami zwierzecymi, swinina - w ktorej zyja
pasozyty ktorych zaden ogien nie zniszczy (naukowo potwierdzone), wszelakie
swinstwa ktore sie ruszaja w wodzie, plazy, zajace itd.. nie bede sie rozpisywal
ale mozesz poczytac wiecej na temat jedzenia tutaj:
zjezusem.8p.pl/Zdrowie.pdf
jest to wziete z Bibli, nie promuje tutaj zadnych wierzen, ale znalazlem ten
wspanialy artykul w sieci i uwazam ze kazdy nauczy sie czegos madrego.

Niestety najpierw trzeba sie przystosowac do odpowiedniej diety, najlepiej
wegetarianskiej (dieta Kwasniewskiego jest niezgodna z zaleceniami zawartymi w
Bibli!)
Potem mozna wspomagac organizm lekami naturalnymi jak np ANRY i chirurgia,
Jeszcze jedno, sam bym mogl poprowadzic akcje podobna do twojej i zaczac glosic
swiatu ze chemioterapia to okrutna bzdura! Ciekawe dlaczego lekarze np. znany w
Polsce Pan ...... odrzuca chemie ;) Bo jest wiele sposobow na leczenie raka bez
chemii! Chemia zabija i jest to FAKT! Onklodzy glosza na seminariach ze nie ma
zadnego postepu! BYLEM TAM i SLYSZALEM!
Wiec mozesz sobie trąbić dookola co chcesz,
mnie i tak nie przekonasz!! ;)

Ja znam przypadki w ktorych ANRY POMOGLO!!!, sam nie stosuje tego preparatu, ale
kiedy przyjdzie potrzeba to zastosuje go! I NIKT mi NIE ZABRONI!!!!!!
Jest lepsza metoda od chemioterapii i radioterapii spojrz tutaj:

www.holtradiowavetherapy.com.au/

Sprawdz ten link.
Znam osoby ktore leczyly raka pluc i watroby metoda Prof dr J. A. G. Holt,
metoda terapia fali radiowych, i zyja juz ponad 20 lat!
Niedawno jak dowiedzialy sie o tym media i zaczeto glosoc dookola jak skuteczna
jest ta metoda to zamknieto mu gabinet! Dlaczego?
Odpowiedz sobie sama! ;)

Jesli sie tak wymadrzasz ze teoria Dr Rybczynskiego to bzdura to porownaj swoje
kwalifikacje do doktora onkologa chirurga Dr Anatola Rybczynskiego i wtedy sie
wymadrzaj.
ANRY moze tez zabic jesli sie wezmie lek a w organizmie sa wielasne guzy!
Najpierw trzeba usunac guzy chirurgicznie a potem wziac ANRY! Z mniejszymi
guzami organizm sobie moze pomoc wedlug c napisal Dr Rybczynski. Najlepiej
zbadaj jego prace. To nie tylko on odkryl ta teorie ale i potwierdzil ta sama
teorie Pro ksiądz Włodzimierz Sedlak oraz Dr Weber z niemiec. Kazdy z nich zyl
osobno i to samo odkryl. Ich teorie sie potwierdzaja razem i zgadzaja sie,
wszyscy byli jednej mysli i to samo udowodnili.

That's all folks! ;)

zycze powodzenia ;))

Już wcześniej zwróciłam uwagę na pewne nieprawidłości, chyba ktoś chce
zniechęcić nas do stosowania Anry.Cytuję:

..."• Re: Co sądzicie o preparacie ANRY?
leoncjo1 24.11.05, 17:44 + odpowiedz

Też szperam po necie i znalazłem gdzieś taką informację, która poniżej
skopiowałem i co nieco skróciłem (bez zgody
autorki podpisanej pod nią) :

