Jest noc z kawałkiem księżyca w wilczej skórze
tak zaczynal sie wiersz, ktory kiedys przeczytalam w Bieszczadach; napisal go
czlowiek, ktory nauczyl mnie samotnych wedrowek po lesnych drogach i gorskich
szlakach, siedzenia do bladego switu przy blasku ogniska i tego, ze w zyciu
wazne jest aby zawsze postepowac zgodnie z wlasnymi zasadami; wiersz mial
tylko jedna zwrotke; poprosilam o ciag dalszy i uslyszalam, ze ktoregos dnia
sama go sobie dopisze; od tamtej pory minelo piec lat - wiersz nadal nie ma
zakonczenia...

zapraszam wszystkich do rozmow o gorach, o samotnych lub niesamotnych
wedrowkach po gorach, po lasach, po bezdrozach; o wloczegach pieszych,
konnych, rowerowych, samochodowych, pociagowych... zapraszam wszystkich,
ktorzy kochaja wolnosc i podroze w jakiejkolwiek postaci;

· 

a mnie przyszedł na myśl taki wiersz:

Zobacz, ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna.

Nazłociło się liści,
Że koszami wynosić,
A traw jaka bujna,
Aż sie prosi, by kosić.

Lato, w butelki rozlane,
Na półkach słodem sie burzy.
Zaraz korki wysdzi,
już nie wytrzyma dłużej.

A tu uwiądem narasta
Winna, jabłeczna pora,
Czerwienna, trawiast, liściasta,
W szkle pękatego gąsiora.

Na gorącym kamieniu
Jaszcurka jeszcze siedzi.
Ziele, ziele wężowe
Wije się z gibkiej miedzi.

Siano suche i miodne
Wiatrem nad łąką stoi.
Westchnie, wonią powieje
I znów się uspokoi.

Obłoki leżą w stawie,
Jak płatki w szklance wody.
Laską pluskam ostrożnie,
Aby nie zmącić pogody.

Słońce głęboko weszło
W wodę, we mnie i w ziemię.
Wiatr nam oczy przymyka.
Ciepłem przejety drzemie.

Z kuchni aromat leśny:
Kipi we wrzątku igliwie.
Ten wywar sam wymyśliłem:
Bór wre w złocistej oliwie.

I wiersze sam wymyśliłem.
Nie wiem, czy co pomogą,
Powoli je piszę, powoli,
Z miłością, żalem, trwogą.

I ty, mój czytelniku,
Powoli, powoli czytaj.
Wielkie lato umiera
I wielką jesień wita.

Wypiję kwartę jesieni,
Do parku pustego wrócę,
Na zimną, ciemną ziemię
Pod jasny księżyc się rzucę.

(Julian Tuwim "Strofy o późnym lecie")

z wyjatkiem pytan o moje zarobki uzyskiwane
> dzięki opanowaniu tej techniki

przypominam, że temat wątku nawiązywał do tego co 'gumiści' robią poza
robieniem gum - a nie ile na nich zarabiają - to naprawdę istotna różnica,
warto dokładnie czytać posty i niedoszukiwać się pytań 'między wierszami'...

> Mam tylko prośbę - czy może Pan dla mnie starego "przesiąść się" na
normalną
>
> polszczyznę, bo Masta i Lamerzy nic mi nie mówią. Domyślam sie, że naszym
> bogatym języku istnieją jakieś starsze odpowiedniki tych słów
> (klabbing=chodzenie po knajpach, Kneiptur, życie towarzyskie) a te neologizmy
> po prostu utrudniaja nam komunikację...
> Zmartwiony lecz pełen nadziei
> most

mimo wszystko wciąż skruszony wobec Mastów - leśny Lamer

Wlasnie ormond bardzo sensownie podchodzisz do tej sprawy patriotyzmu,
powolujac sie w dodatku na rozsadne slowa w wierszu zawarte. "Kocham
Polske" nie potwierdza w niczym patriotyzmu samego w sobie, lecz
raczej glupote czlowieka mowiacego w ten sposob. Kto z nas, ktory
sie w Polsce urodzil, wychowal jej nie kocha? Nie oznacza jednak ze
kocha sie ja cala, bo to oznaczaloby kochac tez polskich zlodziei,
tych ktorzy oszukuja, bija za nic, biora lapowki itp. Osobiscie mam
podobny poglad na sprawe patriotyzmu. Patriotyzm nie ma granic i
prawdziwy patriota kocha wszedzie, wszystkich i wszystko, co uwaza
za dobre, sluszne, sprawiedliwe, czyli ludzkie. Te pojecia sa ogolnie
wszystkim znane i dostepne, podobnie jak powietrze. Jeden z nas lubi je
bardziej lesne, inny morskie, a zupelnie inny -wysokogorskie itp.
Podobnie sprawa ma sie z patriotyzmem. Kazdy patriota kocha cos
"swego".

· 

Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia,
Jesień odważnie stawia kroki,
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia.
A w górach nie ma już nikogo,
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka,
W skłębionych chmurach i strumykach.
Na niebie mokrym od jesiennej słoty,
Koczuje tabor żalu i tęsknoty,
A drzewa pogubiły liście,
Na wczesne mrozu przyjście.
A w górach nie ma już nikogo,
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka,
W skłębionych chmurach i strumykach.
Wiatr tylko plącze się dokoła,
Na wrzosach pajęczyny wiesza,
I zasypiają leśne zioła,
Jak smutne słowa tego wiersza.
A w górach nie ma już nikogo,
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka,
W skłębionych chmurach i strumykach.

Wasze opinie na temat tego wiersza...
Mam nadzieje,że potraktujecie ten watek w miare poważnie ,gdyż zależy mi na
waszych opiniach.Z góry dziekuję za każdy komentarz.

,,Bracia dziobaki’’

Siedzę na ziemi wśród czterech ścian,
Zamknięty we własnych lękach, sam.
Dociera do mnie lekki powiew,
Muska me skronie, przepływa przez dłonie.
W mglistej osłonie tulą się do mnie
Chwile odległe, niewyraźne, jakby w cieniu.
Ku memu zdumieniu, dziwnie znajome
Są te chwile samotne i opuszczone.
Ongi przeżyte, dziś niepamięci kurzem okryte,
Niechciane rysy, niechcianych zdarzeń.
Leśna przygoda daleka od marzeń.

Pod zieloną koroną los dopełnia czary.
Zmienia dni piękne w koszmary.
Dwa kruki, dwa wróble w samo południe.
Dwa kruki na dwa wróble, niespodziewanie, niechlubnie.
Palcem losu dotknięci, do końca przeklęci.
Przeklęty pech istnienia, nie do zaprzeczenia.
Przeklęte wydarzenia, nie do wybaczenia.

Myślałem, że moje życie to moja sprawa,
A to tylko losu zabawa.
Splot przypadkowości z decyzją o godności.
Stracone złudzenia wolności istnienia.
Czy to nadal Ja? Czy już mnie nie ma?
Małego chłopca z kamienną twarzą.

Dedykowane Mojemu Bratu Dziobakowi-temu, który lepiej ode mnie wie, czym jest
przeklęty pech istnienia.

Podoba mi się pomysł na układ wiersza (choć lepiej wyglądałby podzielony na
zwrotki). Trochę gorzej z treścią "za dużo" wyliczania , za mało wniosków. Ale
całość zaciekawia.
Nie bardzo logiczne niektóre zdania "leśna droga kończy się."- jakie to ma
powiazanie z "wiarą", "Słową(?) nie pozwala powstawać"(?). Jest trochę
literówek, one wszystkim się zdarzają, choć dobrze starać się, by ich nie było.
Może udałoby Ci się dopisać jeszcze jedną zwrotkę odrobinkę bardziej
optymistyczną? :)))
Pozdrawiam S.

Zapraszam Ciebie do Rowów ,to bardzo pięke miejsce.ciepła woda koloru
szmaragdowego,złocisty piasek na plaży.Piękne krajobrazy ,Słowiński Park
Narodowy, Jezioro Gardno,piękne wydmy ruchome, których nie zobaczysz
nigdzie.Przywita Cię Rowiańskie słońce i krzykliwe mewy.
Ja tam byłam na wycieczce jest super.
Po powrocie napisałam ten wiersz.

