No cóż, taka jest prawda,że edukację należy zacząć od rodziców.
Ale z drugiej strony nic dziwnego, że chcą wychowywać dziecko zgodnie ze swoimi
poglądami - mają do tego prawo
Ginekolog, pedagog, psycholog regularnie pracują.
W sytuacji jeżeli ciąża się pojawia prowadzi się rozmowy, dostosowuje plan,
pomaga w problemach, wspiera i pokazuje możliwości pomocy.
Co do zapobiegania ciążom to lekcje religii (katechetka bardzo sensowna - wbrew
pozorom), lekcje wychowawcze, przygotowanie do życia w rodzinie, psycholog,
pedagog, ginekolog - spotkania
Blanka

· 

Nie wiem,co to tabu menstruacyjne. Na temat plciowosci czlowieka i fizjologii
mielismy zajecia na godzinie wychowawczej, koedukacyjne, w podstawowce. Bylo o
menstruacji, o wzwodach, o polucjach i takich tam roznych. I zeby nie wrzucac
podpasek do kibla. Te sprawy omawial z nami nasz wychowawca, nikt sie nie
krzywil ani nie chichotal, a jak wyjezdzalismy na wycieczki i komus akurat
wypadl termin miesiaczki to traktowalismy te sprawe normalnie. Poniewaz wyszlam
zamaz za kolege z klasy,wspoluczestnika tych wykladow to nadal traktujemy te
sprawe normalnie, a skoro mnie poslubil to widac lekcje wychowawcze nie
wywolaly u niego traumy i nie nadwyrezyly jakos mojego "nimbu kobiecosci" .Tez
nie rozumiem pomyslu wychodzenia do lazienki z cala torba. Podpaska jako taka
jest estetycznie opakowana w kolorowa folie i nie widze powodu, dla ktorego
mialaby ranic czyjes poczucie estetyki. Ktos tu porownal mentruacje do kupy,
nie wydaje mi sie, zeby to bylo dobre porownanie. Ja bym uzyla analogii do
potu - wiadomo,ze sie czlowiek poci, jest to zdrowy objaw, nie ma co sie z tym
afiszowac ale tez nie ma sensu udawac,ze tego nie ma.

Neostradka napisała:
Skad twoim zdaniem
> biora sie osoby ktore mają dosc lat, aby chodzic na randki, a nie wiedza jak
> sie zachodzi w ciaze?
Powiem ci, skąd biorą się takie dzieci> To są dzieci matek i ojców, którzy chcą
aby inni wychowywali ich dzieci. Albo tych, którzy ledwo wiedzą, że mają
dzieci.A te dzieci nie chodzą do szkoły lub chodzą tam nie wiedzieć po co, bo
się nie uczą.Do kościła też nie chodzą. W szkole jest dość "okazji", aby
dowiedzieć się, jak "działa" ludzki organizm. Wspomniane lekcje, biologia,
lekcje wychowawcze, pedagog itp. Tych dziewczyn to po prostu nie interesuje.
Odkrywają brzuchy, robią tatuaże i szukają przygód. A matki mówią, że nie dają
rady.Lub nic nie mówią. A niestety, jeszcze żadnej instytucji nie udało się
wychować człowieka. A to jest dość proste: życie to nie tylko zabawa.W końcu
kazdy sam do tego dojdzie. Ale czasem jest już za późno.

Majchrowski, podaj się do dymisji
Od początku ten człowiek pokazuje, że prócz trwania na
stanowisku, nie ma pomysłu, co powinien robić. Wobec tego nie
robi nic. W ten sposób nie narazi się nikomu (nie zrobi nic
złego, kto nie robi niczego), ale miasto traci cenny czas,
traci szansę rozwoju.
Gdy w latach mej szkolnej edukacji wychowawca nie wiedział, jak
prowadzić lekcje wychowawcze, rozsyłał ankietę: o czym
chciałbyś porozmawiać na godzinie wychowawczej. Gdy nie
pojawiały się ciekawe pomysły, zawsze miał usprawiedliwienie:
mógłbym wiele zdziałać, ale was nic nie interesuje...

· 

Wiek dziecka podawałam wcześniej, jest jeszcze baaardzo malutkie i
przepraszam, ale to moja sprawa jak je wychowam.
Każdy ma swoją metodę, tyle jest racji, ilu rodziców. Moje dziecko będzie
musiało zmierzyć się w całym swoim życiu z tyloma stresującymi sytuacjami, że
gdybym nawet chciała, to od wszystkiego złego go nie uchronię. Ale jeśli mogę
i jeśli to co robię uważam za uzasadnione, to będę je chronić choćby się to
nie podobało całemu światu. Wybacz, ale w moim przekonaniu pastwienie się nade
mną i moim dzieckiem przez obcą babę (jeśli nic złego nie robię, a reszta
uzasadnienia mojego zdania w tej kwestii w poprzednim poście) i potulne tego
znoszenie, nie jest dla mnie w żadnej mierze dobrą metodą wychowawczą i
takiego przykładu nie chciałabym dawać mojemu dziecku.
Chciałabym już dać pokój tej sprawie. Pisząc ten post zrobiłam to, co uznałam
za słuszne, chciałam Was uczulić na to, by jednak oszczędzić Waszym dzieciom
nieprzyjemności.
Jeśli więc ktoś skorzysta z mojego niemiłego doświadczenia, to będę się bardzo
cieszyć, że mogłam się do tego przyczynić. Jeśli natomiast ktoś inny zechce to
zlekceważyć, bo uznaje takie sytuacje za świetne lekcje wychowawcze, to niech
to zrobi i koniec.
Moim celem nie było wzniecanie pożarów, tylko ich gaszenie.
Proszę więc bardzo uprzejmie o uszanowanie mojej woli

zgadzam sie w pelni z Toba. Goldewska sie zmienila na przelomioe mojej 2 i 3
klasy liceum W piereszej klasie byla straszna: palila papierosy, odpytywala na
przerwach, lekcje wychowawcze zamieniala w lekcje rosyjskiego, mielismy ponoc
wszyscy strzaszne opoznienia w rosyjskim po podstawowce, wiec musiala to
szybko nadrobic, tak myslala.Wtedy byla wiec tragedia, przed rosyjskim cala
klase bolaly brzuchy z nerwow. Do dzis pamietam sytuacje kiedy naszemu koledze
podarla na lekcji zeszyt na strzepki za to ze nie mial zrobionych marginesow i
nie napisal calym zdaniem daty po rosyjsku. Notorycznie takze mowila do nas po
nazwisku twierdzac ze imion nie moze zapamietac.
Pozniej zmienila sie i byla juz ok, mimo ze w 3 i 4 klasie mielismy rosyjski
jako rozszerzony (oczywiscie my nie zabardzo chcielismy, ale jakos tak po
prostu wyszlo, chyba za duzo rusycystek bylo na etatach...)lekcje i ich sposob
prowadzenia sie zmienily. Nie stawiala juz pal za nic, nie odpytywala cale
lekcje, nie brala do tablicy do odmiany przez przypadki (tego nie znosilam).
Na maturze ponad 90% naszej klasy wybralo rosyjski i wszyscy zdali.
Kiedys spotkalam dziewczyne ok 8 lat starsza ode mnie, ktora miala z Godlewska
rosyjski. Gdy jej powiedzialam ze Godlewska jest ok, spojrzala na mnie jak na
wariatke.Wiec moze gdybym skonczyla liceum pare lat wczesniej moje zdanie
byloby zupelnie inne.

pozdrawiam

Przeprowadzić można gościnne lekcje wychowawcze n/t. albo zapewnić
innym nauczycielom konspekt takiej lekcji + ankieta dla wszystkich
trzecioklasistów. Temat - to takie pierdołki typu: jak wyobrażacie
sobie przyszłych samorządowców i czego od nich oczekujecie, co to
jest samorządowość? Co nam to daje i jakie są w zwiazku z tym
problemy. Ja to tak widzę u siebie bo nie mam wychowawstwa.

U nas podobnie: Rozmawiamy z uczniami, rodzicami. Prowadzimy tzw
konsultacje z nauczycielami - czego jest bardzo dużo. Ja osobiście
uważam te rozmowy z nauczycielami z cenne. To co oni dostają od nas
to przede wszystkim wsparcie, czasem pomysł, no i jakby to nazwać...
trochę siły może? Tworzymy lekcje wychowawcze "na zamówienie" tj.
odpowiednio do zaistniałego w danej klasie problemu. Piszemy do
różnych instytucji w sprawach uczniów (np do sądu) Współprowadzimy z
wychowawcami lekcje wychowcze - oczywiście nie wszystkie :-).
Wypełniamy papiery - jak wszyscy. No i jesteśmy zapchajdziury -
zastępstwa. Ale u nas to jakos tak uczciwiej, bo na "zastępstwach"
robimy wdż (szkoła średnia), co jest traktowane jak odrębny
przedmiot i jest płatne jako godziny ponadwymiarowe ( oczywiście
trzeba je odrabiać). Fakt, że to dezorganizuje pracę, ale tak już
jest. Mamy dodatkowe funkcje, np jesteśmy opiekunami SU. Sporo tego.
Ale wiecie co? My mamy czas na kawę! Myślę sobie jednak, że to nie
znaczy,że źle pracujemy. Jesteśmy dwie. I nie nudzimy się. Czasem
wydaje się nam że nasza praca jest fascynująca, wspaniała, lubimy
ją, a czasem mamy doła i myślimy sobie że to taka trochę syzyfowa
robota przez nikogo niedoceniana(wy też tak macie?)

witam!
Wiem co za przerażenie.Jeszcze nidawno bo 3 lata temu też to przeżywałam ale
teraz bardzo miło wspominam te chwile. Przede wszystkim zaopatrz się w jakiś
pomoce. Teaz jest mnóstwo książek dotyczących lekcji wychowawczych. Możesz z
nich zaczerpnąć ankiety dla uczniów, albo też korzystać z innych publikacji
nauczycieli, które łatwo znajdziesz w internecie (wpisz tylko w wyszukiwarkę
publikacje nauczycieli albo godziny, lekcje wychowawcze. Swego czasu miałam
mnóstwo takich materiałów. Później te ankiety można super opracować i do teczki
jak znalazł. W razie pytań pisz...marzenagr@interia.pl
Pozdrawiam

Z tego co wiem ciemniaku MW jest stowarzyszeniem a nie partią polityczną... Nie
widzę nic gorszącego w tym, żeby na lekcje wychowawcze zapraszać również
polityków, któzy młodym ludziom przedstawialiby program, cele czy swoją
ideologię. Nauczyciele z reguły posiadają własne poglądy polityczne i niektóre
opcje mogą preferować albo dyskrymionować:)

Pani Terasińska, hehe, kamień milowy tej szkoły:>) Jej sala była nie tyle jak
muzeum, ale jak izba pamięci. Pamiętam, co się tam działo po śmierci Kukuczki.
Ale Geografia to małe piwo, najlepsze co od niej dostałem, to
lekcje "wychowawcze";-) Trwa sobie lekcja geografii, w pewnym momencie
otwierają się drzwi i do sali wchodzi chłopak z jej klasy, starszy rocznik. I
mówi: "pani od matematyki przysłała mnie, żebym powiedział, że przeszkadzałem
na lekcji". Chwila milczenia. Wtem Terasińska daje mu w twarz. Tak na odlew.
Bez słowa. Wyobrażacie sobie, sala pełna dzieciaków w wieku może 11 lat. A baba
daje chłopakowi otwartą dłonią po buzi! Pierwszy raz widziałem coś takiego, na
żywo. Nie dziwiłem się, gdy usłyszałem nieco później, że jakiś uczeń
potraktował Terasińską stołeczkiem.
Babka ponoć była starą panną. Może to stąd miała te jazdy??
Pozdrawiam.

siegam gleboko pamiecia i cos mi sie majaczy, ze ja w liceum cos takiego
mialam. mMze nie nazywalo sie to elementy psychologii - lekcje wychowawcze
bodajze mialo to cudo nazwe.
Wtedy byly rozmowy z psychologami, ze studentami
rozmowy o dojrzalosci emocjonalnej,
ankiety jakim sie jest typem - intro-, czy ekstra- i jak sie to manifestuje
byly rozmowy o osobach niepelnosprawnych, reakcjach na stresy itd

niestety ,czesto na tych wlasnie lekcjach trzeba bylo podganiac material z
przedmiotu, ktory uczyla wychowawczyni. Zawsze z tego bylismy niezadowoleni

A co miała zrobić dyrektorka skoro nie wiadomo który to uczeń? Sprawa jest
dopiero badana przez policję. Panie z kuratorium radziły zwołać radę
pedagogiczną, zorganizować lekcje wychowawcze. Ale po co? Aby napić się kawy i
podyskutować o "przypadkach znęcania się uczniów nad nauczycielami"?
Zobaczymy jakie kroki podejmie dyrekcja gdy sprawa sie wyjasni i znajdzie się
winny. Tutaj widzę polę popisu dla dyrektorki i kuratorium.

Dzisiaj w polskim radio sluchalam komentarza na temat tych wydarzen. Byla
rowniez mowa o wychowawczej roli szkoly. I tutaj sie okazalo, ze juz 10 lat
temu zmieniono zalozenia co do tej funkcji szkoly. Ponoc szkola nie jest od
wychowania ucznia tylko od nauczania. I to nawet zostalo gdzies zapisane.
Konsekwencja tego jest to np. ze drastycznie zmiejszyla sie liczba roznych
kolek zainteresowan i zajec pozalekcyjnych.
W sumie to nie wiem jak to rozumiec. Czyli co, nauczyciel przychodzi teraz do
klasy robi wyklad z danego tematu i wychodzi i reszta go nie interesuje.
A czy sa w szkole dalej wychowacy i lekcje wychowawcze? W swietle takich
postanowien chyba nie powinno byc.

Pozdr.

... bo dzieci nie będą cię lubiły
Czy jesteście zwolennikami takich słów kierowanych do własnych latorośli?
Co proponujecie w sytuacji, kiedy to wina ewidentnie leży po stronie "kujona" ,
a rodzice nie mają pomysłu, jak zmienić postawę u dziecka? Zresztą podobne
pytanie można postawić przy innych uczniach, którzy ze względu na swoje cechy
charakteru są odrzucani przez grupę.
Często na forum poruszane sa problemy chorobowe, dysfunkcje, ale czy szkoła,
inne instytuacje mogą wspomóc, kiedy problem leży po prostu w naturze (a może
wychowaniu?) dziecka? Mamy niby lekcje wychowawcze, które jednak ten problem
omijają szerokim łukiem lub pozostaja przy ogólnikach, a przy zaawansowanym
kłopotach niewiele one wnoszą.