" Witam!
Czytałam posty dotyczące ANRY.. Uwazam, ze powinnam dodac cos od siebie...
Sprawa ANRY zainteresowali sie dziennikarze...
Osobiscie bralam udzial w reportazu dotyczacym ANRY wlasnie. Nie jako
osoba, ktora to stosowala - wrecz przeciwnie.
Na wlasne oczy widzialam wyniki badan laboratoryjnych przeprowadzonych na
AGH. Niestety.... zadnego "aktywnego krzemu" w badanej probce nie bylo (probke
zakupil incognito reporter z TVN-u). Sklad chemiczny prezentowal sie raczej
"miernie"....ot - makro- i mikro- elementy typu wapn, magnez, potas, krzem
(zwykly, nie aktywny!!!) i podobne... Zanieczyszczenia i domieszki wskazujana
uzycie "wody kranowej" niestety. Na podstawie analizy jakosciowej i ilosciowej
zawartosci preparatu jego wartosc wyceniono na 3 zl (a kosztuje 100 +
przesylka!!!).
Zostala rowniez sprawdzona firma "Pulver Chemia" - okazalo sie, ze nie ma
juz tej firmy ( chyba, ze zmieniono adres). Pozatym firma ta zajmowala sie
metalizacja natryskowa i srutowaniem (???). Dodam iz z tylu na wizytowce jest
"porady medyczne..... itd". Co ma jedno do drugiego???? Do stoswania ANRY
polecana jest tzw. dieta optymalna, ktora nie jest niczym innym jak oslawiona
dieta Kwasniewskiego -wysoce wskazana przy chorobach nowotworowych (sic!!!) -
tluste, smazone, malo warzyw i owocow, za to mnostwo tluszczu, loju, jaj,
smietany... po prostu rewelacja dla schorowanych ludzi ))
Informacje na temat tworcy ANRY i jego badan sa bardzo mierne.... Z paru
stron netowych mozna wyczytac o jego teorii (niepotwierdzonej zadnymi
badaniami), ze nowotwor jest typem choroby "grzybicznej". Matko !!!! Caly swiat
i wszelkie autorytety (nie tylko medyczne) od dawien dawna wiedza, ze nowotwor
jest choroba polegajaca na niekontrolowanym namnazaniu sie zmutowanych komorek
organizmu. No wiec jak? Wszyscy sie myla?
Opisy wyleczen dzieki ANRY (ktore mozna sobie poczytac rowniez w necie) to
rowniez niczym nie potwierdzone (zadnymi konkretnymi badaniami) przypadki.
Zreszta co to za dowod "chory dzwonil, ze czuje sie dobrze" )) Poza tym ANRY
leczy nie tylko nowotwory, ale i: AIDS, schizofrenie, wrzody, depresje, choroby
autoimmunologiczne etc.... Ludzie! Jeden lek na rozne problemy medyczne - kazde
o innym podlozu !!!

Nie jestem przeciwnikiem metod niekonwencjonalnych.... aczkolwiek uwazam,
ze czesc jest jednym wielkim oszustwem...
Nie mi to rozstrzygac...
Pozdrawiam serdecznie ))
Anka "

Kiedy zażyłam Anry - wcale nie czułam jakbym piła WODĘ. Wręcz przeciwnie-
czułam smak alkoholu.Wypiłam na czczo i przez dłuższy czas "paliło" mnie w
ustach i przełyku. Nie piję wogóle alkoholu, więc może bardziej odczuwałam ten
smak. Jeśli laboratorium nie potrafi rozróżnić wody od jakiegoś alkoholu, to
tym bardziej nie odróżni zwykłego krzemu od aktywnego.

Ale jakoś wcale nie dziwi mnie "jakość" śledztwa prowadzonego przez tych
dziennikarzy .