Wycieczka do Rowów

Droga w tunelu z drzew
Prowadzi do morza i mew
Letniskowy dom na skraju lasu
Tu spędziłam chwile wolego czasu

Na zielonym dywanie z muchu
Wydeptany między drzewami leśny dukt
Nadaje kierunek letniego nadmorskiego spaceru
Swiat roślin czaruje urokami pleneru

Przecudnej urody stare drzewa sosnowe
Wciąż uwalniają eteryczne olejki zapachowe
Wydmy z rzadka porośnięte krzewami
Chronią port przed morza przypływami

Teraz spokojnie faluje wyciszone morze
Wielka woda przypomona o pokorze
Na plaży wodorosty i butelki
Oraz złociste bursztyny i muszelki

Mewy skrzeczące usiadły na falochronie
Przez sztormy skamieliny korzeni odsłonione
Na morskiej fali płynie statek
Wieczorne słońce daruje promieni ostatek

Pogoda dopisała więc wycieczka udana
Na zawsze pozostanie nie zapomniana
Już słońce za horyzontem znika
Wyjazd z Rowów wyciczkę zamyka

Jesień w pełni...
...a mnie naszło coś takiego:

JESIEŃ W GÓRACH

Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia.

A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknicy
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście

Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła
Jak w smutnych słowach tego wiersza.

Wierszyki autorstwa
Małgorzaty Strzałkowskiej

SŁOWNICZEK
BZYG - owad z rodziny muchówek, swoim wyglądem przypominający pszczołę.
CIETRZEW - ptak nieco mniejszy od kury; samice mają ubarwienie brązowe,
samce są jaskrawsze, a ich ozdobą jest ogon w kształcie liry; wiosną samce
wydają dźwięki: "bul-got, bul-got, czu-szy".
DREWIEJ - dawno temu.
HUCZEK - inaczej grzebiuszka, płaz bezogonowy, podobny do żaby; jego głos
przypomina
bulgotanie lub mruczenie.
PIEGŻA - ptak leśny, podobny do wróbla;
grzbiet ma brązowy, spód ciała biały a głowę szarą jak popiół; śpiewa bardzo
słabo.
TRZNADEL - niewielki ptaszek, główkę i spód ciała ma żółty, a kuper
rdzawo - czerwony;

Małgorzata Strzałkowska

Na wstępie..chłopcy (mężczyźni) jesteście uroczy!!!!!!!!1
A oto i wiersz, o który prosiłeś...

O nas, zakochanych
... Bój to będzie ostatni
(Z pieśni)

My - ze wszystkimi naszymi błędami,
Tu z jakąś winą, a ówdzie i z grzechem,
My, twardzi, szorstcy, nieprzejednani,
Z zaciśniętymi kamiennie pięściami -
Ach, mimo wszystko, jesteśmy uśmiechem,
Ziemi majowej szczęśliwym oddechem,
Słońcem młodzieńczym na świeżej polanie,
Świtem, pachnącym igliwiem leśnym,
Ust niecierpliwych słodkim pośpiechem -
- Oto, kto my jesteśmy.

I takich właśnie - błądzących często,
Gniewnych, zaciekłych w Ostatnim Boju,
Tu z błędem smutnym, tam z winą ciężką,
Trudnych, surowych, ugrzęzłych w znoju,
Takich nas wspomni wieczne Zwycięstwo,
Wspomną stulecia szczęścia, pokoju -
Ale tak wspomną, jak się wspomina
Ziemi majowej tchnienie szczęśliwe,
Świt przesycony leśnym igliwiem,
I tę polanę... gdzie ta dziewczyna...
I ten wiersz do Niej... jak się zaczynał?...
Jakoś najtkliwiej i najboleśniej:
"Mglistą, daleką widzę cię we śnie,
Moja jedyna..."
- Oto, kto my jesteśmy.

Julian Tuwim
14 VIII 1950

Byłem w górach:))
Byłem dziś w górach:). W Krakowie deszcz, słota a w Niedzicy, w Łapszach
piękna słoneczna pogoda!!!
A ludzi nie ma wcale, spokój, cisza!!
Drzewa pokolorowane od czerwieni przez brązy , żółcie do zieleni igieł:)))

Jesień w górach
sł. A. K. Torbos, M. Siciarz, muz. A. Mróz

Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach

Na niebie smutnym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście

Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła
Jak w smutnych strofach tego wiersza

Specjalnym gościem "Spotkań w głębi" była aktorka Marta Stebnicka i znany
z "Przekroju" Ludwik Jerzy Kern. Wspominali oni Gdów, w którym poznali się w
1950 roku, wyjazdy autorskie, klub "Pod Gruszką", napisaną przez Kerna
książkę "Moje abecadłowo". Jako wyjątkowi goście tego wieczoru otrzymali
zaprezentowaną po raz pierwszy maskotkę spotkań - czarnego krecika, który stał
się bohaterem wymyślonego na poczekaniu wiersza. - Mnie by się marzył taki
model kreta, który śmieć każdy zeżre, a na koniec peta - wyrecytował Ludwik
Jerzy Kern.

Prezes KSW. Trasa Turystyczna Marian Leśny podziękował Julianowi Rachwałowi za
pomysł "Spotkań w głębi", który kopalnia realizuje. - Warto było taką imprezę
zorganizować. Kopalnia bardzo zyskała na tych spotkaniach - podsumował prezes
Leśny.

jak ja mogłam przeoczyć wejście smoka Magazyna, lecę sobie robic
samobiczowanie, a tylko wpadłam złożyć zyczenia.
Oczekuje energicznego klapsa, tymczasem sliczny wiersz Wam zostawia tylko , bo
klikam sobie z pracy

Waldemar Kontewicz
:)
Tańcz
tak jakby nikt Cię nie widział
Kochaj
tak jakby nikt Cię w życiu nie skrzywdził
Śpiewaj
tak jakby nikt Cię nigdy nie słyszał
Żyj
tak jakby raj na ziemi był Wieczny
Płacz
tak jak echo leśne potrafi szlochać
Módl się
tak jakby Bóg stworzył Testament dla Ciebie

Zdrowych Wesołych Świąt

wiecie co.. pracowalam kiedys w "dzieciecym" wydawnictwie, w dodatku mialam
wpływ na konstruowanie planu wydawniczego i powiem Wam rzecz smutna: prawa do
wydania znanych tytułów znanych Autrow kosztuja, a potem ksiązki wcale
niekoniecznie dobrze sie sprzedaja.. bo ludziska kupuja tonami tylko kolejne
wydania ohydnych adaptacji najpopularniejszych bajek, najlepiej ze zlotem na
okladce :) i zbiory wierszy, koniecznie z jednym choć znanym nazwiskiem, żeby
mozna było napisać np. "Brzechwa i inni" bo inaczej bedzie zalegało w magazynie.
straszne, wiem.
ale prawdziwe.
moze napiszemy do naszego nowego pana prezydenta, zeby powolal "wydawnictwo
publiczne", jak telewizja publiczna - wydające to, co wartościowe, zeby nasze
dzieci w przyszlosci nie byly matołkami :))
lesna

SPRZEDAM KLASYKĘ POLSKĄ Z WYD DOLNOŚLĄSKIEGO
SPRZEDAM KSIĄŻKI KLASYKĘ POLSKĄ Z WYDAWNICTWA DOLNOŚLĄSKIEGO IDEALNY STAN
M.IN.:
Panny z wilka i inne opowiadania
Wszystkim swoje księgi daję. Wybór wierszy polskich
Nowele
Granica
Lalka tom 1, 2
Chłopi tom 1, 2
Ziemia obiecana tom 1, 2
Lato leśnych ludzi
Krzyżacy tom 1, 2
W pustyni i w puszczy
Ogniem i mieczem tom 1, 2
Potop tom 1, 2, 3
Pan Wołodyjowski
Zaklęte rewiry
Dzieje grzechu
Ludzie bezdomni
Przedwiośnie
Syzyfowe prace
Wierna rzeka i inne utwory

oferty i informacje donrafasz@poczta.onet.pl

sprzedam ksiażki wyd. DOLNOŚLĄSKIEGO
SPRZEDAM KSIĄŻKI KLASYKĘ POLSKĄ Z WYDAWNICTWA DOLNOŚLĄSKIEGO IDEALNY STAN
M.IN.:
Panny z wilka i inne opowiadania
Wszystkim swoje księgi daję. Wybór wierszy polskich
Nowele
Granica
Lalka tom 1, 2
Chłopi tom 1, 2
Ziemia obiecana tom 1, 2
Lato leśnych ludzi
Krzyżacy tom 1, 2
W pustyni i w puszczy
Ogniem i mieczem tom 1, 2
Potop tom 1, 2, 3
Pan Wołodyjowski
Zaklęte rewiry
Dzieje grzechu
Ludzie bezdomni
Przedwiośnie
Syzyfowe prace
Wierna rzeka i inne utwory

oferty i informacje donrafasz@poczta.onet.pl

Jesień w górach

A. Mróz, M. Turowska, A. K. Torbus

Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście

A w górach...

Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła
Jak smutne słowa tego wiersza

A w górach...

odpowiedzi i odpowiedzi ! wszyscy ich ode mnie żądają. a ja ... no cóż....
chętnie udzielam na nie odpowiedzi:
seria Udupa to wymyslony przeze mnie cykl opowiadań o Udupach. bo udup to taka
istota, dokladnie opisana w 1 części, nie wiem, czy wiesz, ale jest wiele
rodzajów udupów : np. morski, leśny, skalisty, miejski, kosmita, nauczyciel..
czlowiek poluje na udupy, ze względu na ponoć zdrowtne dzialanie genitaliów
udupów. i tak dalej ciągną się historyjki o udupach i ich perypetich, jednak
większość z nich to rzeczy dosyć niecenzuralne, tak samo jak moje wierszyki.

'Dziś Krystyna Garmaż i jej wiersz zatytułowany "Cierpki smak jogurtu,
com go wiozła aż z Frankfurtu".

Wiersz wykona grupa społecznej pracy twórczej "Krwawy Mozół".

"Poprzez wicher i słotę
Przez bezkresną dal śnieżną..."
Był to fragment wiersza w wykonaniu Feliksa Paprota. Prosimy - CICHO! -
ciąg dalszy...
"...Poprzez żar i spiekotę
Przez pustynię bezbrzeżną
Poprzez kry, poprzez lody
Przez odwieczne zmarzliny
Poprzez bagna i wody
Nieprzebyte gęstwiny
Poprzez leśne dąbrowy
Poprzez stepy i knieje
Poprzez mroczne parowy,
W których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy,
Gdy złe jęknie lub strzyga
A dźwięk słysząc takowy
Serce w trwodze zastyga
Niezrażony ciemnością,
Którą mrozi głusz dzika
Sam na sam z samotnością
Co do szpiku przenika,
Pełen hartu i woli
Podpierając sam siebie
Mając zamiast busoli
Krzyż Południa na niebie
Pokonując złe żądze
Wietrząc wrogów w krąg wielu
Ufny, iż nie zabłądzę
Idę naprzód do celu
Drogi mej nie wytyczyły
Ni dźwięk werbla,
Ni dźwięk cytry
Idę póki starczy siły
Idę po pół litry!".

Był to fragment wiersza w wykonaniu Feliksa Paprota. Czytał Jan Dąbal.
Obaj z Gliwic.'
~~
ox

Pytania na spotkaniu autorskim
Pani ulubiony kolor?
Najszczęśliwszy dzień?
Wiersz który przeszedł pani wyobraźnię?
Pani nie ma nadziei?
Pani nas przeraża.
Dlaczego niebo czarne
zestrzelony czas?
Pusta ręka kapelusz płynący przez morze?
Dlaczego suknia ślubna
z pogrzebowym wieńcem?
Korytarze szpitalne
zamiast leśnych dróg?
Dlaczego miniony a nie przyszły czas?
Pani wierzy? Nie wierzy?
Pani nas przeraża.
Uciekamy od pani.

Próbuję ich zatrzymać.
Lecą prosto w ogień.

Ewa Lipska


' S e n '
Leśny sen otwiera wierzeje
W zieloną przestrzeń.
Oddech czarodzieja
Owija bajką skroń.
Płoną ognie kwiatów wzdłuż alei,
Po której biegną słowa wiersza.
W grzywach drzew chór listowia
Śpiewa arię wiatrów.
Łabędź zwija w skrzydła jezioro,
by obłokiem płynąć po niebie.
Tulę do piersi zielony warkocz czasu.

Borys Russko

vlepiła: emma

WIERSZ MIESIĄCA;)
Cos na rozweselenie ...:)

Poprzez wicher i słotę,
Przez bezkresną dal śnieżną,
Poprzez żar i spiekotę,
Przez pustynię bezbrzeżną,
Poprzez kry, poprzez lody,
Przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody,
Nieprzebyte gęstwiny

Poprzez leśne dąbrowy,
Poprzez stepy i knieje,
Poprzez mroczne parowy,
W których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy,
Gdy złe jęknie lub strzyga,
A dźwięk słysząc takowy,
Serce w trwodze zastyga

Nie zrażony ciemnością,
Którą mrozi głusz dzika,
Sam na sam z samotnością,
Co do szpiku przenika,
Pełen hartu i woli,
Podpierając sam siebie,
Mając zamiast busoli
Krzyż Południa na niebie
Pokonując złe żądze,
Wietrząc wrogów w krąg wielu,
Ufny, iż nie zabłądzę
Idę naprzód, do celu.
Drogi mej nie wytyczyły
Ni głos werbla, ni cytra,
Idę póki starczy siły,
Idę po pół litra.

O mieszkaniu KIG w Aninie znalazłam tylko tyle:

"Konstanty przyjechał do Anina w lipcu 1936 roku.
Wraz z żoną Natalią i trzymiesięczną wówczas córeczką Kirą,
zamieszkał w domu, który stał przy ulicy Legionów,
na tzw. Nowych Parcelach.
Po roku, dzięki swemu przyjacielowi, satyrykowi Jerzemu Zarubie,
Gałczyński wraz z rodziną wprowadził się do domu przy ul. Leśnej 18.
Dom spłonął i nie został odbudowany, a dziś ulica nazywa się Trawiasta.
Szczegółowy, bardzo malowniczy obraz domostwa i ogrodu znajdziemy
w wierszu "Opis domu Poety".

W Aninie, na pierwszą sobotę czerwca zaplanowano uroczyste spotkanie
z Kirą Gałczyńską, w wypożyczalni nr 87 dla dzieci i dorosłych,
przy ul. Trawiastej 10 (gdzie prawdopodobnie stał przedwojenny dom
Gałczyńskich)."

A Julian Tuwim mieszkał w domu
w który później żył i zginął
Jaroszewicz z żoną. Ale adresu nie znam, chociaz
widziałam ten dom.

zaklęcia magiczne
Nasze podwórko?

pozbawiony włosów i zieleni szczyt wzgórza wokół noc choć oko wykol

leśna polana w miedzianoczerwonym blasku księżyca na niej my

zaniedbany cmentarz porosłe mchem nagrobki zabita deskami kaplica

z

i

m

n

y

d

e

s

z

c

z

izwartyzawiesistymroksmolisty

Ech, ech!;) Łza się w oku kręci! Młodość, ech, naiwna młodość...;) Haha!:)

Żartuję oczywiście:) Wiersz jest autorstwa Baudelaira, czytywany w latach
młodości.

A teraz poważnie (skojarzenie z zaklęciem):

Czy to prawda, że u ludzi chorych na schizofrenię wypowiadanie określonych słów
nabiera charakteru magicznego zaklęcia? Czytałem o tym w pewnej książeczce,
tyle, że nie było to dziełko psychologiczne.

Mój kolega, u którego zdiagnozowano schizofrenię, ma swoje "zaklęcie", które
brzmi (mniej więcej) następująco: jest Bóg, ludzie są dobrzy, jest nadzieja.
Podobno wielokrotne, uporczywe powtarzanie tych słów pomaga mu w cięższych
okresach - dynamizuje nastrój, redukuje lęk.

Czy rola terapeutyczna tego typu "zaklęć" jest potwierdzona przez
psychologię/psychiatrię, ma charakter powszechny? W jakiej mierze dotyczy
chorych na schizofrenię, a w jakiej innych (dotkniętych innymi chorobami
psychicznymi lub zdrowych, dotkniętych - że tak ogólnie to ujmę - przejściowymi
stanami obniżenia nastroju)?