Pomijam tu kwestie dzieci bardzo zdolnych i nadmiernie dojrzałych, które z góry
skazane są niejako na porażkę w kontaktach z rówieśnikami, a nadzieją jest
znalezienie bratniej duszy na podobnym poziomie

Kiedys "wychowanie ucznia" bylo scisle zwiazane z planem nauczania.
Na kazdej lekcji trzeba bylo wplatac elementy patriotyczne, wychowawcze i
jeszcze jakies, juz nie pamietam ...
W mlodszych klasach na podstawie czytanek uczylo sie uczniow tego
aby nie niszczyli przyrody, nie smiecili na ulicy,
szacunku dla kolegow i kolezanek,
aby pomagali mamusi
i ustepowali mmiejsca starszym w tramwaju.

Z uplywem lat te elementy nie byly juz tak widoczne w czytankach czy
literaturze ale nauczyciel nie mial prawa o nich zapomniec.
Lekcje wychowawcze tez byly dobrym sposobem na kierowanie uczniow i podjecie
rozmowy o problemach w klasie.
Rodzice, majacy wtedy szacunek dla nauczyciela, byli naprawde duza pomoca.

No ale to bylo w latach 60-tych, czasach "zgnilego komunizmu" ktory dzis sie
hurtowo potepia!

No cóz. Panowie dyrektorzy też rozumieją, że jak Pan każe to sługa musi.
Ciekawe, że bez polecenia odpowiednich władz jakoś sztandaru I LO nie widać
było na uroczystościach. A bywam wraz z moimi, juz obecnie dorosłymi dziećmi na
większości uroczystości państwowych od 15 lat. I pamietam też, że za PRL-u
tylko raz przed maturą na usilną prośbę rodziców, którzy nigdy na pochody nie
chadzali ( moga ci utrudnić życie) zdecydowałem się przedefilować przed
towarzyszami. Miałem potem zresztą . W ten sposób młodzieży nie nauczy sie
patriotyzmu. Tu potrzebne sa prawdziwe lekcje wychowawcze.Młodzież musi dojść
do tego sama. Polecenie prezydenta czy dyrektora odniesie odwrotny skutek

Dyrektorzy o obowiązku
No cóz. Panowie dyrektorzy też rozumieją, że jak Pan każe to sługa musi.
Ciekawe, że bez polecenia odpowiednich władz jakoś sztandaru I LO nie widać
było na uroczystościach. A bywam wraz z moimi, juz obecnie dorosłymi dziećmi
na większości uroczystości państwowych od 15 lat. I pamietam też, że za PRL-u
tylko raz przed maturą na usilną prośbę rodziców, którzy nigdy na pochody
nie chadzali ( moga ci utrudnić życie) zdecydowałem się przedefilować przed
towarzyszami. Miałem potem zresztą . W ten sposób młodzieży nie nauczy sie
patriotyzmu. Tu potrzebne sa prawdziwe lekcje wychowawcze.Młodzież musi dojść
do tego sama. Polecenie prezydenta czy dyrektora odniesie odwrotny skutek

oficjalny tekst - fragment organizacyjny
Program Zjazdu 27 maja 2006 r. :

15.00 - Msza Św. w Kościele Farnym pod wezwaniem Św. Stanisława w Łańcucie,
przejście na cmentarz

17.00 - Spotkanie w I Liceum Ogólnokształcącym im. H. Sienkiewicza - wspólne
zdjęcie pod lipą, spotkanie z dyrekcją, zwiedzanie szkoły, lekcje wychowawcze w
klasach

19.30 – Spotkanie towarzyskie, kolacja i zabawa w Restauracji Vena, ul. Królowej
Elżbiety 4

Ze względów organizacyjnych prosimy o zadeklarowanie chęci uczestniczenia w
Zjeździe do dnia 31 marca 2006.

PLAN ZJAZDU
Proponowany plan zjazdu:

15:00 msza, przejście na cmentarz

17:00 spotkanie w szkole (część wspólna, na holu ?, potem "lekcje wychowawcze"
w klasach - w zalezności od frekwencji, oprócz tego zdjęcia pod lipą, zwiedzanie
szkoły, rozmowy kuluarowe...)

19:30 Impreza w Venie (do rana)

Co Wy na to ??

ZJAZD - co się (coś się) będzie działo
Oficjalny Program Zjazdu 27 maja 2006 r. :

15.00 - Msza Św. w Kościele Farnym pod wezwaniem Św. Stanisława w Łańcucie,
przejście na cmentarz

17.00 - Spotkanie w I Liceum Ogólnokształcącym im. H. Sienkiewicza - wspólne
zdjęcie pod lipą, spotkanie z dyrekcją, zwiedzanie szkoły, lekcje wychowawcze
w klasach

19.30 – Spotkanie towarzyskie, kolacja i zabawa w Restauracji Vena, ul.
Królowej Elżbiety 4

Ze względów organizacyjnych prosimy o zadeklarowanie chęci uczestniczenia w
Zjeździe do dnia 31 marca 2006 (a potem do 30 kwietnia czekamy na wpłaty)

W razie jakichkolwiek wątpliwości lub uwag - pytajcie !!

ludzie i psy
Z dużym zaciekawieniem przyglądam się bardzo dobrej dyskusji. Bo tego mi
właśnie brakuje w sprawie psów. Dyskusji i edukacji. Przykrość sprawia mi fakt,
że trzeba tłumaczyć że psy nie myślą tak jak ludzie, że "uczłowieczanie" ich
jest uproszczeniem, które nikomu nie wychodzi na zdrowie. Nigdy nie przyszłoby
mi do głowy żeby mojego 25 kilowego żuczka puścić samopas na miejskiej ulicy.
Wszystko mi się jeży, jak mamusie namawiają dzieci, żeby go pogłaskały, albo
nie reagują jak dzieci go zaczepiają. Psy trzeba kochać, poświęcać im uwagę i
dużo czasu. Dawać im zajęcie, najlepiej na cały dzień. I trzeba mieć przed nimi
respekt. Nauczyłam się tego od mojego świętej pamięci jamnika, który dotkliwie
pogryzł menela. Jamnik siedział w samochodzie, menel wsadził rękę przez
uchyloną szybę. Oczywiście, że jamnik miał rację, ale to była jego, jamnicza
logika. Tenże jamnik regularnie, mimo karcenia, podgryzał łydki jednego z
sąsiadów. Też jego logika. Żelazna.

Nie wiem, co by pomogło, w kraju, gdzie psów jest chyba więcej niż ludzi.
Lekcje wychowawcze w szkołach? Akcje w mediach? Jestem mocno przekonana,że to
ludzi, stworzenia inteligentniejsze i bardziej elastyczne należy szkolić. Że
psy czynią nas lepszymi, ale trzeba ich się bać.

zoezoe napisała:

> Z dużym zaciekawieniem przyglądam się bardzo dobrej dyskusji. Bo tego mi
> właśnie brakuje w sprawie psów. Dyskusji i edukacji. Przykrość sprawia mi
fakt,
>
> że trzeba tłumaczyć że psy nie myślą tak jak ludzie, że "uczłowieczanie" ich
> jest uproszczeniem, które nikomu nie wychodzi na zdrowie. Nigdy nie
przyszłoby
> mi do głowy żeby mojego 25 kilowego żuczka puścić samopas na miejskiej ulicy.
> Wszystko mi się jeży, jak mamusie namawiają dzieci, żeby go pogłaskały, albo
> nie reagują jak dzieci go zaczepiają. Psy trzeba kochać, poświęcać im uwagę i
> dużo czasu. Dawać im zajęcie, najlepiej na cały dzień. I trzeba mieć przed
nimi
>
> respekt. Nauczyłam się tego od mojego świętej pamięci jamnika, który
dotkliwie
> pogryzł menela. Jamnik siedział w samochodzie, menel wsadził rękę przez
> uchyloną szybę. Oczywiście, że jamnik miał rację, ale to była jego, jamnicza
> logika. Tenże jamnik regularnie, mimo karcenia, podgryzał łydki jednego z
> sąsiadów. Też jego logika. Żelazna.
>
> Nie wiem, co by pomogło, w kraju, gdzie psów jest chyba więcej niż ludzi.
> Lekcje wychowawcze w szkołach? Akcje w mediach?

Ależ oczywiscie ze powinno sie uczyć w szkołach. Tak samo jak wychowania dzieci.
Bo nasze społeczeństwo jest w tych kwestiach niestety ale ciemne. Co zresztą
widać po wypowiedziach na tym forum.

Dzień Dobry
Właśnie w tym roku skończyłam szkołe średnią. Miałam kilku wychowawców.
Szczególnie podziwiem nauczycielką która była naszą wychowawczynią tylko przez
rok ale bardzo dużo zrobiła dla naszej klasy. Wcześniej byliśmy bardzo skłóceni
i podzieleni na niemal walczęce ze sobą obozy. Jak tego dokonała? Było kilka
czynników nie wszystkie były zasługą p. profesor ale wydaje mi się że wpływ na
zmianę naszych wzajemnych relacji miały również lekcje wychowawcze. Po pierwsze
(co żadko się zdarza) były przygotowane miały temat. Po drugie pracowaliśmy w
grupach ale (co moim zdaniem jest bardzo ważne) nie w takich jak sami się
dobraliśmy ale w wylosowanych (np. za pomocą karteczek z numerkami). Taki sposób
pracy pozwolił mi rozmawiać z osobami z którymi nie miałam większego kontaktu,
no i dzięki wspólnemu celowi (zadaniu grupy) poczuć że jesteśmy po tej samej
stronie. Na każdej lekcji grupy się zmnieniały i myślę że budowały się bardziej
poprawne relacje. Oczywiście nie było idealnie i efekt nie był natychmiastowy
ale to pod koniec roku dało się odczuć.
Postaram się napisać jeszcze później.
Życzę powodzenia
Maturzystka

Jezeli juz tak jest, ze waznym i to mocno sie staje, kto komu
poda herbate, to pozostaje tylko ludziom wspolczuc. Pewnie ja pija
razem jak pies z kotem i to na swoim terenie, bo w takim ukladzie
granice nienaruszalnosci/wlasnosci sa prawie wszedzie i pod kazdym
wzgledem wytyczone. Wiem o czym piszesz. Tez zarabiam nie tylko z
mysla o sobie. Zona tez pracuje i dobrze zarabia., ale gdyby nie
zarabiala nie byloby to dla mnie zbyt wazne. Bylaby to przyjemnosc, bo
wtedy mialbym okazje utrzymywac zone, a tak niestety jej nie mam, bo ona
sama zarabia na siebie.Jak pisalem wczesniej, te problemy niektorych
tutaj sa moja (nasza) przyjemnoscia, dlatego tez dziwie sie ludziom
(niektorym kobietom) ze tak wlasnie widza swoje wspolzycie malzenskie (jesli
to mozna tak nazwac) . No i te ich lekcje wychowawcze tez sa godne
podziwu. Pewnie juz z Wenus przyniesione, by zagospodarowac Ziemie
"prawidlowo".

kora3 napisała:

> Po to, zeby m.in. się dowiedzieć dlaczego Naumę można krytykować, a Sion np.
> nie :)

och, ach! a kogo to obchodzi, ze Ty bys chciala sobie pokrytykowac? krytykuj i
licz sie z krytyka zwrotna. skoncz z ta prywata.

> Sądziłas, ze mnie zaskoczysz?

niestety, Ty takze nie zaskoczylas. znowu prywata....

> Interesowało mnie tylko to czy
> pisanie personalnie jest takie naganne w przypadklu wszystkich czy tylko
> niektorych forumowiczówq, tak samo czy jest dopuszczalne w stposunku
> do "szarego pospólstwa" a do "świętych krów forumowych" - nie jest :)

co to znaczy, ze cos "jest naganne"? ze ktos Ciebie skrytykuje, a kogos innego
nie? albo na odwrot? jestes nauczycielka, ze chcesz tu prowadzic lekcje wychowawcze?

oczywiscie, teoretycznie mozesz sobie zakladac tysiac watkow na temat tego, jak
Ciebie inni postrzegaja, jak Ty postrzegasz innych, co zjadlas na obiad, a czego
nie - na kolacje. a jesli w ten sposob starasz sie dowalic przeciwniczce,
pokazujesz tylko, ze to ona Ci dowalila.

powtarzam: daj sobie spokoj z osobistymi watkami, ktorych jak widac nie
potrafisz nawet dobrze zakamuflowac.

gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

dlatego nauczyciele bo kiedys wystarczalo jak jeden z rodzicow
pracowal a drugi wychowywal dzieci a teraz niedosc ze oboje musza
harowac to jeszcze dyspozycyjny musisz byc i robisz od switu do nocy
tak jak te nasze biedroneczki inaprawde nie ma zbyt wiele czasu na
lekcje wychowawcze dlatego niski uklon w strone nauczycieli uczcie
bachorow kultury!!!!

No, fajno będzie !
Politycy PiS będą się wykrwawiali dla umiłowanej ojczyzny, PO będzie miało w
liceach lekcje wychowawcze w czasie wakacji, SDPL zajmie się wszystkim co lata -
kaczkami i beretami a w PD wiecznie młodzi będą jeszcze młodsi. Samoobrona
będzie konkurował ze świadkami Jehowy. SLD zeżarło już babcię i pewno
przebierze się w Czerwonego Kapturka. Ktoś powinien zacząć sprzedawać bilety do
tego muzeum osobliwości.

Jesteśmy jednak bardzo bogatym państwem, skoro stać nas na tworzenie kolejnych instytutów.Nie można mówic o wychowaniu w szkole jeżeli nauczyciel jest sprowadzony do "wykonywacza" instrukcji, jeżeli na każdy problem są procedury zachowania się nauczyciela, jeżeli na każdym kroku podważa sie autorytet nauczyciela, jeżeli zarobki nauczycieli są na poziomie połowy sredniej płacy w kraju, jeżeli ważniejsze są "papiery" od tego KIM jest nauczyciel i jak pracuje , jeżeli szkoła bedzie zabiegała o ucznia jak sklep o klienta, jeżeli wykształcenie sie spłyca , ponieważ nie możana wykształcić całego społeczeństwa na poziomie studiów wyższych , jeżeli w szkole nie ma pieniedzy na nic, jeżeli lekcje wychowawcze mją trwać 1/2 godziny! jeżeli dla uczniów nie ma bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych.......
Dziecko powinni wychowywać rodzice , a szkoła ma z nimi współpracować i pomagać .NIE ZABIERAJMY DZIECI RODZICOM.