Już pierwsze wrażenie mówi,że komentarz goniatary jest tendencyjny.W stosunku
do różnych osóbużywa lekcewazacych określeń "niejaki" "niejaka".T o
automatycznie obniża jej a może i dziennikarza na którego się powołuje.Zarzutem
ma być to,że nie współpracował z żadną instytucją medyczną.To niekiedy jest
zaletą,bo pozwala samodzielnie dojść do istoty sprawy .Bez rutyny i zwodniczej
sugestii "oficjalnej procedury" empiryvcznej czy nawet myślowej.A teraz z
Rybczyńskiego śmieją się(na razie)tak jak lekarze śmiali się z Pasteura,że
wymślił jakieś bakterie.Ale ten sie naprawdę śmieje,kto śmieje się
ostatni.Dziennikarz (czy goniatara?)podaje ,że teoria RybczyNskiego głosi,że
raka powoduje grzyb.Cóż za niesolidność dziennikarska i to w sprawie
podstawowej!Grzyb nie powoduje raka.Rak JEST GRZYBEM."Parę kropelek"-to kolejna
niesolidność.Dziennikarza,goniatary czy ich obojga?Jęśli ktoś w fundamentalnych
sprawach tej teorii(a u wielu z nas i praktyki)podaje nieprawdziwe informacje
to jakże można mu ufać w dalszych szczegółach?"Zadnego leczenia u lekarzy".To
kolejne przeinaczenie.Jak wiemy i to z książki czasem zalecane jest
chirurgiczne usuwanie guza (łącznie z ANRY).Czyżby dziennikarz i goniatara nie
czytali nawet teorii,którą próbują krytykować?Popełnili podstawowy błąd w
sztuce dziennikarskiej(i nie tylko w niej).Wycenili to na 3 złote.A cóż to za
argument?Kilka lat temu w USA pierwiastki z których zbudowany jes człowiek
wycenili na 5 dolarów i 60 centów!
Ale czy to zmienia fakt,że człowiek jest cudownie zaprojektowany?Ale jakoś za
te 5 dolarów nie umieją skonstruować sztucznego człowieka. Dziennikarz i
goniatara zarzucają,że ANRY brak atestu jako lek czy nawet środek spożywczy.A
przecież 27 kwietnia 1992r.Krajowy Inspektor Farmaceutyczny dr farm.Wojciech
Kużmierkiewicz i Przewodniczący Komisji Leków prof.Waldemar Janiec wydali
zaświadczenie,"że nie jest wymagane zezwolenie Ministerstwa Zdrowia i Opieki
Społecznej na produkcję preparatu ANRY,który zawiera substancję czynną-krzem
rozcieńczony wodą destylowaną powyżej 0,000000001."A goniatara żąda
zezwolenia.Przestań się ośmieszać i to publicznie!A może to Ty wpuściłaś tego
dziennikarza "w maliny"?Bo przecież to też cytowałem z książki.Jak konsultantem
będzie onkolog,to z góry wiadomo jaką wyda opinię. Niedoinformowana jest
goniatara pisząc,że jest to teoria niepotwierdzona przez nikogo. Otóż jest
potwierdzona. Przez dr Clark.(Choc mam obawy czy goniatara też ją nie zaliczy
do oszustów.)Napisała ona,ze jej testy potwierdzają obecność aflatoksyny w
przypadkach raka. przecież aflatoksyna to wydzielina grzybów (pleśni).Podała
że,aflatoksyna to jedna z najbardziej rakotwórczych substancji.Na str 299
podała,że zearalenon wraz z aflatoksyną mają właściwości obniżające
odporność.Podała,że wielu pleśni i ergotoksyn nie rozkłada wysoka
temperatura,co też potwierdza doświadczenia Rybczyńskiego.Te potwierdzenia są
tym bardzi8ej cenne,,ze doszła do nich całkowicie innymi drogami niż
Rybczyński.Prawdopodobnie nawet nie wiedzieli o sobie nawzajem.Pośrednio
Rybczyńskiego potwierdz,również dr Lutz.W swej książce podaje,że potrzebna jest
nowa całościowa teoria wyjaśniająca istotę raka.Podaje,że komórki raka
odżywiają się całkowicie inaczej niż komórki ludzkie.Jak grzyby.Rybczyńskiego
potwierdzają również doświadczenia prof.Webera z Niemiec.Te wszystkie
niezależne żródła trzeba powiązać w jedną całość i wtedy zrozumiemy istotę
nowotworów.Gonuiatara-przeczytaj chociaż książkę Rybczyńskiego.Wiedz,że kto
mieczem wojuje ,ten od miecza ginie.