Witam, może jeszcze i dzisiaj coś do poduszki dziewczyny.
Wiersz ten przypomniał mi pewien specer z tych wakacji doliną Sopotu po
Czartowym Polu:

Spacer Doliną Leśnego Potoku

Skała mięknie i kruszy się słowo
potok wartki umyka pod stopą
z kryształu w kryształ przetaczając piasek
jak zegar

O, mój synu, doprawdy dalej ni kroku
jadowita się kłębi pokrzywa
czujne ślepia pająka w podbiałach
krople złote

Korzeń w srebrną strugę się zaparł
bystry warkocz oplata kolana
w strugach słońca motyl z kokardą
jak tęcza.
O, najmilszy - tylko góry i chmury
na biblijnym podniebnym dywanie
i my tu razem - chłopaki jak ptaki
amen.
(Waldemar Michalski)
Pozdrawiam
W.2

Przewodnik - Roztocze Wschodnie
Zainteresowanych informuję że juz można nabyć nowe III wydanie Przewodnika
Nie Tylko Dla Turystów - Roztocze Wschodnie, które dosłownie w ostatnich
dniach ukazało sie nakładem Wydawnictwa Naukowego, Turystycznego i
Edukazyjnego wyd. 2004.

A przy okazji wiersz Marii Ostasz "Roztocze" zaczerpniety właśnie ze
wspomnianego wyżej przewodnika dedykowany wszyskim miłośnikom tej krainy, a
nadto, a może szczególnie adminowi tego forum:

Roztocze
Rozrocze - ziemio ziolona
Na południowo-wschodni skrawek rzucona.
Roztocze - ile miękkości w tym wyrazie
Twoje piękno podziwiam jakby w ekstazie
I patrzę ciągle w wielkim zachwycie
Bo na tym Roztoczu upłynęło moje życie

Roztocze to roślinność trochę dzika
Wiekowe drzewa ich szelest wielki przenika
Leśne zioła, jagody, kwiaty.
Całe piękno przyrody zamknięte w rezerwatach.

Wszystkie barwy, zapachy, dziwięki,
A nawet ruch cieni
Jakaś prawda ukryta, wezwanie
W tym kawałku polskiej ziemi

Idąc szlakiem Brata Alberta
Po zielonym roztoczańskim kobiercu
Szukaja ludzie tej prawdy
W przyrodzie w swym życiu i sercu

Pozdrawiam
W.2

arieska napisała:

> >Skrobie po raz drugi,bo poprzednie nie doszlo :( no wiec chetnie zgodnie z
> przyroda zapadlabym w sen zimowy i obudzila sie na wiosne:)

To moje marzenie od dzieciństwa - kilkumiesięczny sen zimowy...

Przypomniała mi się cudna piosenka turystyczna. Zwłaszcza refren jakoś za
mną "chodzi"...

Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

A w górach nie ma już nikogo
Tylko my, niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
Skłębione w chmurach i strumykach.

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozów przyjęcie

A w górach...

Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypują leśne zioła
Jak w smutnych strofach tego wiersza

A w górach...

W lesie listopadowym
To wiersz mojego ulubionego poety.
Czy kto zgadnie o kogo chodzi ?

W lesie listopadowym

Wokół góry góry i góry
I całe moje życie w górach
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
Niż śpiewak płatny na chórach

Jak łasiczki ścieżka w śniegach
Droga życia była kręta
Teraz z lasów zeszła na mnie
Młodych jodeł zieleń święta

Nie ludzką ręką malowany
Jest wielki smutek duszy mojej
Lecz nawet złockiej1 ikonie
Ja nigdy nic nie powiem

Ważne są tylko modre kopuły pieśni
Które na górze wysokiej zostaną
Nikt nie szuka inicjałów cieśli
Gdy cieśle dom postawią

Przyjaciele drodzy którzy jemioły czcicie
Dobrze że chodzicie światem
Wkrótce jodełkę zieloną spalicie
Aby darzyła was ciepłym latem

Wokół lasy i wiatr
I całe życie w wiatru świstach
Wszyscy których kocham wita was
Modrzewia ikona złocista

Oż kurna to szkoda że nie przeczytałem tego wcześniej bo też szalałem w sobotę
po puszczy tylko po nieco innej trasie (zresztą ciut bezsensownej). Most
Gdański-Młociny-Dąbrowa Leśna-i szlakami turystycznymi Na Miny-Sieraków-
Pociecha-Wiersze(czerwonym)-Roztoka-Górki(zielonym)-Nowiny (czy okolice
czerwonym i niebieskim)-jescze kawałek zielonym w okolice Kromnowa- Śladów
(szosą)-Sochaczew (szosą)-Żelazowa Wola- Mokasyn-Granica(szlakiem rowerowym -
strasznie spiaszczony :-( )-Górki (szutrówką)- Sowia Wola (szosą)-Leszno
(szosą)- Zaborów-Mariew-chyba Wojcieszyn-Janówek- Izabelin-Sieraków (wszystko
szosą)- szlakiem do Dąbrowy- Łomianki (poszukiwanie promu, zakończone sukcesem
ale po małym zbłądzeniu w krzalach i pokrzywach...)- Nowodwory i spowrotem
Modlińską. Razem 190 km, w 12 godzin od wyjścia z domu. Też chyba może być co?
A na jakim rowerze jeździłeś to może Cię widziałem. Ja byłem na czerwono-
rdzawym Treku 820. Pozdrawiam
p.s. dalczego '8' to był Twój kolejny rajd?

Choinka dla dzieci.
Pozdrawiam wszystkich z okazji nadchodzacych Swiat.

Chcialabym sie zwrocic z prosba o podanie mi kilku tekstow wierszy,piosenek
dla dzieci na "choinke",ktora co roku organizuje dla najmlodszej Polonii w
Libanie.
Prosze rowniez o przyklady zabaw,czy gier.
Wykorzystalam juz wiele wlasnych pomyslow ,w latach ubieglych i nie
chcialabym sie powtarzac,tym bardziej,ze napewno powstalo wiele
nowych ,ladnych piosenek w Polsce,ktorych nie znam.
Z gory serdecznie dziekuje.

Kto zna slowa piosenki o choince zaczynajacej sie ...
W lesie wyrosla,w lesie szumiala
Lesnych piosenek .........
.........
Tuli,luli la Tuli,luli la........

A co tam! Ułożyłem dla Czajnika wiersz:

Dzisiaj zegar szybko tyka
więc życzenia dla Czajnika
trzeba składać ekspresowo,
choć dziś Czajnik z taaaaaaaką głową
zwlókł się z wyra aż w południe
(tak to wczoraj było cudnie :-)
Ja też biegnę ile siły:
sto lat żyj Czajniku miły,
rządź, rozśmieszaj i przemawiaj,
niech cię nie dopadnie zawał,
ani jakiś terrorysta -
tyś od bombek specjalista!
W swej koszuli pięknej w kwiaty
wygrasz wszystkie alleycaty,
bo twój Kelly's niedościgły
szybki jest jak dziki tygrys!
Albo ryś, ten kampinoski
co pochodzi z leśnej wioski
Truskaw, jeśli ktoś ciekawy:
5.5 stopy od Warszawy.
A więc dużo zdrowia, kasy
I rozwoju naszej Masy!!!

zagadka poetycka
NOC

Co takiego zrobił Izaak,
proszę księdza katechety?
Może piłkę wybił szybę u sąsiada?
Może rozdarł nowe spodnie,
gdy przechodził przez sztachety?
Kradł ołówki?
Płoszył kury?
Podpowiadał?

Ta noc milczy,
ale milczy przeciw mnie
i jest czarna
jak gorliwosć katechety.

AMU-DARIA

Wrócisz rzeko na dawne łożysko.
Pięciolatka dla szczęścia człowieka.
Człowiek w szczęście obróci wszystko.
Wielka tama bieg twój odmieni.
Na uradzaj pustynnej Turkmenii.
Na urodzaj pszeniczny i leśny.
Na ogrody w bujnej zieleni.
Na melodie nowych pieśni.

(...)

Nie znam mowy ludu Turkmenii -
myślę tylko, że słowo "Październik"
znaczy tyle co woda zródlana
pragnącemu z miłością podana.

MALOWIDŁA W PAŁACU ZIMOWYM - NA TLE AUTENTYCZNEGO WYDARZENIA

Stary świecie, ani żywi ani martwi,
ani nawet pułki twoje w gali świetnej
malowane i twe szable malowane
nie ocalą cię od zguby ostatecznej.
Więc zapadaj się jak w topiel w głąb zwierciadła,
jazdo mordu, jazdo głodu, pańska jazdo,
z każdą chwilą podobniejsza do widziadła,
kawalerio kapitału, na dno, na dno.

Zgadnijcie, czyje to wiersze?

ŚWIĘTO NASZYCH DZIECI
Czego życzyć Dzieciom w Dniu Dziecka:
czarnych kotów na białych przypieckach,
burych kotów -
a może i białych...
byle były
i byle mruczały.