Nie wiem czy będzie merytoryczny, postaram się.
Jestem nauczycielem, wychowawcą klasy III liceum, od pierwszej klasy zgodnie z
przepisami informowałam moich uczniów o tym jak będzie wyglądać ich egzamin
maturalny, przynosiłam na swoją lekcję jak i na lekcje wychowawcze informatory,
z którymi miałam obowiązek zapoznać moich uczniów. Mówiłam jak będzie wygladała
matura, pokazywałam jak wygladają przykładowe arkusze. To był mój obowiązek i z
niego sie wywiazywałam, mam wrażenie, że aż za bardzo. Zawsze umiałam
odpowiedzieć na wszystkie pytania uczniów dotyczace przebiegu egzaminu. W
piątek 8 września minister Giertych podpisał nowe rozporządzenie, w
poniedziałek przyniosłam je na lekcje wychowawczą i przeczytałam informacje o
zmianach jakie ono wprowadza, także dla tegorocznych maturzystów, informując
ich o tym, że jest to tekst rozporzadzenia w wersji skierowanej na druku. Po
raz pierwszy nie umiałam odpowiedzieć na pytania moich uczniów. To są
inteligentni młodzi ludzie. Nie umiałam im wytłumaczyć dlaczego zmian dokonuje
się na 8 miesięcy przed maturą pomimo, że wcześniej byli informowani o tym, że
zmian takich nie można dokonać później niż 2 lata przed egzaminem. Sama idea
zmian może nie jest zła, ale wprowadzanie jej w chwili obecnej gdy senaty
uczelni zatwierdziły juz regulaminy rekrutacji uważam za zwyczajne DRAŃSTWO.
Pozdrawiam Kaska

zgłaszam sprzeciw takim metodom wychowawczym
Klapsy, lanie, etc.?
Tak chcecie dzieci wychowywać?
Przemoc rodzi przemoc. Najlepszy przykład: fala w szkołach czy wojsku...
Odróznienie dobra od zła wymaga poświęcenia dziecku czasu uwagi i miłości.
I wcale nie o szkole tu myślę ale o rodzicach!

A opisana historia jest tragiczna i powinna posłużyc za materiał na lekcje
wychowawcze i zebrania z rodzicami.

Mam nadzieję, że chory chłopiec dojdzie do siebie. Trzymam za niego kciuki!

Moja corka juz konczy te szkole i musze powiedziec ,ze nie moge sie doczekac
konca roku....Nie jestesmy zadowoleni z tej szkoly.Dyrekcja sie szczyci jakims
tam wysokim miejscem w rankingu(tak moze bylo ale juz nie jest).Ogolnie nauka
wyglada tak -w szkole uczen jest sprawdzany z tego co nauczy sie w domu
nauczyciele nauczanie w szkole maja gdzies(oczywiscie nie wszyscy).Moje
dziecko spedza wiele godzin na nauke w domu bo innaczej nic by nie wiedziala
liczac na szkole.Ocen w semestrze jest tyle co kot naplakal!Z 2 lub 3 ocen sie
wystawia koncowa,nie ma zadawania prac domowych to po co sie uczyc?-tak mysla
uczniowie....Nie wiem ale zawsze mi sie wydawalo ,ze odrabiajac lekcje w domu
uczymy sie w ten sposob...
Panuje tu zasada siedz cicho na lekcji to unikniesz gniewu nauczyciela i nie
wychylaj sie za bardzo bo bedzie,ze sie madrzysz.Skala ocen 1-6 nie istnieje sa
przedmioty gdzie 4 to maksimum-nauczyciel wie na 6!Ale z kolei wyciagaja bardzo
latwo tych wszystkich nieukow czy wagarowiczow ,zeby nie powtarzali klasy!

Duzo jest nauczycieli ,ktorzy dawno powinni byc na emeryturze -ludzie znuzeni i
antypatyczni.Podreczniki wogole nie sa uzywane-material w ksiazkach sobie a
nauczyciel sobie.....Czesto wychowawca klasy jest nauczyciel ,ktory nie ma
lekcji ze swoja klasa -jedynie lekcje wychowawcze!albo jak np.w przypadku
j.angielskiego ,gdzie jest podzial na grupe zaawansowana i druga mniej -widuje
sie z jedna czescia uczniow-to paranoja!
UFFF ,duzo by pisac ,jak sobie cos pprzypomne to napisze

No cóż, moje pomysły mają źródło w zachowaniu Młodej i jej "zaczepkach": "Mama
porozmawiajmy o tych (po)ważnych rzeczach". Rozmawiam, ale czasami mam wrażenie
że nie dorastam. Mówię "zbyt dorosłym" językiem no i niestety z punktu widzenia
moich "grubo-po-trzydziestce" lat. A chciałabym żeby mogła wymienić poglądy z
rówieśnikami, ale mądrymi (nie przemądrzałymi!), których jedynym punktem
zainteresowania nie będzie "co kto ma i za ile". W klasie niestety takowych
dyskusji brak. A lekcje wychowawcze sprowadzają się do usprawiedliwiania
nieobecności czy omawiania bójki na przerwie. Szkoda.

Tak.
Nazwa, ktora jest już jednoznacznie z czyms kojarzona jest nie tyle
błedna - co fatalnie wplywa na odbiór. Twój nick jest IM0
niepoważny.
Można nie chcieć był "jak kazdy", ale trzeba róznić się pozytywnie.
Nie śmiesznie.
A lekcje wychowawcze - to zalezy kto prowadzi, po co, z ktora klasą -
nie da się ogólnie odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Poza tym
godzina wychowawcza na ogół nie jest ani strata czasu (bo pewne
sprawy organizacyjne trzeba kiedys załatwić, ani nic cennego nie
wnosi....

Zły, wiesz co, jestes jakims dzwinym człowiekiem. Z twoich postów wynika, że to liceum nie wychowało cie na normalnego, tolerancyjnego człowieka. Z takich ludzi jak ty sa homofobi, ksenofobi, itp.
Absolutnie nie zgadzam sie z toba, ze studia maja wychowywać, bo JAK RODZICE, PRZEDSZKOLE, PODSTAWOWKA NIE WYCHOWAJA, TO NIKT NIE WYCHOWA!!!. Na studia ida dorosli ludzie, świadomi siebie, o ukształtowanym charakterze, ktorych sie wychowac za bardzo nie da.
Podoba mi sie to, ze tak ciekawie mieliscie zorganizowane lekcje wychowawcze, ale z tego co czytam w twoim poscie to zrobili z was (a przynajmniej z ciebie) po prostu WACIAKA.
Odnosze wrazenie, ze nawet nigdy sie z dziewczyną nie całowałes.....
To jak sie ktos ubiera i maluje to jego sprawa. Gdyby mi ktos powiedzial, ze mam przestac sie ubierac w sposob podkreslajacy moja sylwetke, to po prostu dostałby z liścia lub uslyszal kilka siarczystych słow.
Jestes człowiekiem niedojrzałym emocjonalnie i spolecznie.
takie jest moje zdanie.

musisz zmienić tok myślenia i nastawienie...
osoby niepełnosprawne nie potrzebują współczucia tylko normalnego
partnerskiego traktowania, oni zaakceptowali siebie i my powinnismy
zaakceptować ich
Nie ma tu miejsca na poczucie winy, ja mam znajomych z
niepełnosprawnym dzieckiem, na początku jak ich poznałam tez miałam
takie odczucia, ale szybko doszłam do wniosków, że nie tego
oczekują, oni traktują swoje dziecko jak pełnosprawne, mimo, iż
jeździ na wózku i brak z nim kontaktu, ma normalne zabawki, uczy
się, wożą go do szkoły na lekcje wychowawcze na zabawy na Mikołaja
jest traktowany jak zdrowe dziecko i to jest fajne.
Jak do nich idę z moim dzieckiem to normalnie się witamy, pokazuję
mu książki i gazety a on uśmiecha się jak nas widzi:-))

Zgadzam się, w czym problem? Snobizm tej, najwyraźniej dobrze opłacanej za
pisanie takich artykułów, pani jest w złym guście. A te konkretne sklepy, o
których pisze, akurat wcale nie rażą wyglądem, przynajmniej z zewnątrz. "Second
handy" są w centrum wielu europejskich stolic i nikomu nie przeszkadzają,
często są bardzo modne jako alternatywa dla zuniformozowanych H&Mów i Zar.
Dlaczego my akurat mamy taki kompleks prowincji i chcemy tu koniecznie stworzyć
jakiś pseudo-Paryż?

A to,że media wmawiają społeczeństwu co ma myśleć to już chyba taka nasza
tradycja, to samo jest w TVNie, w POLSACIE, w TVP (dzienniki przypominają
lekcje wychowawcze w podstawówce) a GW już w ogóle jest w tym mistrzem.

Gość portalu: władka napisał(a):

> A to,że media wmawiają społeczeństwu co ma myśleć to już chyba taka nasza
> tradycja, to samo jest w TVNie, w POLSACIE, w TVP (dzienniki przypominają
> lekcje wychowawcze w podstawówce) a GW już w ogóle jest w tym mistrzem.

Nie demonizujmy roli mediów:)
Ja bym raczej popatrzył na to jak na pewne przejściowe zjawisko.
Wszak jednak w większości dużych miast świata sklepy w centrach są drogie w
wynajmie i tam szmateksy (no chyba, że snobistyczne) nie lokują się.
Podobnie jak i w Warszawie na Nowym Świecie.
Są tanie lokale w centrum i są chętni wobec tego nie ma problemu.
A właściwie jest ale całkiem inny.
Czy lokale znajdujące się w gestii miasta powinny być takie tanie?
Wszak to nasz podatniczy majątek i dobrze by było gdyby opiekujący się nim
dbali o wieksze zyski.

eddi 997
Twoj wiek upowaznia Cie do znajomosci polszczyzny:) NIENAWIDZIEC. ehm. dolujesz
brachu. jednak ciesze sie, ze jestes pociesznym nawiedzonym lewakiem. co to
jest nienawisc,a co to jest nieznajomosc regul? Spoleczenstwo obywatelskie,
kotku, czyzby lekcje wychowawcze Ci przewrocily w glowce? Idealizm peikna
rzecz, ale lewak to porazka. Twoja muzyka sklania sie bardziej ku anarchii,
skad u Ciebie takie pomieszanie...? znam CIe osobiscie, co ciekawe i w zyciu
nie wuierze, ze jestes lewakiem:) Tak poza tym dobry z Ciebie duszek..... aj
lowju bejbi:) pis

Pacewicz daje zonie zarobić!!!
>W szkołach mają się dziś odbyć lekcje wychowawcze. Dobry pomysł - okazja, by
nauczyciel razem z uczniami zadał kilka pytań. Czy czują się w szkole
bezpiecznie? Czy są przypadki przemocy? Czy są osoby systematycznie
prześladowane? Czy są jakieś grupy postępujące okrutnie? Czy uczniowie mają się
do kogo zwrócić o pomoc? Do kogo? Czy nie wstydzą i czy nie boją się zdradzić
dorosłym - nauczycielom i rodzicom - że zdarzyła się przemoc? Czy w razie
przemocy mogą oprzeć się na dorosłych? Co zrobić w naszej szkole, by było
bezpieczniej? Byśmy w ogóle czuli się lepiej?
Na takiej lekcji nie wolno urządzać nagonki na tzw. niegrzecznych uczniów,
trzeba unikać oskarżeń i gróźb. Nauczyciel stoi przed trudnym wyzwaniem, by
dzieci nie bały się rozmawiać.<
A w "papierowym" wydaniu GW bez żenady proponuje scenariusze takich "rozmów"
autorstwa żony i jej kolegów!!!Panie Pacewicz!Kazda klasa jest inna i kazdy
wychowawca jest inny.Naprawdę nie da się ułożyć centralnego scenariusza
pasującego do wszystkich klas-owszem mozna taki scenariusz napisać i sprzedać,
korzystając z okazji.Ale czy naprawdę musi Pan być taką hieną nawet w tej
sprawie????

3 w indeksie :))))
Jak w temacie - 3 w indeksie i nigdy więcej Kuleczki! Jupiii :) ale po kolei.

Sam przedmiot nie jest zły - warto się uczyć niektorych rzeczy (takich jak
kultura języka, błedy językowe, puryzm), oczywiście nie uważam, żeby rodzaj
zaimka był mi do czegos potrzebny :) Jeśli chodzi o samą Panią prof. to powiem
tak: cała otoczka i atmosfera zaliczenia jest przerażająca - Ona sama - nie.
Jest bardzo specyficzna, nie traktuje studentów jednakowo, jej lekcje
wychowawcze czasem były zbędne. Wszystko byłoby ok, gdyby nie sam sposób
przeprowadzenia kolokwium - białe bluzeczki, garnitury, wyczytywanie przed aulą,
kto wchodzi a kto nie, wszystko tak strasznie oficjalne, jakby od tego kolokwium
mialo zależeć nasze życie. A suma sumarum najgorsze było to, że do tej pory nie
wiadomo, czy będzie poprawka, kiedy będzie, itd. Kobieta niestety nie jest
konsekwentna (jak zapewniała na 1wszym wykładzie) i niestety, muszę to
stwierdzić, nie jest dobrze zorganizowana. Poza tym przeżyłam - mimo, że nie
miałam plusów z aktywności (które jak się okazało były bardzo ważne).

Trzymam kciuki za tych, którym do tej pory się nie udało, i gratki tym, którym
się udało :)
POWODZENIA

"Nie będzie więcej toleranCji dla bezczelności i chamstwa" - oświadczył Roman
....i kto to mówi.
Hi, hi, a ja się załapać mogę na medal, bo nie byłam w PZPR, awansowałam nawet
i nikt mnie do tego nigdy nie namawiał nie mówiąc o zmuszaniu czy szantażu.
Nie byłam, bo nigdy nie lubiłam organizacji. A że jestem liberalną lewicówką,
to juz nie ważne dla tego pana, wazne jest to, że nie byłam w PZPR. Komedia.
Natomiast wiele moich wspaniałych koleżanek, świetnych nauczycielek było i co
z tego? żadna nie była fanatyczką, nie mąciła dzieciom w głowach. Nasze lekcje
wychowawcze były naprawdę wychowawcze (zachowanie przy stole itp), a nie
polityczne. Wszelkie tematy narzucone były realizowane w 3 min, a potem sie
przechodziło do "spraw klasowych".
To straszne oszołomstwo i nienawiść.

14-latka na naszej-klasie szuka sponsora z audi
Jedni oburzają się na Alert, inni na czternastolatkę. A prawdę mówiąc, i bez
takiego ogłoszenia duża część zdjęć owych nastolatek jest sama w sobie
koszmarem i woła o pomstę do nieba. Rozumiem, że niektórzy rodzice mogą nie
mieć dostępu do zdjęć swoich pociech na nk. Ale czy nauczyciele pozapisywani
do tych klas tego nie widzą? Przecież oni są oblegani przez swoich uczniów i
uczennice - jak tylko pojawią się na tym portalu. Zebrania z rodzicami, lekcje
wychowawcze - czy to jeszcze istnieje? Przecież ci ludzie uczą się kultury (a
raczej jej braku) z tv, kolorowych gazetek i pudelka. Rodzicom też by się
przydały lekcje wychowawcze, bo można powiedzieć o nich to samo, co o ich
dzieciach.

Temat z tego wątku jednak wraca!!!. Tak się zastanawiam, czy to
ludzka głupota czy już złośliwość ludzka. Moi sąsiedzi nie mają
umiaru w głośnym zamykaniu drzwi. Już wczesniej pochwaliłm się na
forum, że tyrzaskanie ustało. Ale nie wiem czy był to efekt
powyższych uwag czy też chwilowy przebłysk kultury. Zuza -
doskonale rozumiem twój problem jak też osoby, która poruszyła
problem trzaskania drzwiami garażowymi w innym wątku. Porada o
skierowanie kulturalnej uwagi w stosunku do osoby, która tej
kultury nie ma, wydaje mi co najmniej dziwna. Lekcje wychowawcze
mieliśmy w szkole. Wiem, że znajdą się tacy co zaraz napiszą,
że "jak przeszkadza to wyprowadź sie do domu po lasem", ale mogę w
tym miejscu odwpowiedzieć, że tak powinni zachować się właśnie ci
przeszkadzacze, i wtedy byłaby "wolność Tomku w swoim domku"
Chaciałam zauważyć, że jeżeli ktoś decyzdował się na życie
we "Wspólnocie" to powinien przestrzegać pewnych zasad, w tym jak u
Hipokratesa "po pierwsze nie szkodzić" (przeszkadzać)- innym.
Pozdrawiam

polksiezyc raczej na scianie w szkole nie zawisnie (w Polsce), poza tym raczej
zby wiele jest roznych religii, aby kazda z nich miala swoj symbol na scianie, a
czesto ludzie sa przekonani, ze ich swiatopoglad religijny jest jedynym
slusznym, a juz slysze te wrzaski, ze nie ma miejsca na 'poganskie symbole' w
poslkich szkolach. problem nie w tym, ze chcemy zakazu wieszania krzyza w
klasie, tylko w tym, ze szkola nie jest neutralna w stosunku do religii i
(niekoniecznie swiadomie) uraza uczucia wyznawcow innych obrzadkow (lub
niewierzacych).
nie zapominajmy o tym, ze istnieje u nas rozdzial miedzy panstwem i kosciolem
kat., a szkola publiczna jest instytucja panstwowa - a w panstwie tym kazdy ma
prawo do poszanowania wlasnych uczuc religijnych.
co do religioznawstwa - to zdecydowanie nie to samo co religia, jest to nauka o
religiach i jako taka ma swoje miejsce w szkole, religia (jako przedmiot
obowiazkowy) niekoniecznie. nie postuluje wprowadzenia religioznawstwa, ale od
czegos sa te lekcje wychowawcze lub wiedza o spoleczenstwie np. Nietolerancja na
ogol wynika z nieznajomosci i strachu, wiec to jedyny sposob, zeby uczyc tolerancji.

Piekło brytyjskich niepełnosprawnych
Cóż, przerażające, ale czy u nas jest lepiej? Życie osób niepełnosprawnych nie
jest rajem, a nie znamy szczegółów podobnie, jak ich nie znali Brytyjczycy.
Może i oni i my nie chcemy znać?
Zacznijmy od spraw najprostszych, od wyeliminowania przezwisk "ty Downie",
albo - "ty, głuchy" itp. Wcale nie przesadzam, lata pracy w szkole dają mi
taki obraz naszej rzeczywistości. Im większy prymityw, tym gorsze znęcanie się
nad słabszymi. Wychowanie dzieci i młodzieży zostało bardzo zaniedbane -
zarówno w domach, jak i w szkołach. Nie ma autorytetów, nie ma wartości.
Wiadomo, że wygrywa silniejszy, bogatszy, lepiej "ustawiony". Lekcje
wychowawcze w szkołach są oddawane przedmiotowcom, bo programy są przeładowane
i nie można ich zrealizować. Kto nas po latach rozliczy w WYCHOWANIA???
Przyjrzyjmy się dokładnie naszym dzieciom i młodzieży, zacznijmy obserwować,
jak traktują rówieśników, zwłaszcza tych słabszych, jak odnoszą się do osób
starszych, czy nie znęcają się nad zwierzętami. Dajmy im wartościowe zajęcie w
czasie wolnym od lekcji...Trzeba zacząć od TERAZ.
XXI wiek, larum grają!

My mieliśmy to ogromne szczęście, że byliśmy/jesteśmy bardzo
zadowoleni zarówno z przedszkola (państwowe) i szkoły (społeczna).
Indywidualne podejście nie tylko na papierze, plus dużo uwagi
poświęconej rozwojowi społecznemu (np. niedawno, wychowawca
przepraszał, że poświęcił kilka ładnych lekcji przedmiotu na lekcje
wychowawcze, bo nie sposób było zakończyć ważnych dyskusji )

A lekcje (w większości) prowadzone są bardzo ciekawie i dzieci
(nastolatki) nie tracą radości z poznawania świata.

z tego, co wiem w Warszawie dodatki wszelakie są podwyższone, ponieważ za taką
kasę jak w innych miastach nikt (a szczególnie językowcy) NIE chciałby uczyć.
Tak nam tłumaczył pan z kuratorium na jednym ze spotkań.
A co do uczenia - zapraszam często na lekcje wychowawcze (szkoła średnia) ludzi
spoza branży edukacyjnej. Szczególnie tych typu 'jak ci dobrze, że szkole
pracujesz." I po JEDNEJ lekcji większość z nich pyta: 'jak możesz wytrzymać?!'
Jeszcze wytrzymuję, ale nie wiem jak długo.
Dorabiam korepetycjami (żeby nie było - nie uczę uczniów ze swojej szkoły),
tłumaczeniami, kursami w firmach językowych. Lubię tę pracę, ale niestety jestem
coraz bardziej zmęczona (fizycznie i psychicznie). I chyba niedługo czas
powiedzieć - goodbye.

Może kiedyś zaczniemy doceniać ten zawód jak doceniła go Finlandia - i może
wtedy będziemy osiągać takie wyniki.

Dlaczego dzisiejsza młodzież jest tak głupia, tak tępa?? Wszyscy, którzy
zaczynali tzw "kariery" w PRLu to rzecz jasna wg nich tamtejsi
działacze...Kiedy słyszę, ze ktos ma 40 lat i wyżej, to powinien wybrać się na
emeryturę, to miałbym ochotę tych ludzi po prostu wystrzelić w kosmos lub
zafundować dodatkowe lekcje wychowawcze, WOSu, bilogii..., pół godziny rozmowy
z rodzicami, którzy zapewne nie mają dla nich czasu.... Szok, szok szok.
Olejnik to profesjonalizm i choć mówi się, ze nie ma ludzi niezastapionych, to
jest to oczywiscie brednia. Na dziś moniczki nie da się zastąpić.

Rodzina zastępcza dla dziecka trzynastolatki
Cóż mamy durnych sędziów i to nie tylko w tej sprawie. Stalo się i
samo życie ich ukarze,zamiast zabierac dziecko trzeba wyznaczyc
opiekunów ,aby stali się dobrymi rodzicami.A winą nie szkola,czy
rodzina,zbyt wiele mówi się o demokracji,ale sami politycy nie
wiedzą co to jest i że trzeba tego uczyc,zachlystnęli się wladzą i
korytem ,a o ważnych sprawach zapomieli;co to dystyplina,
sprawiedliwośc,uczciwośc.Nie wiem czy w szkolach są lekcje
wychowawcze,ale z tego wynika że nie.Narkotyki i bezkarne zachowanie
w szkole a nauczyciel nie może nic zrobic lub niewiele bo prawo nie
pozwala,ale przekręty politykom robic wolno,nie dorośli do wladzy i
kiedyś dostaną za to zaplatę.

Etyki nauczy katecheta? To byłoby niefortunne
Niefortunne jest to, że nauczanie religii (jakiejkolwiek) wprowadzono do
szkół. Od tego są kościoły odpowiednich wyznań!
A czy potrzebna jest nauka etyki? Owszem, w ograniczonym zakresie zapewne tak.
Np. jako dodatek do lekcji historii - 1 lub 2 godziny w miesiącu jako nauka O
religiach świata i to nie w podstawówce a najwcześniej w gimnazjum. Część
etyki jako zachowań międzyludzkich zaś, jako lekcje wychowawcze na przykład,
lub w zakresie nauki o społeczeństwie.
Natomiast jakakolwiek indoktrynacja religijna w szkole, czy o zgrozo
przedszkolu!, jest niedopuszczalna!

Ludzie! Zastanówcie się zanim w świat puścicie kolejną plotkę! Jestem matką
pobitego chłopca. Ale nie jest w stanie krytycznym ani nieprzytomny!!! Czyżby
autor tych informacji wiedział więcej o moim dziecku niż ja sama??? To
oburzające, że ktoś nie posiada wiedzy na jakiś temat i ten brak wiedzy
rozpowszechnia dalej!!! Mój syn był w szpitalu i miał operację laryngologiczną,
ale szczegóły zachowam dla siebie. Natomiast szkoła na czele z Panią Dyrektor
wie o całej sprawie i reaguje zgodnie ze swoimi możliwościami i kompetencjami. A
lekcje wychowawcze służą poruszaniu spraw wychowawczych i nie są karą dla
uczniów, szczególnie jeśli uczniowie z tej klasy widzieli całe zajście i nikogo
o tym nie powiadomili. Chyba trzeba uświadomić tym dzieciakom, że krycie takich
spraw to współudział w bójce i współodpowiedzialność za jej następstwa.. Dobrze,
żeby dotarły do nich konsekwencje jakie to może za sobą pociągnąć, szkoda tylko,
że przykładem jest tu mój syn... Jeśli ktoś ma swoje powody, by źle mówić o
szkole na Bajkowej, to niech nie przekręca faktów na własny użytek, bo to żałosne!!

Byłem w tej szkole uczniem rok temu (gimnazjum skończyłem) i lekcje
wychowawcze nie służą niczemu poza dodatkowymi lekcjami z
przedmiotu, którego uczy wychowawca danej klasy...
A dyrektorka jest kiepska, mówiąc prosto. Za czasów, gdy była nią
pani S. wszystko było w porządku. Od kiedy urząd objęła pani P.
zmieniło się tam na gorsze. Ma ona kiepskie metody walki z przemocą
itd.
Zdjąć ją z urzędu i wybrać na dyrektorkę panią Małgorzatę R. to
najlepsze co można zrobić.

To stawka na miesiąc ciężkiej pracy- szczególnie w gimnazjach.
Trzeba pilnować wszystkiego w dzienniku, planować i realizować
lekcje wychowawcze, spotkania z rodzicami, pertraktować z uczniami i
w ich sprawach z innymi nauczycielami itp. Każdy kto chodził do
szkoły to wie....

O tym, że na ulicy nie wolno głośno rozmawiać, "bo gdy idziesz wraz z kolegą, to
nie jesteście sami" - powtarzano nam do upadłego: i na lekcjach wychowawczych, i
na polskim (Pani Wychowawczyni była polonistką) - i na wielu innych przedmiotach
przy najrozmaitszych okazjach.
W I klasie liceum pierwsze lekcje wychowawcze zostały poświęcone omawianiu
poradnika s.v.

Mamalgosiu, ale ja z pozycji rodzic obsewuję zrujnowanie pewnej
sturktury - która sie swietnie broniła: ciała pedagogicznego. 1
nauczyciel niewiele moze, ale jeżeli w szkole jest spójność. Jest
dyrekcja, która wyznacza ramy i WSZYSCY nauczyciele wiedzą, ze mają
pomoc - w pedagodu, czy dyrektorze to jest prostsze. Nie da sie
oddzielić nauczania od wychowania - chocby dlatego, zę do szkoły
trafiają dzieci jeszcze nie do końca ukształtowane i przebywają w
niej o wiele wiećej czasu niż w domu z rodzicami. Oczywiście na
matematyce należy zajmować sie głównie matematyką, a nie zasadami
przy stole, ale są przecież lekcje wychowawcze, są (były) apele, gdy
zbierała sie cała szkoła i pewne treści mozna było przekazać. U mnie
w szkole (średniej)np był obowiazek chodzenia przynajmniej na 1
kółko zainteresowań.

Moim zdaniem nauczyciel musi być nauczycielem, nie kolegą. a obecnie
wielu nauczycieli "kumpluje" sie już z uczniami z pierwszych klas
podstawówki. Nie sądzę, by był to dobry pomysł. Analogicznie nie mam
przekonania do dyrektoara-kumpla. Bo o wiele trudniej potem wyciagać
konsekwencje. No bo jak to: kumpel zwraca mi uwagę???

Wychowawstwo klasy - oddzielny etat nauczyciel
Nastały wreszcie czasy,że nauczyciele otwarcie mówią o szkolnych
przypadkach nie obawiając się uwag o brak kompetencji.
Nareszcie przestała być aktualna formułka dyrektora -
zatrudniliśmy specjalistę...
Nauczyciel - specjalista nie jest cudotwórcą ani pastuchem z kijem
Prowokujące zachowania uczniów zawsze były sprawdzianem dla
nauczyciela z tym, że jeszcze nie tak dawno winę zrzucano
przede wszystko na nauczyciela - jego kompetencje...
Ta swoboda w wypowiadaniu uwag, wydeptywane ścieżki przez
rodziców do dyrektora, wymiana nauczyciela na prośbę rodziców,
te oceny, uwagi i podpisy.
Jest to wszystko po prostu śmieszne oprócz przypadków zachowań
zagrażających bezpieczeństwu i zdrowiu uczniów.
Moim zdaniem obowiązki wychowawcy klasy powinien sprawować
pedagog - wychowawca, tzw. wychowawstwo powinno stanowić oddzielny
etat pracy. Jestem pewna, że sprawy wychowawcze rozmowy, wizyty,
konsultacje, dokumentacja pracy o uczniach, kontakty z rodzicami,
ze specjalistami, wyjścia, wycieczki, zebrania, pogadanki i lekcje
wychowawcze wypełniłyby 18 godzin tygodniowo.
Byłaby o wiele większa kontrola, nauczyciele uczący mieliby
o wiele więcej czasu na przygotowanie do lekcji.
Tak zorganizowana wspólna praca zapewniłaby właściwwą opiekę,
wychowanie i nauczanie.
Nuczyciel obecnie jest zbyt przeciążony zakresem obowiązków
dydaktyczno - wychowawczych.
Każdego roku tylu młodych ludzi opuszcza uczelnie pedagogiczne.
Mamy tylu nauczycieli poszukujących pracy w zawodzie.


Tak sprawa wychowania to nie tylko wpisywanie uwag ale co jeszcze
może zrobic nauczyciel przedmiotu ?
On ma przede wszystkim uczyc przedmiotu . Od wychowania jest głównie
wychowawca w szkole i lekcje wychowawcze , potem pedagog no i tez
dyrektor nie może unikać reakcji ani zrzucać wszystko na nauczyciela
przedmiotu . .
Niestety praktyka jest inna .

Trudne początki roku szkolnego
W szkole jest komputer, ksero i drukarka. "Czy ta pani nie mogłaby tego wszystkiego wydrukować w dwudziestu paru egzemplarzach i rozdać dzieciom? Miałaby wtedy czas, by ich miło przywitać i porozmawiać"

Bez jaj, odkąd pamiętam rozpoczęcie roku szkolnego zawsze tak wyglądalo. Po pierwsze także dlatego, ze za ksero czy użycie drukarki nauczyciel musiał płacić. Zresztą dla tej pani to jedna klasa, ale takich klas jest w szkol znacznie więcej. I pewnie super by było wszytsko dostać, ale moze bez przesady, tymbardziej że są lekcje wychowawcze na których też będzie okazja poznać się.