Życzę także Wam niskich okien
ze słonecznym, zielonym widokiem
a nad oknem - gałęzi kasztana
żeby kos miał gdzie śpiewać od rana.

Życzę rzeki i piasku przy rzece
na wspaniałe, piaskowe fortece.
I poziomek w leśnych kotlinach
drzew, na które dobrze się wspinać.

Życzę także wam koca, nie-koca,
który sny Wam przynosi po nocach
taki koc spełnia wszystkie życzenia:
to się w okręt, to w wyspę przemienia...
bywa też latającym dywanem
by się znowu stać kocem nad ranem.

I co jeszcze?
Już chyba niewiele:
śmiechu w domu
i lodów w niedzielę
i przyjaciół najlepszych na świecie
i wszystkiego, wszystkiego, co chcecie.

MAMA KAROLA & RÓŻA :))
(przyznaję się - wiersz nie mojego autorstwa, ale czyjego - nie wiem...)

A w górach już jesień
Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście

Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła
Jak smutne słowa tego wiersza

Droga Izo i jej męzu oraz sąsiedzi bloku Lesnej Polany i bloku obok,
Nie chcialam nikogo obrazic slowami w moim poście a tylko dosadnie dotrzec do
niektorych. Przepraszam,jesli kogoś urazilam.
Wypowiedzi niektorych sąsiadow wręcz prowokują do riposty.
A wystarczyloby czytać dokladnie a nie miedzy wierszami i nie brac sobie zbyt
do siebie.
Byc moze nie powinnam sie wypowiadac wogole na tym forum bo tylko drażnie
kulturalnych, spokojnych i ugodowych sąsiadów.
Pozdrawiam
M&R

No a tak konkretnie? Facet rzadko czyta miedzy wierszami. Jeżeli kobieta mówi
jakieś słowa to facet interpretuje to jako te słowa i nie doszukuje się
głębszego sensu czy innych ukrytych intencji. Taki facet ma model komunikacji.
To co oglądamy?"Szpital w Leśnej Górze" czy mecz?
Ciuliczek? Jeśli to jest to, o czym myślę, to jesteś wulgarna;-). I chyba nie
*odpada* a *opada*.

Taaak, jesień...
Kilka dni spędziłem w Beskidzie Sądeckim, nocowałem w schronisku na
Jaworzynie... . Cudne widoki, piękna pogoda, piękne morza mgieł, pusto na
szlakach. Szkoda, że musiałem stamtąd wracać. Na pociechę w dniu powrotu
zaczęła sie psuć pogoda.
Taka stara piosenka mi się przypomniała:

"Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
Skłębione w chmurach i strumykach.

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozów przyjęcie

A w górach...

Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypują leśne zioła
Jak w smutnych strofach tego wiersza

A w górach..."

Pozdrawiam

hetacus napisał:

> Taaak, jesień...
> Kilka dni spędziłem w Beskidzie Sądeckim, nocowałem w schronisku na
> Jaworzynie... . Cudne widoki, piękna pogoda, piękne morza mgieł, pusto na
> szlakach. Szkoda, że musiałem stamtąd wracać. Na pociechę w dniu powrotu
> zaczęła sie psuć pogoda.
> Taka stara piosenka mi się przypomniała:
>
>
> "Lato zamknięte kluczem ptaków
> Zostawia tylko swe wspomnienia
> Jesień odważnie stawia kroki
> Zaczyna mgłami dyszeć ziemia
>
> A w górach nie ma już nikogo
> Niebo nas straszy niepogodą
> Lato do ciepłych stron umyka
> Skłębione w chmurach i strumykach.
>
> Na niebie mokrym od jesiennej słoty
> Koczuje tabor żalu i tęsknoty
> A drzewa pogubiły liście
> Na wczesne mrozów przyjęcie
>
> A w górach...
>
> Wiatr tylko plącze się dokoła
> Na wrzosach pajęczyny wiesza
> I zasypują leśne zioła
> Jak w smutnych strofach tego wiersza
>
> A w górach..."
>
> Pozdrawiam
>
Witaj Hetacusie!!Widze,ze jestem nastroju romantyczno-melancholijnym:) Ale jak
nie byc przy takiej pogodzie za oknem..

O. leśny widzi że tu pisza o nim. To znaczy że leśny ma dobrą prase. Słusznie,
słusznie. Drzewo którego się można zapytać jest przy księgarni. Wiecie gdzie.
Dzisiaj leśny: pracował w lasu, potem wypił i poszedł na akcje. Akcja udana,
jak nigdy.Leśny dowodził. Znaczy sobą bo akcja była w pojedynke. Leśny tez
czytał kiedys książke. A ostatnio to lesny przetłumaczył do książki 5 wierszy
(poems). Myślicie że leśnemu dali forse? swoje ucho zobaczy on a nie forse. A
tak by miał na sophie. Do lasu to lepiej nie zapraszać gości bo jak Heńkowi
odbije to jest agresywny. O, w lasu wszyscy agresywni. Frustraci.
NIeszczęśliwie zakochani. Głównie w Pameli, platonicznie. A, do lasu można ze
świeczkami a nawet trzeba, bo kogoś trzeźwego to tam ze świecą trzeba szukać.
Żeby na przykład zapytać o droge albo o lesne zabytki. Albo o leśną karczme.
Tam wszyscy mają mityngi. Tyle. On pozdrawia i chyba sie klepnie bo mu szumi. A
jutro pójdzie on do roboty. Do związku. A potem się zobaczy. Ktos tu ma
urodziny? Wszystkiego dobrego, także w imieniu rady lasu. Leśny jest
sekretarzem rady. A co. Kłania się on. Wszystkim się kłania i szczególnie
koleżance powyżej i koledze rysky'emu. Wspaniale. Dobranoc i nic więcej od
leśnego.

A co? Postawić sprawe po męsku skoro on nie. Co za czasy. Gdzie ci mężczyźni
pisze leśny. Leśny na przykład: ona go nie kocha, ta śliczna, i co, czy on
płacze, błaga, nie. On tylko pije. Ale mimo to sobie nie wyobraża że można
kolezanki nie odprowadzić. A u lesnego bywało dużo kolezanek. Nie powie.A
koleżanka musi mu powiedzieć że zachowuje się jak nie-facet. Może się przy tym
powołać na leśnego. Może to mu zagra na ambicji. Leśny wstrząśnięty. Chociaż on
tez z centralniaka jeździł nocnym bilion razy i nic. Nawet z tą blond. Może się
leśnego boją. Bo on nie byle kto. Wypisz wymaluj sytuacja leśnego, bo on tez
nie mógł do niej, bo teściowa go znienawidziła że powiedział prawde o jej
wierszach. A teraz to by mógł tam mieszkać bo go tak kocha. Niestety tylko
teściowa bo córka nie. Więc leśny pije. O, i w robocie pije i w lasu. Ale żeby
trzeba było uczyc facetów elementarnych zasad. Psie czasy. Leśny orzekł.
Pozdrawia on. Opiernicz go i tyle, radzi leśny.

o, to jest problem który jeden dobry znajomy leśnego, poeta, ale z poprzedniego
jeszcze ustroju, zawarł w wiersz. O organizmie własnym. Dobry to poeta, wesoły,
dużo w życiu wypił i obecnie nie może. On miał na spotkanie do szkoły iść ale
powiedział że nienawidzi dzieci. Na nerwy mu działają. I wtedy pan Marek
powiedział śmieszny tekst, wszyscy pękali ze śmiechu, leśny do dzisiaj. O, kawy
leśny nigdy nie pił, nie potrzebował, śpi bardzo dobrze, wstaje wcześnie,
pracuje. Mocną głowe ma lesny, to nieekonomiczne bo musi więcej sophii. Kończy
teraz drugą i wesoło mu. Pozdrawia, kłania się. Może on telewizor zapuści,
posłucha. O, leśny w ogóle nie wiedział w październik co się na świecie dzieje,
roboty huk i z panią Krysią, prezesem degustował. Leśny stwierdza, coś o życiu
miał napisać z księcia Talleyranda de, ale nie musi. Tyle.