Gucio, czy ty chodzisz jeszcze do szkoły, że się musisz podlizywać? Jeżeli ta
pani nauczycielka nosi zbyt krótkie, niestosowne spódniczki to powinna się
poprawić. Jeżeli nosi tylko krótkie to nie powinna się obrażać bo to wątek nie
o niej. Mnie chodzi tylko o to, że jeżeli ja swojej córce wpajam, że do szkoły
trzeba chodzić w takim ubraniu które podkreśla jej szacunek do tego miejsca to
nie chcę, żeby mi te moje "lekcje wychowawcze" psuła jakaś nieodpowiedzialna
pani w króciutkiej spódniczce. Chcę, żeby pani nauczycielka w oczach moich
dzieci uchodziła za wzór do naśladowania i autorytet. Nie chciałabym doczekac
takiej chwili, że muszę dziecku powiedzieć o nauczycielce np. "córciu, wyluzuj
bo to głupia baba". Wymaga się od rodziców dobrego wychowywania. Czy ja wymagam
zbyt wiele prosząc nauczycieli, żeby mi w tym pomogli? Żebyś Ty zobaczył panią
która uczyła moje dziecko angielskiego! Ta chodziła dla odmiany w spodniach ale
za to miała jakieś zmierzwione kudły, dzinsową kurtkę ponabijaną nitami, pod tą
kurtką bluzeczkę z dekoltem do kolan no i oczywiście glany. Całość wstrzasająca
a biedne dzieci były zmuszone na to patrzeć. Pani była na zastępstwie a do
końca roku nie było daleko. Dlatego się powstrzymaliśmy. Sprawiedliwie muszę
dodać, że pani ta była wyjątkiem na tle przyjemnych z wyglądu, odpowiednio
ubranych i uczesanych pań, które serdecznie pozdrawiam.

Ja robię młodym Brytyjczykom specyficzne "lekcje wychowawcze"... Częściowo w
ramach odwetu za to, jak oni nas traktowali jeszcze całkiem niedawno temu, tj.
do czasu, kiedy Polska stała się częścią Unii Europejskiej.
Korzystając z tego, że dobrze znam angielski, odważnie daję odpór ich chamstwu i
TO DZIAŁA!!! Jest dużo młodych Polaków, którzy dobrze władają językiem
Wyspiarzy, więc mogliby też postępować tak jak ja. Jestem nieomal PEWNA, że
"Angole/Brytole" zaraz spokornieliby... Choćby nawet nie do końca. - Lepszy rydz
niż nic!

Wstyd dla rodziców, nauczycieli tej szkoły i adwokatów. Żal Ani...Co Ona
musiała czuć uciekając przed oprawcami, chowając się? Jak została strasznie
upokorzona. Ani nauczyciele (lekcje wychowawcze po co są?) ani rodzice nie
nauczyczyli tych łobuzów szacunku dla kobiet, brak ludzkich uczuć. Te chłopaki
to nie ofiary to dręczyciele. Postawcie w miejsce Ani Wasze córki. Rodzicom
dręczycieli i nauczycielom tej szkoły też to radzę...

Nauka nie idzie w las. Można było obrzucić jajami ministra Wiatra to dlaczego
nie Giertycha.Może jako wszechpolak sam organizował takie lekcje wychowawcze i
teraz zbiera owoce swoich działań.Uchowaj nas Boże przed takim Ministrem,który
na swoich podopiecznych donosi do prokuratury.

Niestety już praktycznie tak, bo ocena jest na świadectwie. Dodatkowa
ocena liczona do średniej może czasakmi zadecydować o przyjęciu do dobrego gimnazjum czy liceum.
Ja jednak chciałaby, zwrócić uwagę na totalne nieprzygotowanie duchownych do uczenia dzieci czy młodzieży. Nikt nie może byc nauczycielem bez przygotowania pedagogicznego, czy dotyczy to też duchownych?
mam doświadczenia z kilku szkół - w jednej ksiądz lubił tylkko dziewczynki, tylko z nimi romawiał na lekcji, chłopcy mieli być cicho i dostawali góra 4 na koniec roku. W innej ksiądz był takim talentem do pracy z młodzieżą, że nikt nie opuszczał religii, nawet dzieci z rodzin niewierzących czy innego wyznania. Były to lekcje o Kościele, moralności, dniu dzisiejszym. Żadne lekcje wychowawcze czy spotkania z psychologiem sie nie umywały do religii. W kolejnej szkole ksiądz dyktuje nudne fakty, podane w anachroniczny sposób w stylu trącącym lekko RM, co w prestiżowym liceum w bardzo dużym mieście raczej nie przejdzie.
Jeśli Kościół chce coś zrobić z cyrkami na religii, to przede wszystkim edukować katechetów i przeprowadzić ostrą selekcję uczących, bo wielu się absolutnie nie nadaje, przynajmniej do stopnia szkoły w której uczy.

Przyklad z kobieta niosaca siatke i jedzaca schobowego z kapusta
jest swietny .
Ale w ogole to ta lekcja wywarla na mnie bardzo pozytywne wrazenie.
Swoje lekcje wychowawcze pamietam jako przezycia mocno opresyjne -
sfrustrowana wychowaczyni krzyczaca na wszystkich, lajajaca za
nieobecnosci, palenie w kiblach i dewastacje mienia szkolengo.

Ech, dobrze ze te czasy minely, nie ma co...

Nie powiedziałem, że wszystkow w PRL było złe ale w swej ogólnej masie było
beznadziejne. No i chyba nie chcesz powiedzieć, że totalitarnie zorganizowana
szkoła (tak trzeba to nazwać) była świetna i jest marzeniem każdego człowieka.
Że szkoła, która miała gdzieś indywidualność uczniów była OK.
Sam pamiętam lekcje wychowawcze w podstawówce (8 klasa), kiedy Pani wypytywała
się uczniów do jakiej szkoły średniej zamierza iść. Na odpowiedzi uczniów Pani
wydawała okrzyki typu: ty do liceum, taki głąb, znajdź sobie lepiej jakąś
zawodówkę, wyucz się zawodu itd. Takie uwagi dostało około 80% uczniów. Takich
nauczycieli została w szkołach większość. To było to motywowanie uczniów, praca
nad nimi. Jeśli nadal uważasz, że szkoła w PRL była świetna, uczyła ludzi życia
we współczesnym świecie, to życzę Ci aby twoje dzieci poszły do takiej szkoły )
chociaż dzieci szkoda).

Nietypowa lekcja wychowacza, może w Płocku też?
W Nowym Sączu odbywają się nietypowe lekcje wychowawcze:
miasta.gazeta.pl/krakow/1,42699,3844633.html

Może w Płocku też takie przeprowadzać? Mamy gdzie zaprowadzić uczniów, a
ponieważ prewencja jest lepsza niż jakakolwiek represja, więc może lepiej
zapobiegać niż leczyć? Zwłaszcza, że obecne władze IV RP stawiają na kuracje,
które są gorsze od samej choroby. :-))

Lekcje wychowawcze za kratami. Czy to dobry pom...
Myślę,że to dobra szkoła nauki pokory.Nie jednemu pewnie stanęłoby przed
oczami widmo zmarnowanej przyszłości.
Nie jestem zwolennikiem stosowania drastycznych metod, ale to co z niektórymi
nastlatkami się dzieje to chyba byłby dobry rezultat w myśl zasady:
Lepiej wyprostować za młodu , bo starego już się nie wyprostuje.
Pozdrawiam.....

Duma narodowa
"Giertych chce na lekcjach "budzić poczucie dumy narodowej". To niewskazane, nie tylko dlatego, że ofertę składa mistrz Młodzieży Wszechpolskiej, człowiek o skrajnych poglądach. Powód jest bardziej fundamentalny: nie można obudzić czegoś, co nie śpi. Ba, co woła wielkim głosem."

Pan Pacewicz uwaza, ze w Polsce duma narodowa ma sie bardzo dobrze, ale to jest wlasnie takie straszne, bo duma narodowa, jest symbloem ksenofobii, bo patriotyzm to ptaszki gory i doliny - i na tym powinismy skonczyc.
Owszem, pzrywiazanie do ziemi przodkow jest niezwykle istotne, tylko w jaki sposob mial uczyc dumy narodowej Mojzesz swoich wspolbraci? opowiadac im o piramidach egipiskich? czy o jeszcze nieodkrytej ziemi obiecanej, ktorej granic nie znal? W jaki spsob Zydzi, przez tyle lat, uczyli sie, dbali o swoja dume narodowa? Czy moze jej nie maja?

ps. nie uwazam, ze specjalne lekcje sa akurat najlepszym wyjsciem, moze wystarcza godziny pzreznaczone na lekcje wychowawcze, moze jakis inny sposob.

No właśnie jaka powinna być reakcja rodziców i szkoły na to zdarzenie.

Ja na miejscu rodzica tego chłopaka uzmysłowił bym mu co zrobił
bo on naprawdę nie wie. Potem szybko bym się skontaktował
z rodzicami tej dziewczyny powiedział że syn już rozumie co się stało.
Przeprosił za syna i dał możliwość synowi przeprosić jej rodziców
z prośbą o wspólne spotkanie (jej rodzice i on) z tą dziewczyną na szczerą
rozmowę. Rozmowę chłopak powinien tak przeprowadzić, że na drugi dzień
ta para trzymając się za ręce powinna o wszystkim poinformować klasę
a chłopak przed klasą przeprosić tą dziewczynę.

No tu niestety rodzice chłopaka to jakieś niedorobione, bo schowali
głowę w piasek. Policja też swoje, to co negatywne, zrobi.
Publiczne napiętnowanie przed całą szkołą, to chyba nie to.

W końcu lekcje wychowawcze powinny być dyskusją chłopaków
z dziewczynami czego od siebie oczekują a co ich wkurza.
Szkoła powinna propagować zdrowe zachowania wśród uczniów.

No ale ja nie jestem pedagog, bynajmniej nie dzisiejszy.
Pan Giertych chyba lepiej wie.

Andrzej.

700 mln euro na zajęcia pozalekcyjne w ramach p..
Myślałem że po wprowadzeniu religii do szkół praca wychowawcza ruszy z
kopyta,zwłaszcza że ograniczono lekcje wychowawcze(jedna na dwa tygodnie)a tu
sytuacja sie jeszcze pogorszyła.Katecheci się obijają, zamiast wychowaniem i
etyką, choćby i chrześcijańską zajmują się w szkołach średnich przepisywaniem
żywotów świętych.

Świat się śmieje -i polska droga do autorytar
kwiecien45 napisał:

> Może dla kogoś z zewnątrz to co się dzieje pod rządami Larosława Kaczyńskiego
> jest śmieszne.
> Ale w Polsce inteligencja zaczyna się zwyczajnie bać zastraszana na przeróżne
> wyszukane sposoby przez władze.
> Przypomniają mi się czasy późnego Gomułki kiedy zatrzymali mnie
> za "organizowanie antyustrojowych demonstracji". Wtedy było podobnie ale
teraz
> jest straszniej.
> Autorytaryzm idzie w mundurkach ... brygady prokuratorów ministra Ziobro.

Masz racje, brane jest to z kuriozalnym humorem i ogromnym niedowierzaniem, ze
to naprawde dzieje sie w Polsce, kraju, ktory jest czlonkiem EU. Osobiscie mam
jednak informacje od ludzi, biezace (na szczescie jest jeszcze skype i inne
nosniki), ze ludzie naprawde zaczynaja sie bac, jak w najgorszych czasach
komunizmu, np. w czasie stanu wojennego. Mam kontakt z nauczycielami, ktorzy
boja sie prowadzic lekcje wychowawcze, powiedziec cokolwiek niezgodnego z
autorytatywnym pogladem, zadne swoje poglady, dyskusje, jeden drugiego zaczyna
sie bac, zaczynaja sie wzajemne "podpieprzania", szok, atmosfrea totalnej
dyktatury.

szkoła jest kluczem do naprawy społeczeństwa
Przemoc w rodzinie produkuje następne pokolenie ludzi zestresowanych o
zabużonym systemie wartości. To nie alkohol jest główną przyczyną agresji.
Alkohol jest skutkiem niedostosowania społecznego i lekiem na odrzucenie. Do
tego dochodzi wyniesiony z domu sposób na życie.
Autor artykółu nic nie mówi jak mamy postępować by choć w części naprawiać te
chore zjawiska. Np. zakaz sprzedaży np podczas wizyty papieża uważam jako
zamiatanie problemu pod dywan, bzdurne, populistyczne i nie przynoszące żadnego
efektu oprócz ładnych obrazków w kronice.
W Polsce niedoceniana jest praca psychologów w szkołach i nie tylko, ponieważ
nasi dysydenci nie traktują tego problemu poważnie. A szkoła jest kluczem do
naprawy społeczeństwa poprzez świetlice,różne kółka zainteresowań, harcerstwo,
lekcje wychowawcze z prawdziwego zdażenia, odpowiednio ciekawa literatura do
której nakłaniali by nauczyciele, zarówno psychologiczna jak i społeczna,
dotykająca też problemów dzisiejszej młodziezy.
Jednym z ważniejszych spraw uważam sprawę wyborów osobistych. Młodzi ludzie
maja robic to czy tamto i nikt ich o zdanie nie pyta, bo nauczyciele boją się
że dziecko może mieć odmienne zdanie, a wiadomo że młodzież lubi prowokować.
Boją się że nie zapanują nad sytuacją nie dopuszczając myśli że mogą być
moderatorem w dyskusji samych uczniów. Młodzi powinni ponosić konsekwencje
swoich wyborów, hartowałaby się w nich wola obrony własnego zdania ale też
byłaby przykładem dla innych jak należy lub nienależy postępować.

Egzaminy matrualne nie tylko
Nie zgadzam się z Panem W. Majchrzakiem,że egzaminy przed komisją nie są
ustawione,tzn nie zakłada się,że danego ucznia się "uwali",Dzieje się
szczególnie w przypadkach kiedy uczeń(czując,że jest krzywdzony) miał dużo
odwagi czasami powiedzieć prawdę o szkole,lub o nauczycielu.Sama tego
doświadczyłam jako uczenica i póżniej jako nauczycielka będąc w komisji
egzaminacyjnej,gdzie przewodniczący sugerował kto nie powiniem zdać.(obronić
dyplom).Poza tym normalną rzeczą jest, że jedni nauczyciele celowo znacznie
zaniżają oceny nawet (często zwłaszcza) dobrym uczniom i polecają im innym
nauczycielom-kolegom,którzy za 100zł/godz. udzielą korepetycji.Rozmawiałam z
wieloma uczniami różnych szkól i wydaje się,że jest to zjawisko
powszechne.Generalnie uważam,że lekcje wychowawcze należy nazwać :"technologia
kształtowania obłudy".Z poważaniem dla dobrych nauczycieli.Tych ostatnich
uczniowie kochają bez względu na ustrój polityczny, pogodę,wiek,itp.

no to należy uruchomić specjalną akcję promocyjną w szkołach ,
najlepiej już w zerówce.Nauczyciele robią widzę z siebie idiotów zajmując się
problemem, którego nie ma. No i dobrze, lekcje wychowawcze aut!!!
Policja też się ucieszy. Po co pogadanki , programy , spektakle typu "Marta".
No, no kobitki podziwiam odwagę.
Pozdrawiam

Raczej czas powiedzieć prawdę, czyli przedstawiać fakty i dawać dorosłym
wolność wyboru. Nic nie jest tak czarno-białe - ani z haszyszem (nie zabije
Cię, ale nie można być cały czas narajany), ani ze środkami psychodelicznymi
(są zajebiste w odpowiednich warunkach jeśli wiesz, co robisz), ani z innymi.
Ogólnie tego, kto bierze za dużo amfy można poznać po kiepskich zębach a ten,
kto używa heroiny ogólnie ma sznyty na lęwej ręce (chyba, że jest leworęczny)
bo ucieka od rzeczywistości. Ale nie zawsze.
Jak ja chodziłem do szkoły, to były takie lekcje wychowawcze na ostatnim
obowiązkowym roku (jak mieliśmy 15/16 lat). Do dziś pamiętam zdjęcia skutków
siedzienia na schodach ruchomych we chwilach nieodpowiednich (rano będzie ała),
i (bardziej krwawe) za kierownicą po pijanemu.
Wtedy przyszedł do nas lekarz i zapytał na przykład, kto pije alkohol. Ręce do
góry, jak lubisz się porządnie najebać. Tak mało? Nie jestem mamusiem waszym,
nie jestem gliniarzem, w waszym wieku upijałem się od czasu do czasu, może w
tym samym parku, co wy. Jak zachowałem się jak dupek przed twoją mamą, no
przykro mi (śmiech). Wszystkie ręcę do góry. Dobra, mówi lekarz, ale trzeba
wiedzieć, co robisz, trzeba uważać, ale bez przesady. Czy są jakieś pytania?
Pytania były, niektóre mądre, niektóre nie za bardzo. Ale odpowiadał, i
szacunek dostał należyty.
W ramach tej samej edukacji przyszedł kiedyś policjant. Pokazał narkotyki
przeróżne i mówił, ile kosztują, jakie są kary za posiadanie. Pytania jakieś?
Dlaczego są nielegalne? Bo są złe.
Dlaczego są złe? Bo są nielegalne.
Szacunku zero, bo informacji zero.
Tylko reklamodawca mówi, że alkohol czyni sexbomby (wszyscy znamy alkoholików),
tylko handlarz mówi, że hera jest tańsza od samobójstwa, tylko prawnik mówi, że
wszystko jest czarno-białe.
Kiedy ludzie wiedzą, co robią, to ich sprawa, ich odpowiedzialność, za mało
powiedzieć, że skręt to nie flaszka to nie strzykawka to nie grzyb...


Po pierwsze:
Pisanie w stylu, że wynik 70% jest zły to jakaś bzdura. Moim skromnym zdaniem
jest to przyzwoity wynik i tylko żądni sensacji dziennikarze mogą coś takiego
wymyślić. Maturę się zaliczało, jak się miało 30%, a wynik 70% jest o ponad dwa
razy wyższy- to tylko dla przypomnienia braci dziennikarskiej.
Po drugie:

To, że młodzież na wsi i w małych miasteczkach ma nierówne szanse edukacyjne
było wiadome od dawna i jakoś żadna władza tego nie zmieniła. W dużych miastach
samorządy dają dodatkowe godziny z języków i przedmiotów kierunkowych,
dokładają finansowo do edukacji młodzieży. Zupełnie odwrotnie jest w małych
miastach. Tam samorządy idą po najmniejszej linii oporu, bardzo często
oszczędzając na edukacji. Nie ma dodatkowych godzin, a biedniejsze
społeczeństwo nie stać na korepetycje.

Programy są przeładowane niepotrzebnymi przedmiotami, takimi jak PO, zbyt duża
ilość WF, lekcje wychowawcze, itp. Dajcie te godziny na języki obce i
przedmioty kierunkowe, to na pewno trochę poprawi sytuację. Jednak najlepiej,
jakby od 2 klasy iść wybrną specjalizacją przedmiotową, na którą powinno się
dać dużo godzin. Jeżeli uczeń wybiera kierunek mat – fiz, to powinien od
drugiej klasy na te przedmioty + j.polski i obcy mieć bardzo dużą ilość godzin,
a przedmioty pozostałe powinien mieć w minimalnej ilości lub wcale.

Popieram OKE, że nie podaje wyników średnich, bo nie są one żadną odpowiedzią o
szkole. Przychodzą do szkoły uczniowie po gimnazjum ze średnią np. 3,1 i zdają
maturę na poziomie np. śr. 60% To dobry wynik. Przychodzi uczeń ze śr. 5,0 i
zdaje maturę na poziomie 70 % - to średni a może niski wynik. I Która szkoła
lepiej uczy? W której szkole lepiej pracują nauczyciele?

Panowie i panie dziennikarze! Trochę obiektywizmu.

Refleksje byłego licealisty:

- Religia precz ze szkół. Wszyscy wiemy jak te tzw "lekcje" wyglądają. Jak ktoś
chce zgłebiać wiedze religijną niech robi to w kościele.
- Wywalić przedsiębiorczość - jakieś podstawy tego wielce potrzebnego
przedmiotu można upchnąć do WOSu
- Wywalić lekcje wychowawcze - wychowawca powinien raz w tygodniu przez godzinę
być do dyspozycji uczniów, po prostu jak ktoś miałby coś do załatwienia to by do
niego szedł. Jesli natomiast byłoby coś ważnego do przekazania całej klasie,
mozna to np. wywiesić na tablicy ogłoszeń, lub przekazać przez przewodniczącego.
- WOK - nie miałem tego przedmiotu, ale sama jego idea wydaje mi się absurdalna
- przecież "kulturę" najlepiej zgłębiać samemu, wg. własnego uznania, świetnie
mogłaby temu służyć dodatkowa wolna godzina:))
- Mniej historii na rzecz... matematyki. Nie bijcie, po kolei:) : obecna matma
to absurd - godzina na wytłumaczenie i teorie, potem 2 lekcje robienia
zadań(oczywiście z obowiązkowym pytaniem na ocene) i kartkówka/sprawdzian, a
przecież w tak krótkim czasie nie wszyscy są w stanie opanować dany dział, i
wygląda potem to tak , że może 10 osób faktycznie to zrozumie, reszta jakoś
pokombinuje albo ściiągnie, a pozostali poprawią w innym terminie. A z własnego
doświadczenia wiem że naprawdę prawie każdy jest w stanie się tej matematyki
uczciwie na conajmniej 3 nauczyć, tyle że potrzeba nieco więcej CZASU niż to
jest obecnie. I w efekcie zamiast umieć mniej, a porządnie, większość ludków po
liceum nie potrafi z matmy NIC.
- WF - nie więcej niż 2 godziny tygodniowo.
- PO - precz z tym socjalistycznym reliktem! Pierwsza pomoc oczywiście powinna
zostać, albo jako część biologii, albo jako oddzielny kurs, albo w ramach WF.

No, tyle:)

Mnie samą zawód dziennikarza. Ogólnie jednak zależy mi na różnych zawodach, bo
to tej tematyce zostaną poświecone kolejne lekcje wychowawcze w szkole i
wszelkie materiały przydadzą się :).

Pozdrawiam -
Tawananna

Czy powrócą lekcje wychowawcze o zagrożeniu ped...
"Miłość komputerowa"
Ona lat 16 ,on 60 lat
Miłość na klawisze
Połączył ich CZAT

Może znajdziesz coś w literaturze np. M.Chomczyńska-Miliszkiewicz, D.Pankowska :Polubić szkołę" K.W. Vopel "Gry i zabawy integracyjne dla dzieci i młodzieży" jest to też niezły materiał na lekcje wychowawcze.

Dzięki za słowa uznania, ale szczerze raczej nie czuję się szczególną
bohaterką. Poprostu tak jest.

Na marginesie jeszcze jedna obserwacja: mój syn na religii otrzymał polecenie
aby w niedzielę chodził na Mszę. Jest stosowana taka niby zabawa,że dzieci po
mszy dostają krzyżówki które wypełniaja i wklejają do zeszytu i Pani
katechetka potem je z tego rozlicza (np wczoraj moj syn dostał piątke za
wypełnienie). Na początku sie we mnie zagotowało !!!!!, co to za metody ????i
jak tak można zmuszać do chodzenia do Kościoła, no i w ogóle co z moją
wolnością, toż to gwałt w biały dzień. Potem jednak zaczęłam myślec trochę
spokojniej i rozważniej i doszłam do wniosku, że to jest raczej metoda aby
zdyscyplinować rodziców a niekoniecznie dzieci (mój syn akurat bardzo chce iść
na Mszę), tych właśnie leniwych ale dla których dobro dziecka jest wartością
najwyższą (czyli wszystkich w miarę normalnych, znanych mi). Ja też w
stosunku do swego syna stosuję czasem bardzo przemyślane metody aby go do
czegoś zmotywować, nawet bardziej wyrachowane niż ta tu opisana. No i doszłam
do wniosku, że Ksiądz to robi w dobrej intencji (podobnie jak i ja ze swoim
dzieckiem, jeszcze trochę głupiutkim aby robić coś bez zmuszania), aby w sumie
osiagnąć dobry efekt. Odłozyłam na bok moje poczucie wolności i zdecydowałam
się "grać w jednej drużynie" z Ksiedzem, bo w sumie chyba wszyscy na tym
raczej zyskamy niz na odwrót. I jeszcze jedna historia która mnie ostatecznie
przekonała że warto spróbować pochodzic troche na te msze: ostatnie kazanie
było strzałem w dziesiatke apropos pewnych prblemów wychowawczych z moim
dzieckiem:mój syn buntuje sie, że on coś musi robić np. iść spać wcześnie a
nie ja, a ksiądz mowił właśnie o tym, że dzieci mają swoje prawa i przywileje
a dorośli swoje itp. itd. ogólnie to było o zazdrości. No iteraz mam gotową
odpowiedź "a pamietasz co Ksiądz mówił...." no i sprawa z głowy. Bardzo mnie
to zachęciło i z ciekawością i nadzieją na następne lekcje wychowawcze, pójdę
w następnym tygodniu.

Pozdrawiam

Witam wszystkich bylych i obecnych uczniow (prof. Dwojaka???-nie to nie
mozliwe)"DZIEWIATKI"! Uczeszczale do klasy 1-4C w latach...hm i tu mam
problem ,choc nie bylo to az tak dawno.Pamiecia wracam to tamtych dni i mogla
to byc matura 90-91!!! Klasa z
Korzeniem,Zagorem,Lichaczem,Kamilka,Justyna,Abramem,K.Sadlakiem i wieloma
innymi zajebistymi ludzmi To byly czasy!!!!!!!!!!!!!!!
A propos prof. Dwojaka.Otoz ten jegomosc to nie powtarzalny cudak,
dziwak ,czasem....byl naszym wychowawca przez 2 lata!!!!!!!!!!!!
Przytoczona juz w watku historia z przyborami wymaganymi na lekcje
geometrii.Kto nie posiadal(lub zapomnial)wszystkich przyborow wymaganych scisle
przez Dwojaka byl maltretowany psychicznie i wysmiewany przed cala
klasa.Jasne ,ze pozniej nikt sobie z rego nic nie robil, ale dla
pierwszoklasisty byl to horror.Lekcje wychowawcze zamieniane na dodatkowa matme-
koszmar.Na haslo -bo ja myslalem Dwojak zawsze powtarzl "..to na drugi raz nie
mysl"Raz lichacz uslyszal odpowiedz ",,Lichaczewski ty liniejesz"Klasa
zglupiala.Druga rzecz .Czy pamietacie jego meczenie konia z
rebusami,krzyzowkami,jolkami i innymi zadaniami mat, ktore ukazywaly sie w
periodykach dla krzyzowkowiczow?Kurna on nam kaza je rozwiazywac na lekcjach, a
na koniec wiadomo,tylko Dwojak znal odpowiedzi do wlasnych wypocin:)
Trzecia sprawa , ktora w trakcie odkurzyla sie w zakamarkach pamieci
to...sobotnie wyjscia do lasu w towarzystwie prof.Dwojaka w ramach kolka
krajoznawczo-turustycznego,czy jakos tak.Kazdy kto byl slaby z matmy(a u
Dwojaka zdecydowana wiekszosc to byly matoly i matematycznie uposledzeni ludzie)
lazil po tych lasach, parkach w deszczu i blocie ,zeby tylko wyjsc na polrocze
z troja,czy mierna na swiadectwie.
To bylo cos!Pol dziewiatkitzn."opiekonow",uczniow Dwojaka smigala W sobote o 8-
9 RANO, zeby sie z Nim spotkac
Teraz wspominam to z usmiechem i lezka w oku.W ogole beztroskie lata liceum
(teraz to juz gimnazjum)powtorzylbym bez mrugniecia okiem ,nawet za cene
ponownego spotkania z prof.Dwojakiem
Oczywiscie to watek o dwojaku wiec nie bede rozwijal sie na temet
pozostalych:Swinka,Tramwajara,Baran,Niemotas,Niedzielski,Korrzenko,Zuzia,Ofrahaz
a,Szamszur(brrrrrr)itd.Jednoczesnie serdecznie ich wszystkich pozdrawiam i mam
nadzieje zobaczyc kiedys, nasze szanowne grono pedagogiczne na jakims
jubileuszowym spotkaniu po latach
Z Londynu pozdrawia Piotrek M z 4 C dziesiec lat temu

Ja chciałem wspomnieć moją wychowawczynię Panią Bonisławską. Uczyła chyba tylko
z 6, może 7 lat. Pełniła w szkole funkcję czegoś w rodzaju pomocy
psychologicznej. Prowadziła lekcje wychowawcze i coś o życiu w rodzinie. Prawdę
mówiąc nie za bardzo nadawała się na nauczycielkę - była zbyt miękka. Niestety
już nie żyje. Jej mąż w niecały rok po jej śmierci ożenił się ponownie. Dość
szybko się pocieszył.
Jeśli chodzi o prof. Tomasa (obecnego dyrektora) to uważam, że to kiep. Gadkę
to on miał ale żadnych konkretów. Pod koniec lat 80 i na początku 90 wyglądał
na gościa któremu o coś chodziło, chciał coś zmienić. Nie wiem jak jest teraz
ale skoro został dyrektorem, to pewnie ma poparcie SLD. Pamiętam, że kiedyś
działał w Solidarności. Krótko mówiąc uważam, że to człowiek z olbrzymimi
kompleksami i zwykły karierowicz.
Zawsze ceniłem Redisa, Panią Kornacką (od polskiego)i prof. Rymaszewskiego.
Fryzowska była damulką ą,ę. Czy to prawda, że przez nią powiesił się jeden z
uczniów (podobno załamał się jak go oblała)? Stefan to był zwykły buc. Nawet
żony nie potrafił utrzymać przy sobie. Jeden totalny, chodzący kompleks.U niego
wystarczyło wryć słowo w słowo to co podyktował i luzik (sam jestem tego
przykładem).
Lubiłem prof. Piotrowską, bo wszystkich traktowała równo. Ostro, ale równo.
Natomiast prof. Pacek miała swoich ulubionych uczniów. Był taki jeden
lekkoatleta o znanym nawet teraz nazwisku na Ch. który był pupilkiem Packowej.
Gdyby mogła, to pewnie oddałaby mu się na stole lekcyjnym.
Nie wiem czy wiecie, ale Makarewicz w roku 1990 dostał w Tychach (na praktyce
miesięcznej) nieźle wpieprz od kolegi z mojej klasy.