Prawdziwie, zaczyna lesny jak zawsze. Ale on nie uważa tych wymienionych
stacyj. O, słuchać się tego nie da. Tu lokalne są, w dużej ilości. I leśny stąd
kręci i często gęsto na przeboje natrafia. O, reżymowe radio drei też nie to co
kiedyś. Na ten przykład bardzo młodzież kiedyś chwaliła radiostacje. O, koszmar
stwierdził leśny po sprawdzeniu, tam dresizm zapanował. Bardzo mało dobre
przeboje. O, leci w radio bo był swego czasu zespół inexcess. Prawdziwie młody
wtedy był leśny. No, tam piękny teledysk był bo on się w czeskiej Pradze
odbywał,w jesiennym akuratnie klimacie, scenerii, nieco romantycznej,
zamglonej. Leśny nigdy tam nie dotarł ale mówią mu że warto. Czytał taki wiersz
kiedyś gdzie były słowa- nigdy tam nie byłam. Czy będę- nie wiem. Bo to
poetessa pisała. Wiele takich miejsc leśny zna. A koleżanka to leśny widział że
góry szczególnie poważa, preferuje. O, był leśny tam. Nie jeden raz. A raz
kiedyś widział też inne. Na południu. Też ładne.

Analizuje wpisy jak leśny karze, i co ja miedzy wierszami wyczytuje!
Ot, bardzo ciekawe rzeczy, mianowicie leśny to jest całkiem do rzeczy gość,
młodzieniec, mezczyzna i jezykiem sztuki sie posluguje, cytaty wyciaga z
rekawa, wcale nie ubolewam ze zakrapia Sophia, ale to takie atystyczne, moze
pozostac, wiec dziwi sie HP, ze za blond kolorem sie leśny ugania, bo inne
wacpanny sa obdarzone czyms w rodzaju wiernosc, i prozniactwo jest im obce jak
czlowiek na ksiezycu, dostarczja rowie niezapomnianuch wrazen jak blod, a moze
i wiekszych bo rozkosznie mecza umysl Nasz chlonny, i czego tutaj chciec od
losu jak nie takiej panny z kregu...! a lesny niech przemysli, bo HP polubil
lesnego i źle mu wcale nie zyczy, wrecz przeciwnie dobrze i zapali nawet
kadzidelko w pracowni i wspomni w swej mysli wznoszonej ku gorze, aby lesny
zwyciezyl boj ze sniegiem i boj z losem, HP juz sie oddala, bo meczy go
monitorus elektrus!;-)...

do zobaczenia znad_zamyslenia!

O, leśny też się ponad miarę uaktywnił. Taki leśny, zresztą w związku pracuje
to i artystycznie sophię pociąga i cytaty mu nieobce. Czasem i służbowo do
szkła zagląda. O, miłe słowa, próżność leśnego podniosą. I leśny modły wznosi
jak dym kadzielny by blond odkryły leśnego, zawłaszczyły. Nic nie poradzi iż
blond Pamele uwielbia. A teraz i sam się oddali nie zapomniawszy pozdrowić
Hrabiego, którego dziś poznał i co też sobie chwali. Liczy że spotka go
jeszcze, w przyszłości. W internet. A teraz leśny patrząc na zimowy landszaft
będzie się nadal napełniał sophią i może poczyta nieco najnowszych płodów
literackiej młodzieży, wśród kórych i takie wiersze znaleźć można: Pstrowski,
Pstrowski górnik był ubogi, robił ponad normę i wyciągnął nogi. Żegnam
Hrabiego. Chapeau bas!

Cus tutaj drgnelo - do Wietki
Wlasnie tak mowia Wietka, ze jaki bedzie ten pierwszy dzien w roku, dzien
pracy, czy tez postanowien taka bedzie przyszlosc. Ludziska postanawiaja i
przyrzekaja sobie ale nie dokonuja ale nastepnym rokiem znow obiecuja sobie. I
to wydaje mi sie jest niezwykle cennym, ze ludziska wciaz mysla, wciaz chca
siebie zmienic na lepsze czy to obiecujac sobie, ze rzuca palenie, ogranicza
picie, wezma sie za swoje cialo cwiczeniami a za ducha pewnymi przekonaniami.I
zobacz, ze pod koniec Starego roku bylo tutaj slabe ozywienie Lesnych a juz w
Nowym to istne Inwokacyje. Je to dobre. Je to cenne jak i pozyteczne no bo
widac, ze w czlowieku duch i materia w pogoni za zmiana na lepsze. Bo jak
pozytywnego ducha mysli nie ma to stagnacja i regres. A jak regres to
zdolowania i niechec do zycia, depresja i rozdrazniony duch. Dobrze, ze sie
zmienilo, ze cus tutaj drgnelo jakby na noworoczna komende. Jedni nazywaja to
osobista odnowa a inni innym, lepszym spojrzeniem na zycie, na swiat a co
wieksi mysliciele to nawet i na wszechswiat - metafizyka te medrce to pojecie
nazywaja, czyli cus czego fizycznie nie da sie zbadac, zobaczyc, dotknac a
jeno pojac i przeanalizowac co wciaz podkresla kolega Lesny i zawsze to u
niego zauwazam, jestem mu wdzieczny za ciekawe uwagi jak i za cenne sugestie,
czesto wyczytane miedzy wierszami. January.

Witajcie
W moim miescie zimy mozna szukac z marnym skutkiem.
Moze ten wiersz przypomni nam jak ona naprawde wyglada?

Cały w ciszy ośnieżonej
wiesza miękkie, słodkie sny
niebo patrzy onieśmielone
wśród drzew lśnią szronu łzy

zima otuliła wszystko szalem
drżącym i przymglonym
łąki chwilę spłakały się żalem
usnęły puchem bielonym

leśne duchy, nimfy i mary
założyły już bialutkie sukienki
rusałki tkają śnieżne czary
drzewa nucą mroźne piosenki

w górze Bóg śnieg przełamuje
na opłatek leciutki i kruchy
księżyc po niebiosach się snuje
liczy jasne gwiazd okruchy.

ps.NIk czy Twoja zima byla wlasnie taka?

Szlaki w woj. Mazowieckim
szlaki.pttk.pl/mazow/mazow.html
na dole strony 4 trasy:
-Zegrzynek - Serock - Poddębe 25 km
-Płock - Gostynin 47 km
-Dziekanów Leśny - cm. Palmiry - Wiersze - Roztoka - Tułowice - Brochów 56 km
-Żelazowa Wola - Granica - Kampinos - Zaborów - Dziekanów Leśny 57 km

suza napisała:

> więc pozostaje nam gadu inaczej
no to tak jak powiedzialem tutaj, poczta i jeszcze zapomnialem o tel.

> Swoją drogą, to czysta perwera, tak przy wszystkich
> Tylko wyobrażam sobie, że innych może już to drażnić.
to pozostaje nam przeniesc sie w zaciszne miejsce

> Czyli masz prawo mnie wywalić z forum jak Ci się nie spodobam ?
no nie mow ze nie wiedzialas?
przeciez juz od dawna jestem adminem i nie tylko ja
a pod jakim wzgledem masz mi sie nie spodobac?

> ...........????
no..., moze lepiej nie bede pisal

> Nooooo, bardzo
zawsze mozna sie siakos dogadac

> też można
i nie tylko o tym

> A nie ?
a czy ja cos mowilem?

> Piaskowy Dziadek
> Leśny dziadek
> Dziadek Władek
> Takie luźne skojarzenia
nie myslalas o pisaniu wierszy?

> Oj, chyba spadłam z Twojego roweru i skrzywiłam Ci koło.... Jezu, co robić ? ;-
> )
sie naprawi, a teraz bedziemy prowadzic rowery

> > więc pozostaje nam gadu inaczej
> no to tak jak powiedzialem tutaj, poczta i jeszcze zapomnialem o tel.

Konrado mieszkamy daleko i się niepotrzebnie wykosztujesz na telefon
Poza tym jesteśmy dla siebie jak postaci z kreskówki
Fikcyjni, bo to jest internet.

> a pod jakim wzgledem masz mi sie nie spodobac?

No nie wiem, ze głupoty piszę, że prowokuję itp., że mam krzywe oko

> no..., moze lepiej nie bede pisal
No dobrze, nie zmuszam

> > Piaskowy Dziadek
> > Leśny dziadek
> > Dziadek Władek
> > Takie luźne skojarzenia

> nie myslalas o pisaniu wierszy?
nie myślałam - pisałam

> sie naprawi, a teraz bedziemy prowadzic rowery
E tam, pewnie by Cię szlag ze złości trafił, że zepsułam TWÓJ rower

Wiersz nieskromnego łakomczucha
Teoria chaosu mówi
Że ruch skrzydeł motyla
w dżungli amazońskiej
Może wywołać huragan w Japonii
więc gdybym kilka dni temu
nie zjadł słoika dżemu z jeżyn
Nowy Orlean...tyle zamieszania
przez leśne owoce i moja dziką
chuć kulinarną. Same kłopoty
przez tych fizyków, co wymyślają
nowe.

Gość portalu: fan napisał(a):

> morfeusz_1 napisał:
>
> > Nie wyjeżdżaj mi tu z txtami w stylu ofiary na polskich drogach,bo w inny
> m
> > kontekście pisałem poprzedni post,jeżeli nie dostrzegasz odrobiny absurdu
> w
> > moich wypowiedziach to twój problem
> >
> > Nie wciągaj mnie do dyskusji o ofiarach na polskich drogach bo to jest bo
> lesny
> > z pewnością nie tylko dla mnie temat
> > Jeżeli masz rozwiązania i recepty to opatentuj je tak żeby przez cały rok
> a nie
> >
> > tylko w zimie drogi polskie były bezpieczne...
> >
>
> Kontekst pytania był czytelny do bólu. Sam nie wyjeżdżaj z infantylnymi
opowieś
> ciami w wątku o problemie widocznym dzisiaj nadzwyczaj wyraźnie. Wyluzuj się
sa
> m w wątkach o snach i innych pierdołach typu wiersze. Do dyskusji sam się
wciąg
> nąłeś i absurdalne odpowiedzi zostaw na forum Klubokawiarnia Kopytko. Tam
masz
> pole do popisu. Jeśli pyatsz o rozwiązania to je podałem w przeciwieństwie do
c
> iebie. Recepta to dobry gospodarz, a przede wszystkim odpowiedzialny

To startuj w wyborach będę na Ciebie głosował

W oparach absurdu
Wiem, wiem, był chyba gdzieś taki wątek,ale przyznam się szczerze,
że nie chciało mi się troszku szukać Mam nadzieję, że nie dostanę
za to jakiegoś bana
Tak sobie stwierdziłam, że przydałoby się czasem coś na poprawę
nastroju. Otwieram więc wątek na różnego rodzaju paradoksy z życia
wzięte. I żeby nie być gołosłowną podaję pierwszy przykład - z
dzisiaj, z mojej "jakże wzniosłej" pracy nauczycielskiej:

Klasa II (LO)
usprawiedliwienie ucznia poproszonego przeze mnie o przeczytanie
pracy domowej:
- Bo pani profesor, mnie wczoraj chuligani napadli, i zabrali mi
zeszyt od polskiego i wyrwali z niego kartkę z pracą domową.
Spadłam z krzesła )

Ta sama klasa- kilka minut później.
Analizujemy wiersz Karpińskiego "Do Justyny. Tęskność na wiosnę".
Jeden uczeń zaoferował, że przeczyta ten wiersz "z uczuciem". Czyta.
Przy słowach:
"Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni,
gaj mu się cały odzywa.
Kłócą powietrze ptaszkowie leśni;
a mój mi_ptaszek_nie śpiewa!"
dostał kolejno: ataku kaszlu, ataku śmiechu, ataku utraty głosu po
czym piejąc ze śmiechu praktycznie sturlał się pod ławkę ) Klasa
wzięła z niego przykład, po czym większość lekcji miałam z głowy.
Jak myślicie, jakim torem poszła interpretacja utworu?

Szwager, to je ta samo legynda. Yno jo jom znom trocha inaczy, i tak ech jom
uopisou Bronkowi we majlu, z prośbom coby to sprobowou wierszym naszkryflać. I
to jest tyn wiersz na poczontku wontku.
Jak jo bou modziokym to jeszcze stouy resztki z oustatniego dymbu, pamiyntom,
boch chodziyu tam chytać karasie w Rzyketce (Miołech wyndka z żyłkom z
topfkracra i hoczyk z uozklepanego szpyndlika ;). A karasie i rusoki brały!).
Wytli je jakoś tak pod koniec lat 70-tych, co by sie niy uobalyuy na glajzy . I
byuo tak jak naszkryfloueś, miyndzy Trachami a Leboszowicami (tera je tam cołkim
dobro droga szutrowo wele bany i hołdy, ale autym sie niy do przejechać w strona
Leboszowic). Je te miejsce ok 0,5km uod Leboszowic i niywiela dali uod Smolnic
(uod Trachow ze 2km). Jest to w miejscu kaj Rzyketka wypuywo z lasa i puynie
wele ty leśny drogi w strona Leboszowic. W tym miejscu Smolnicko ścieżka
przyrodniczo wychodzi ku glyjzom i zaro sie wroco w las. Jak jo bou blank mauy,
to żech tam roz bou, stond pamiyntom, co tam była zandgruba. Możno jak tyn pioch
kopali to te dwa dymby moguy sie tam stracić abo jeszcze piyrwyj. Tera je to
zasute i rośnie tam "stary, gynsty muodnik" ;), po tym to poznać. Polecom
wszyskim ta ścieżka przyrodniczo uod leśniczówki w Smolnicy (wele szkouy).
Leśniczy mo konie do jazdy, to jak fto chce, to może rajtować, piechty, abo na
kole to uobejrzeć. Yno weżcie se ze sobom jakego Off-a, co wos klyszcze niy
polubiom jak mie. Ale to som noprowdy piykne lasy.

No właśnie...

Kupiłam "KOTA"a i troszkę się rozczarowałam... W "Kocich..." było tak trochę
bardziej po swojsku... głównie o dachowcach, porady, felietony, wywiady,
galerie, wierszyki, opowiadania itd itp. A w tym pierwszym "Kot"cie jakoś za
dużo mi pachnie mamoną: tzn. związki kocie, hodowcy, wystawy, rasy - tu akurat
się skupili na norweskim leśnym. Nie co by mi to jakoś bardzo przeszkadzało! Z
przyjemnością przeczytałam o tej rasie i resztę też, ale bardziej podobała mi
się formuła "Kocich...". Nieeee wiem. Poczekam. Nie ma nic w zamian więc będzie
KOT. Może jak ktos przeczyta nasze uwagi i sugestie (jeśli będą) to troszkę
zmienią formułę pisma? Kocham kocie futrzaki. Kropka. Ale mam kłopot z
wystawami i tymi wszystkimi hodowcami i ich związkami. Jakoś tak nie bardzo
mnie się to podoba. Ale to ja mam kłopot więc może się czepiam???????

pozdrawiam Wszystkich!

dr.krisk napisał:

> janbezziemi napisał:
>
> >" adax4, czy Ty teraz spadles z Ksieyca? To wszystko juz tu było i to kiedy
> !
> > Genialna poetka tez mogla w mlodosci pobładzic. Geniuszom sporo się wybac
> za!"

Motto tego wątku "Geniuszom się sporo wybacza" JanbezZiemi

a to też?

o Amerykanach:

nienawidzą naszego węgla.
Nienawidzą naszych cegieł i przędzy.
Nienawidzą tego co juz jest.
Nienawidzą wszystkiego co będzie.
Naszych okien i kwiatów w oknach.
Naszych kwiatów i ciszy leśnej.
Nawet wiosny, bo to nasz wiosna.
Nawet szkoły z wesołymi dziećmi.

Rozpruli atom jak pancerną kasę,
lecz nic prócz strachu nie znaleźli w kasie.
O, gdyby mogli, gdyby mogli tym strachem
uderzać w domy i fabryki nasze".

Oczekuję bardziej wrafinowanych intelektualnie komentarzy / przytyk dotyczy
dooktorka i jana bez ziemi/. Oczekuję jakiegoś przewodnika, które wiersze,
których poetów należy czytać bez końca a których czytać i przypominać nie
należy bo inaczej trzeba się liczyć z obelgami .

.... w górach
Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia

A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście

Wiatr tylko plącze się dokoła
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła
Jak smutne słowa tego wiersza

mam nadzieje że po nikim nie powtarzam ....
Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia,
Jesień odważnie stawia kroki
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia.

A w górach nie ma już nikogo,
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach.

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty,
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście.

Wiatr tylko plącze się do koła,
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła,
Jak smutne słowa tego wiersza.