Na ra

do bm-ki. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Poczytaj dziennik p.Jandy,te
sentencje na początek i mam wrażenie stałe lekcje wychowawcze dla narodu. Nie
nam oceniać co naprawdę się stalo w teatrze, na świat wywlekła to p.Janda. Dla
mnie J.Szczepkowska wielką aktorką jest!!

Gość portalu: 8888 napisał(a):

> Az trudno uwiezyc ze takie palanty sa na forum,ponizanie
> rolnikow ktorzy ciezko pracuja to wszystko co umiecie.Kim wy
> jestescie?Moze tez ciezko pracujecie,wiec uszanujcie ich tak jak
> chcecie zeby was szanowano.
> Jeden z powyzszych napisal o nierentownosci polskich
> gospodarstw,a jaka rentownosc maja zachodnioeuropejscy rolnicy-a
> taka ze dawno temu by zbankrutowali gdyby nie dotacje.
> Gwizdy w Parlamecie to dla was buractwo,a to ze UE ma gdzies
> dobro Polski to co jest?
> Jezeli spolecznosc wiejska to dla was buraki to dlaczego
> codziennie idziecie do spozywczego,zrobcie im na zlosc i
> przestancie jesc,albo idzcie do mcdonalds tak jak to robia
> amerykanie,ktozy juz zniszczyli male indywidualne rolnictwo,ale
> teraz maja odsetek otylych dzieci najwiekszy na swiecie.

Mam korzenie wiejskie i doskonale wiem jak wyglada praca rolnika. W Polsce
rolnicy specjalnie sie nie przemeczaja, sa raczej leniwi. Do tego dochodzi
przeswiadczenie o bezsensownosci wszelkiego wysilku, wystepuje zjawisko
dziedziczenia biedy, straszliwy marazm. Ale to jakgdyby jest na uboczu tej
sprawy, z resztą nie każdy ma obowiazek byc pracusiem. Jak komus z tym dobrze
to niech wiedzie skromny leniwy zywot - jego wybor. Martwi mnie natomiast, ze
ludzie, ktorzy poniekad rowniez i mnie mnie reprezentuja w sejmie, sa ponad
wszelka watpliwosca chamami i glupcami. Przydaloby sie troche podstawowej
kultury. Politycy gwizdali w obronie polskosci i polskich rolnikow? A gdzie
podziala sie tradycyjna polska goscinnosc? Gosc w dom Bog w dom. Poslanka
Konopka-Idiotka nigdy nie powinna byla znalezc sie w sejmie. Ja nalezy cofnac
do szkoly podstawowej i posylac na lekcje wychowawcze. Nie chodzi mi o to ze to
przedstawiciel UE. Po prostu wszystkie publiczne sprawy powinny byc zalatwiane
w kulturalny, sensowny sposob. Tylko do tego potrzebna byliby odpowiedzialni
politycy...

O tym wszystkim pisałam już cztery lata temu i nie tylko ja.Przejrzyj stare
wątki. Mieszkam 4,5 roku.Szkoda czasu i już za późno na lekcje wychowawcze.

Pawlak odwołany, wysłuchanie odwołane, ordynacj..
Doskonały materiał na lekcję wychowawcze - jak wygląda demokracja w wydaniu PIS-
owskim. Nowy Instytut będzie miał co krzewić.

To wszystko wina szkoły tak mnie wychowała, nie chodziłem na lekcje
wychowawcze gdzie pani na uczyła dobrego zachowania i dobrych
manier,
ale poprawię się od jutra, codziennie sobie to obiecuje ale cieżej
jest z realizacją tych postanowien

Do naszej szkoły zapraszamy często ludzi wykonujących różne zawody, żeby
opowiedzieli o swojej pracy. Jest to szkoła daleka od elitarności - słabe licea,
technika i szkoły zawodowe. Kiedyś przyszedł pan policjant, który na wstępie
oświadczył mi, że zazdrości mi mojej pensji, super warunków itd. Tak się
wkurzyłam, że stwierdziłam, że niech sobie radzi sam. Oczywiście w klasie
siedziałam, ale pozwoliłam mu wypróbować swoje umiejętności pedagogiczne. Po 45
minutach spocony i zaczerwieniony na moje pytanie czy nadal uważa że praca w
szkole to raj na ziemi stwierdził, że woli swoją pracę i teraz rozumie, że nie
jest to lekka praca.

Jak ktoś mi opowiada o moim raju na ziemi to go zawsze pytam czemu się nie
ustawi w kolejce chętnych by do tego raju przystąpić.
Rodzice często nie radzą sobie z 1-2 dzieci (mając jakieś możliwości ich
dyscyplinowania, czego w szkole praktycznie już nie ma) - niech spróbują
poradzić sobie z grupą 30 takich nastolatków. Ba - niektórzy rodzice sami
przyznają mi się - ja go/ ją do szkoły wysyłam, żeby mieć trochę spokoju w domu.

Nie mówię już o tym, że nasze prawo jest tak skonstruowane, że bez zgody
rodziców nie można pomóc ich dzieciom, nawet jeśli ewidentnie takiej pomocy
potrzebują - chodzi o skierowanie dziecka do psychologa, lekarza.
Kolejna rzecz - rodzice często kompletnie nie interesują się swoimi dziećmi -
nie pojawiają się na zebraniach, nie kontaktują ze szkołą, a na telefon
(oczywiście z własnej kieszeni, bo po godzinach pracy szkoły - chcę rodziców
zastać w domu) odpowiadają 'ja go do szkoły wysyłam to niech sobie szkoła z nim
radzi.'
Z drugiej strony często w sklepie, na basenie, na spacerze muszę rozwiązywać
problemy wychowawcze rodziców - bo rodzicom wydaje się, że każde miejsce jest
dobre by mnie zaczepić i dowiedzieć się czegoś o dziecku.
Praca nauczyciela to nie tylko odbębnienie 45 minut x kilka godzin dziennie, ale
przede wszystkim praca wychowawcza - i zazwyczaj w tych nieelitarnych szkołach
odbywa się ona wbrew rodzicom czy samorządowym władzom oświatowym.

Zapraszam was do szkoły - zaproponujcie wychowawcy, że przyjdziecie na lekcje
wychowawcze, opowiecie o swojej pracy. Jak spędzicie parę godzin w szkole to
może choć odrobinę zmienicie zdanie.

lekcje religii, lekcje wychowawcze w duchu pisuaro
dluzsze wakacje

dyskryminacja
Uczę w gimnazjum. Codziennie jestem świadkiem różnych form dyskryminacji z
powodu ubrania , butow. Lekcje wychowawcze? Nie przebiję nacisku grupy.
Popieram powrót do fartuchow szkolnych!

No, niestety... nie ładuje mi się to, moze spróbuję kiedy indziej. Ciekawa
jestem, choc własnej klasy nie mam, dzięki czemu lekcje wychowawcze tez mnie
omijają.


Dobrze. Szczęście, że nie przejechała po pijaku dzieci , które uczy
w szkole. Ciekawe czy prowadziła lekcje wychowawcze czy jakiś WOS.
Wspaniały przykład dla dzieci i młodziezy.

tak: są lekcje wychowawcze. W gimnazjum aż jedna, a w liceum... pół

wprawdzie nie ma już w radzie nieodżałowanych, prawie wiecznych radnych takich
jak pani Potyka, panowie Kaużyński, Koniak i senior Urbańczyk - nie ma ich i
przepadła wraz z nimi możliwość podziwiania oratorskich i teatralnych popisów
szermierki słownej, która miast być twórczą, była z reguły żenująco kabaretową,
ośmieszającą zarówno autora jak i całą radę.
Tych już nie ma.
Ale są następni, którzy będą kruszyć kopie na nowe sposoby i będą sobie skakać
do oczu z różnych powodów. Tak będzie, bo opcja tuskowa dała już się poznać ze
swej zaciętości, zapiekłości i zaprzaństwa. Spod tego znaku w naszej radzie
jest aż ośmiu!
I co Panie De bill, nie chciałby Pan popatrzyć jak te wilki w owczych skórkach
za wszelką cenę będą chciały na każdym kroku wykolegować swoich miejscowych
koalicjantów - WITOWCÓW, którzy z kolei, jak ten diabeł przebrany w ornat
ogonem na mszę dzwonią?
Reszta się nie liczy:
- po Werecie zostały breloczki i trzech radnych - pikuś!
- rodzinki zapadły się pod ziemię chyba już nieodwracalnie - zero!
- Skuteczni i Razem to tylko plakietki w klapach i proforma - bez znaczenia!
Warto byłoby obserwować tą grę pozorów ale przecież szlachetną i społeczną, bo
to wszystko dla dobra mieszkańców, a jakże! ;0
Jak nie transmisje TV lub pliki w necie, to prosim pięknie o większą salę z
większą ilością miejsc dla widowni.
Na takie sesje powinno przyprowadzać się młodzież ze szkół jak na lekcje
wychowawcze, aby młodzi ludzie mogli się uczyć i wyrabiać sobie zdanie, czym
demokracja NIE POWINNA BYĆ.
Czyż nie tak?
To pytanie kieruję do wszystkich obserwatorów (i szpiegów!) życia samorządowego
w mieście.
Wypowiadajcie się czy pomysł z udostępnianiem szerszemu ogółowi obrad sesji,
gdzie zapadają decyzje dotyczące istotnych spraw miasta, jest taki zły?
Czy nie warto spróbować, aby wyborcy mogli sobie skonfrontować swoje nadzieje
(przy urnach) z rzeczywistością (sesje)?

szkoła
Czy zna ktoś z Was jakąs stronę internetową na ktorej są scenariusze zajęc
wychowawczych dla dzieci ze szkoły podstawowej? Nie chodzi o konkretny
przedmiot ale o lekcje wychowawcze i zajęcia w świetlicy.

Pomocy proszę!!!!!
Czy zna ktoś z Was jakąs stronę internetową na ktorej są scenariusze zajęc
wychowawczych dla dzieci ze szkoły podstawowej? Nie chodzi o konkretny
przedmiot ale o lekcje wychowawcze i zajęcia w świetlicy.

propozycja lektury obowiązkowej
Obowiązkową lekturą winien być RAPORT o WSI ale jako przykład głupoty i
niekompetencji na lekcje wychowawcze

i tu nie zgodze sie z Toba.., bylam w klasie mat-inf a moja fizyka wygladala
tak (ofc poziom podstawowy ktory jako klasa matematyczna mielismy miec
rozszerzony bo tak naprawde to "jestesmy jak stara klasa mat-fiz"):

piszemy regulke ktora jest wersja pisemna wzoru - czyli cos jest odwrotnie
proporcjonalne do czegos (wszystko na poziomie podst),

nie liczylismy prawie wogole zadan na lekcji z tlumaczeniem - wszystko do domu,
na poziomie rozszeroznym wiec najczesciej nikt tych zadan nie robil bo nie
umielismy i nie mielismy ks do rozszerz fiz, a jezeli nawet ktos mial to sorry
ale fizyke trzba tlumaczyc... sam z ksiazki to sie tylko geniusz nauczy,

nie mielismy doswiadczen - bo babie sie nie chcialo i polowa przyrzadow byla
zepsuta,

klientka sama powiedziala ze cyt"ona tu przychodzi dlatego ze jej maz bardzo
duzo zarabia a przez to ona moze nie pracowac ale w domu jej sie nudzi"

fakultety dla zdajacych fizyke wygladaly tak ze dyktowala wszystko z ksiazki do
rozszerz fizyki zamkoru - prawie wogole tlumaczenia!!!

prace klasowe- test jednokrotnego wyboru odpowiedzi i wyliczen na poziomie
rozszerz gdzie kazdy strzelal lub sciagal jak mu sie udalo

moj wynik ze wszystkich matur jest tlyko i wylacznie rezultatem mojej pracy
oraz dodatkwch lekcji ktore kosztowaly full kasy bo fizyki w gim tez nie
mialam - zamiast niej byly non stop lekcje wychowawcze - o czym swiadczy moj
zeszyt z 3 klasy - 20 str, a naleze do osob ktore wszystko notuja!!

nie oceniaj po tym jak Ciebie uczono - zawsze jest mozliwosc ze kogos nie
uczono wcale i nawet matma mu nie pomoze jak nie wiesz co kiedy zachodzi i
jakie sa zaleznosci pomiedzy zachodzacymi zjawiskami

Pani Prezydent, zalecam spacer po Pl. Wolności :(
26 kwietnia godz 19. W obrębie Pl.Wolności niewielki ruch- kilka osób na
przystankach tramwajowych, nieliczni przechodnie, kilku niemających co ze
sobą zrobić bezdomnych... jeden leży w weściu do kamienicy, wokół niego pełno
much. No tak, jest upał, a ten biedak ma spuchniętą, czerwono siną nogę, w
okolicy kostki widać jątrzącą się ranę.
Czekam na dziecko które za chwilę kończy lekcję angielskiego. Rozglądam się
wokół i naraz uświadamiam sobie że tkwię jakby w scenografii do filmu z
Dzikiego Zachodu: złowroga pustka i tylko hula wiatr.
Ten wiatr bezlitośnie roznosi wszelakiego pochodzenia śmieci. Okolice
ławeczek usłane niedopałkami papierosów... są wszędzie i śmierdzą! Fuj, jak
śmierdzą!
Nie wiem, czy jest gdzieś jeszcze takie drugie centrum miasta - brudne,
wyludnione i nieprzyjazne.
Władze tłumaczą się że to firmy które wygrały przetargi na utrzymanie
czystości są winne temu stanowi rzeczy.
Pani Prezydent, a wielki GUZIK mnie to obchodzi - rozumie Pani?!
Ja płacę podatki w tym mieście i chcę aby było czyste!
Jak nie umiecie sobie poradzić z tym problemem to podpowiem - trzeba ztrudnić
kilku bezrobotnych i niech na okrągło chodzą po centrum,,, przez 24 godziny i
niech podnoszą każdy papierek i każdy pet! I niech zwracają uwagę śmiecącym.
Niech zgłaszają gdzie trzeba że są przepełnione osze na śmieci i trzeba je
opróżnić bo właśnie robi to wiatr! Przecież miasto może kupić pożądny
odkurzacz przemysłowy i niech jeździ po centrum na wzór tych co jeżdżą w
supermarketach - dla chcącego nie ma nic trudnego!
Niech na Pl. Wolności wychowawcy przeprowadzają lekcje wychowawcze dla dzieci
i młodzieży i niech im pokazują : JAK NIE POWINNO BYĆ ! Albo JAK POWINNO BYĆ
gdy zobaczą ten odkurzacz i sprzątających.
Pani Prezydent, jak Pani z takim problemem nie umie sobie poradzić to co
mówić o poważniejszych :(
A tony śmieci po meczach Górnika? Ludzie w Wielką Sobotę szli z koszyczkami
do święcenia brodząc w morzu śmieci - tu też aż się prosi o zsynchronizowanie
działań: kibice się rozchodzą a do akcji wkraczają brygady sprzątające.
Czy to zrobi magistrat czy klub mieszkańcom ganc pomada - czysto musi być!

Gość portalu: blaszcz napisał(a):

> Zgadzam się w 100 %.
>
> I dodaję, że gdy byłem dziciakiem to non stop graliśmy w piłkę, ale właśnie
> sami, bez trenera, bez podpowiedzi.
> Ani razu, przez 8 lat podstawówki nie zjawił się NIKT, kto zainteresowałby się
> np. wyłowieniem talentu.
>
> Myślę, że nasz wspaniały PZPN (nie mówię na razie o innych sportach) powinien
> zacząć od stworzenia "pułku" takich "łowców głów".

Pozwólcie cytat z "Rejsu"
"... a jaką metodą wybierzemy metodę losowania... ?"
Dajcie spokój, jeśli macie dzieci to dbajcie o ich rozwój pielęgnujcie ich
zainteresowania, hobby, pasje. Za żadne skarby nie oddawajcie ich w
ręce "fachowców", "trenerów", i innych kreatur, które nie są prawdziwymi
pasjonatami dyscyplin. Pamiętacie papę Stamma, Górskiego, trenerów polskich
lekkoatletów z Wunderteamu. Takich ludzi juz nie ma !!!
Jest za to sponsor ze swoją kasą i swoimi oczekiwaniami, tłumy "kiboli", którzy
wypłoszyli ze stadionów resztki kibiców, wszechobecni działacze gotowi wypaczyć
cokolwiek i zabrać się gdziekolwiek (bo przecież wszystko im się należy -
"pracuja społecznie"), nieudolni i zalkoholizowani trenerzy z ambicjami "środka
tabeli", managerowie gotowi kupić kogokolwiek (byle tanio) i sprzedać kogokolwiek
(byle drogo)gdziekolwiek. Ja miałem to nieszczęście bycia zawodnikiem (lata .80,
dyscyplina - szermierka)i wiem, że swojemu dziecku nie zafunduję tej rozrywki.
Choć bardzo żałuję, gdyż uważam, że nie ma takiej drugiej "szkoły charakteru" jak
sport. Ale do ciężkiej cholery nie w Polsce, bo tu (poza wyjątkami chlubnymi, i
niech będzie ich jak najwięcej)sport jest szkołą wypaczania osobowości.
W Polsce sport jest na szarym końcu w hierarchii spraw ważnych (z wyjątkiem
okresu M.Ś. i Olimpiad). Tu nikt się nie zastanowi, że tańsze jest wybudowanie
basenu/boiska/stadionu niż szpitala. Tu w szkołach w ramach lekcji WF organizuje
się "lekcje wychowawcze", bo jak mi powiedziała nauczycielka "dzieci się
strasznie pocą na WF-ach na korytarzu". Ludzie dajcie spokój, uzmysłowcie sobie,
że takie jest nasze miejsce, daliście się podpuścić fachowcom od marketingu, i
szarlatanom wróżącym wyjście z grupy itd. Mnie po euforii eliminacji ostudziły
mecze towarzyskie (swoją drogą doskonałe określenie), nie spodziewałem się cudów.
Niestety przyznać muszę, że do eliminacji ME zapomnę o tym wstydzie jaki teraz
jako Polak czuję i znów uwierzę, że możemy. I tak w kółko........
pozdrawiam

jottka - czyli jak inaczej. Dla niektorych na lekcje wychowawcze juz
za pozno:( No knebel jest skuteczny ale gardla nawet tych zmalpialych
moga sie przydac do dopingowania Pogoni. Trudna sprawa:)
A mozna im choc rece wykrecac?:)))

marychass napisała:

> Chodziłam do szkoły w latach 89-93 ( już wcześniej
> gdzies o tym pisałam) Brałam udział w marszu protestacyjnym spod szkoły pod
> urząd wojewódzki do kuratora. Dokładnie pamietam jak komentowali to
nauczyciele
> i jak co poniektórzy ZABRANIALI decyzję kuratora komentować.

Prawda jest taka, że środowisko nauczycielskie było podzielone (efekt
cudotwórczych kuratorskich decyzji), więc pewnie trafiłaś na przeciwnika
Małeckiego. Przeciwnikami, co wiem, byli głównie młodzi nauczyciele.

> Nie wiem jak ocenia bo dawno Go nie widziałam. Jest teraz bardzo znanym
> politykiem- przewodniczacym sejmowj komisju edukacji i siedzi w Warszawie

naprawdę??? nic o tym nie wiedziałem...

> Cieszy mnie Twoja odpowiedź. Cieszy, że z zacietrzewienia za doznane krzywdy
> nie chcesz odpowiadać pieknym za nadobne. Cieszy bardzo bo jest to postawa
> wyjatkowa

Nie, no ta kobieta mnie rozbraja. Struktura twojej intelektualnej analizy
faktów to dla mnie temat dla programu "nie do wiary". Na jakiej podstawie
dorabiasz mi martyrologiczną gębę. Nikt mnie w I LO nigdy nie skrzywdził, ani z
prawa, ani z lewa. Niedawno pisałaś, że jestem czy byłem jakiś
antykomunista...? Skąd się w tobie bierze tyle radości tworzenia?

> ten nowy prawicowy beton, który w I LO zaminił po 89 stary tworzyli
> właśnie byli uczniowie Puszkina. To był typowy przykład TKM-u.Smutne, żałosne
i
> szkodliwe. No i niedopuszczalne.

To ciekawe, choć wymagało by co najmniej kilkuzdaniowego uzupełnienia z twojej
strony.

> Razi mnie natomiast sformułowanie "pereł przed
> wieprze" w kontekscie wieszania krzyży (pereł?) w szkole, w której nie
wszyscy
> są katolikami (wieprze??!)

Mniej więcej tak jak piszesz. Krzyż dla katolika to najważniejszy symbol wiary,
sacrum, zawieszony w miejscu takim jak szkoła może być profanowany lub
najpewniej całkowicie ignorowany, nie tylko przez ateistów. Przypowieść o
perłach i wieprzach mówi wprost, że nie należy narażać świętości na
zbeszczeszczenie. I tyle.

> > wiem były prowadzone lekcje wychowawczo-ankieterskie.
>
> NIC TAKIEGO PROWADZONEGO NIE BYŁO!!! nikogo nie interesowało co uczniowie i
> treszta nauczycieli sądzi o krzyzach!
> Sformułowanie z Twojej wypowiedzi, które przytoczyłam
> powyżej jest przykładem bardzo szkodliwego, nieetycznego fałszowania historii.

Ok, poprawka. Lekcje tego typu prowadzono, tylko akurat marychass była chora,
zdarza się. Ty chyba piszesz o czasach pomałeckich, to już było po ptokach,
wtedy rzeczywiście nikt już nie rozmawiał o żadnych krzyżach. Po kolei, bo
jestem faktografem: 1989 - jesienią lekcje wychowawcze poświęcone krzyżom
(byłaś w pierwszej klasie, więc może nie pamiętasz albo wam to darowano jako
małolatom), 1990 - we wrześniu mamy religię w szkole i tu fakt, że bez żadnych
konsultacji, np. ze mną :). Za dyrektorowania Małeckiego (1990-1991) nie było w
szkole żadnej cenzury, czego dowodem jest zaistnienie w oficjalnym obiegu
niezależnego pisemka szkolnego. Pomimo ingerencji władz kościelnych oburzonych
pewnym artykułem, dyrekcja nie wprowadziła żadnych sankcji i cięć cenzorskich
wobec swoich uczniów. Kiedy wywalono Małeckiego przestałem się interesować
podzielonymi, rozkapryszonymi nauczycielami i polityka wewnętrzna I LO
przestała mnie bawić.

> W tym czasie, po wyrzuceniu Małeckiego,
> po wprowadzeniu religii bez zadnych konsultacji, po wprowadzeniu cenzury (juz
> tej nowej) w szkole panowały bardzo antyklerykalne nastroje Krzyże w klasach,
w
> ankiecie by nie przeszły." Jedynie Słuszni I Sprawiedliwi" postawili
wszystkich
> przed faktem dokonanym.

Skoro mnie uważasz za fałszerza historii, a ja ciebie za zwierzę demagogiczne
wyjaśnij mi: co za nową cenzurę wprowadzono po odejściu Małeckiego? kim są
Jedynie Słuszni i Sprawiedliwi?

Pozdrawiam Chałubińszczaków. Matura rocznik 1976. Wychowawczyni -
prof.Wiesława Chmurzyńska zwana "Wieśką" lub "Chmurą". Dopiero co po studiach,
byliśmy Jej pierwszą klasą. Narzekała na nas wówczas strasznie. Pamiętam te
lekcje wychowawcze z "kazaniami". A teraz kiedy spotykamy się / co 5 lat mamy
zjazdy klasowe /, to twierdzi, że nigdy nie miała lepszej klasy. Chyba nie
byliśmy tacy najgorsi, skoro na 36 osób w klasie maturalnej 30 studiowało, a
byliśmy przecież tylko klasą "ogólną". Czytam na tej stronie o nauczycielach,
ale wiele nazwisk nic mi nie mówi. Dyrektorem wówczas był polonista prof. Jan
Zakrzewski. Świetny. Tak Go wówczas ocenialiśmy i myślę, że podtrzymujemy tę
opinię. Zawsze elegancko ubrany, zasadniczy, ale sprawiedliwy. Wuef mieliśmy z
legendą szkoły prof. Alfonsem Wicherkiem. Do dziś mam w uszach Jego
okrzyk "dyszlowi wolniej", kiedy biegłem w pierwszej parze z Jasiem R. na
rozgrzewce. A te określenia "capy" - jak miło się dziś wspomina. Chemii uczył
prof.Mieczysław Sys - kolejny brylant w gronie pedagogicznym, lubiany przez
zdecydowaną większość uczniów. To On wyjął 20 zł i płacił Dyziowi T. mówiąc,
że nawet w cyrku się tak nie ubawił, jak podczas tej odpowiedzi. Świetnie grał
w piłkę /podczas studiów był zawodnikiem Lublinianki/, znakomicie tańczył / na
studiach w zespole tanecznym UMCS Leszczyńskiego/ i był super. Wielka szkoda,
że odszedł do biznesu, bo nauczycielem był wspaniałym. Fizyki uczyła
prof.Maria Baryła, która odpytywała z zadań zadanych do domu. Odpisywaliśmy te
zadania przed lekcją od nielicznych, którzy umieli je rozwiązać i uczyliśmy
się na pamięć. Gorzej, kiedy coś się nie zgadzało i trzeba było samemu
pomyśleć. Baryła machała zrezygnowana ręką i stawiała 3 z dwoma minusami, przy
czym w dzienniku zapisywała to jako 3 z minusem i kropeczką. Rodzicom, których
Wieśka na półwywiadówkach informowała o stopniach cząstkowych tłumaczyliśmy,
że przecież 3 z minusem to ocena pozytywna. O kropeczce wiedzieliśmy tylko my
i prof.Baryła. Biologii uczyła nas prof.Bożena Ochnio - obecna Dyrektorka i
było wesoło, a nawet bardzo przyjemnie. Ponieważ od początku wiedziałem, że
będę zdawał na prawo, to nie miałem nawet książki do biologii, ale prof.Ochnio
była bardzo wyrozumiała. Kiedyś na klasówce chciała mi odebrać ściągawkę, a ja
udałem, że ją zjadłem. Była autentycznie przerażona, że mogę się pochorować i
zabroniła w przyszłości robić podobne rzeczy obiecując, że złapany na
ściąganiu nie poniesie konsekwencji poza odebraniem "materiału naukowego". To
na biologii Jasiowi R. kiedy odpowiadał pomyliły się strony w ksiązce, która
leżała przed nim na ławce, prof. Ochnio ze stoickim spokojem oświadczyła, że
ten temat dopiero będziemy dzisiaj przerabiać, a Jasio dostanie ocenę
pozytywną za nadgorliwość. Geografii uczyła prof.Maria Syta. Bardzo lubiła
porównywać tabelki. Odpowiadając nie można się było zastanawiać. Trzeba było
mówić płynnie, nawet nie na temat, ale bez zająknięcia sprawiając wrażenie, że
posiada się dużą wiedzę. Nauczyłem się budowy geologiczno-tektonicznej
platformy wschodenioeuropejskiej i przy każdej odpowiedzi wchodziłem na ten
temat, płynnie recytując, co w pełni zadowalało prof.Sytę. Polskiego uczyła
prof.Anna Palacz zwana "cipcią", historii prof.Izabela Rusek, angielskiego co
rok kto inny, rosyjskiego prof.Procka /wyjątkowo do mnie cierpliwa/,
przysposobienia obronnego prof.Maria Kruk /obecnie Grzeszczyk/, wychowania
plastycznego prof. Jędrzejewski. Był nawet taki przedmiot, który się nazywał
przysposobienie do życia w rodzinie socjalistycznej /pdżwrs/, ale nie pamiętam
nazwiska tej młodej kobiety, która się z nami użerała na lekcji i skarżyła do
naszej Wieśki. Zresztą nie tylko ona jedna skarżyła. Tak patrząc z
perspektywy, to ta nasza Wieśka miała z nami krzyż pański. A jednak wyrośliśmy
na ludzi. Pokończyliśmy studia, pozakładali rodziny. Są wśród nas lekarze,
prawnicy, ekonomiści, inżynierowie. Myślę, że to nie tylko zasługa nas samych,
naszych rodziców, ale także naszych nauczycieli, a przede wszystkim
atmosfery "Chałubińszczaka". To była szkoła do której chciało się chodzić. Ta
atmosfera pozostała w nas. Najlepszy dowód, że na ostatni zjazd klasowy
przyjechało 28 osób, niektórzy spoza kraju. Ale nie ma się co dziwić. Jesteśmy
jedną rodziną "Chałubińszczaków". Rozpisałem się, ale te opowieści można snuć
godzinami wspominając swoją młodość. Serdecznie pozdrawiam - K z IV e