A w górach nie ma już nikogo,
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach

Przyszedł weekend ,długa zima,człowiek w domu jest znudzony
I wymyśla jak biednemu filipkowi przywalić z każdej strony
Ale jak to u nas ,jak to w życiu często bywa
Znajdzie się jakaś osoba ,co podemnie się podszywa
Myślę ,że czytelnik zagladajac na te strony
Odrózni który wiersz jest pod filipka podłożony
Piszą ,że nie mam odwagi,a własnego nicka nie maja
I swoimi wierszykami pod filipka się podszywają
...”leśne naz...” W jednym wierszu wymieniłem
nie wiedziałem ,że herbatką tak go mocno poruszyłem
i że jak gorliwiec napisze- ” nie czytajcie tego rodacy
idzcie wszyscy do roboty,bo nam spada wydajnośc w pracy”
może właśnie dzięki mnie odkryłeś w sobie kpiarza
i poznałeś gdzie znaleźli martwego cesarza
w sobote kingmre bardzo nam się tu rozbrykał
korzystajac z czyjejś pomocy różnych wierszy nawtykał
nikt mu tego nie zabrania,ma on prawo do riposty
nie zdejmuje on już butów,wkleił za to aż trzy posty
ja tylko przekładałem to na proste słowa
wszystko co każdy w swojej głowie chowa
W naszej firmie piękne panie zatrudnione
Chciałem by w prostych rymach były uwiecznione
Nie dla zysku,nie dla sławy o was było tu pisane
Ale ,żebyscie wiedziały, że jesteście zauważane
Jakie uczucia wzbudzacie,przeczytajcie goscia o nicku kotłowy
Miałem na tym forum wkleić wiersz który był gotowy
Lecz emocje tutaj są bardzo ogromne
Więc o pozostałych wierszach zapomnę

Całą noc padał śnieg cichy, cichy, cichuteńki.
Przyszedł świt, a tu świat cały biały, bielusieńki,
jakby kto świata skroń gładził chłodem białej ręki
i powiedział szeptem doń: Nic się nie bój mój maleńki,

niech cię głowa już nie boli, niech cię smutna myśl nie trapi,
bo od dziś, bo od dziś - pokój ludziom dobrej woli.
Otwórz oczy, znów się zbudź z mroków czarnej melancholii
i ptaszęcym głosem nuć - pokój ludziom dobrej woli.

W słońcu - patrz - skrzy się śnieg, szron na drzewach jak koronki.
Spoza gór, spoza rzek, spoza łąki i rozłąki,
spoza leśnych srebrnych cisz, jakby dzwony skądś dzwoniły
i mówiły światu: "Słysz! Nic się nie bój świecie miły.

Niech cię głowa już nie boli, wszystkim żalom połóż kres,
dosyć trosk i dosyć łez - pokój ludziom dobrej woli...
Nową drogę zacznij stąd, już za tobą dni niedoli
Dzisiaj dzień Wesołych Świąt - pokój ludziom dobrej woli.

Tak po cichu i powoli
białym śniegiem nuci mu...
choćby dziś, w tym jednym dniu
Pokój ludziom dobrej woli...

Wierszem Hemara podrawiam Stanisława Obirka i wszystkich ludzi dobrej
woli,którzy dziś brną przez zasypany śniegiem świat w stronę Nowego Roku.

Tutaj

W Y S Z U K I W A N I E
T E K S T Y
Wiersze
Rozmowy
Szkice
Proza
Autokomentarze
Książki
Dyskusje

C Y K L I C Z N I E
N A P O K Ł A D
M E D I A
L E K S Y K O N
Tutaj
niczym leśny matecznik umiłowaliśmy
naturę schowków
strzegących człowieka

i życie uchodziło w siebie jak droga w las
i hieroglifem jego zaczęło mi się wydawać
słowo "tutaj"

które oznacza i ziemię i niebo
i to co w cieniu
i to co naoczne
i to czym dzielić się w wierszu nie umiem

i rozwikłanie sekretu nieśmiertelności
nie wyżej stoi od rozwikłania sekretu
krzaka rozświetlonego w noc zimową -
białych gałązek nad śniegiem
cieni czarnych na śniegu

tutaj wszystko odpowiada sobie wzajem
językiem pierwotnej wzniosłości
jak odpowiada część życia
przyległej niezniszczalnej części

tutaj na końcach złamanych gałęzi
ucichłego sadu
skrzepów pokracznych soku nie szukamy

do świątków frasobliwych tak podobnych
obejmujących ukrzyżowanego
w wieczór nieszczęścia

i słowa ani znaku nie znamy
które by wyżej stały od innego
tutaj żyjemy tu jesteśmy piękni

i tutaj milknąc zawstydzamy jawę
lecz jeśli pożegnanie z nią jest twarde
to i w tym także uczestniczy życie
jako władza konturu i wieczna nowina

Przekład Wiktor Woroszylski

Utwory Gennadija Ajgiego w Przystani!

Jesień - spowita mgłą, wysyłająca rozkrzyczane ptactwo na "przymusowy urlop" do
zamorskich krajów, oferująca cudownie barwne krajobrazy - stanowi powód zadumy.
Wielu artystów, wrażliwych na te cuda przyrody, oddało się właśnie jesiennej
nostalgii, czego dowodem są ich dzieła malarskie lub poetyckie doznania zawarte
w tomikach wierszy. W żółtych płomieniach liści.. tworzyła zmarła tak niedawno
Agnieszka Osiecka. Poszedłem w lasy ogromne szukać buków czerwieni - wyznaje
poeta, ks. Jan Twardowski . Światem zaczeła rządzić jesień... - ponownie
Osiecka. Można wymienić ich bardzo wielu, a tych tylko polskich akurat tu
przytoczyłem. Jesień bywa także źródłem doznań nie tylko wzrokowych. Jakże
specyficzny, niepowtarzalny aromat wydzielają opadłe liście buków, dębów, topól,
klonów; nie da się on porównać z żadną wonią kwiatów lub ziół. Równie wspaniały
jest zapach, a także smak, dojrzałych owoców; jabłek, gruszek i Twoich śliwek. A
szelest liści pod nogami w trakcie spaceru po leśnych duktach i parkowych
alejkach? A chwile, kiedy to pod wpływem wiatru żółknące listowie dębów lub
kasztanowców przeszywa grad żołędzi i rudobrązowych, lśniących kasztanów? Czyż
nie są to typowo jesienne sceny? Tak więc uroki jesieni powinniśmy chłonąć
wszystkimi naszymi zmysłami.

Zależy od wieku dzieci.
Ale np.
# busem do Truskawia i dalej na piechotę Truskaw - Pociecha - Palmiry Truskaw lub
z Palmir do mogiły 1863 r. i Truskawia
# busem do Dziekanowa Leśnego i na piechotę: zielonym szlakiem do Palmir i
powrót czerwonym do Dziekanowa (trasa nie polecana po deszczach)
# PKS-em do Zaborowa, dalej piechotą do cmentarza Wiersze, mogiły 1863 r. i
Truskawia
# (wersja hard core): PKS-em do Leoncina i 20 km przz Puszczę do Leszna, powrót
PKS-em do Warszawy. Ale nie wiem dokładnie jak tam teraz te PKS-y kursują,
zwłaszcza do Leoncina :(

Artykuł można przepleść w celach ilustracyjnych fragmentami wierszy.
Proponuję w wiadomym momencie:

I od razu wszystkie ptaki
W szczebiot, w świergot, w zgiełk - o taki:
"Daj tu! Rzuć tu! Co masz? Wiórek?
Piórko? Ziarnko? Korek? Sznurek?
Pójdź tu, rzuć tu! Ja ćwierć i ty ćwierć!
Lepię gniazdko, przylep to, przytwierdź!
Widzisz go! Nie dam ci! Moje! Czyje?
Gniazdko ci wiję, wiję, wiję!
Nie dasz mi? Takaś ty? Wstydź się, wstydź się!"

A na zakończenie:

Przyfrunęła ptasia milicja
I tak się skończyła ta leśna audycja.

Edgar Allan Poe
Baśń
Edgar Allan Poe

tłumaczenie: Włodzimierz Lewik

Baśń, która pieśnią coraz ciszej,
Stuliwszy skrzydła, bór kołysze
Wśród drżących liści, co w ustroni
Śpią zagubione w stawu toni -
Dla mnie, dzieciaka, kolorową
Była papugą. Leśną mową
Ona mnie słów uczyła pierwszych
I najwcześniejszych moich wierszy,
Gdym w cieniach boru i pomroczach
Śnił, chłopię o rozumnych oczach.

Dziś, gdy odwiecznych lat kondory
Wstrząsają niebo szumnym lotem
I lecąc mimo - dudnią grzmotem,
Nie mogę śnić jak do tej pory
Śniłem, wsłuchany w nieb klangory.
Gdy sypiąc puch z lekkiego skrzydła
Cisza na chwilę mnię usidła -
Nawet i wtedy śnić bym nie śmiał
O zakazanych rymach, pieśniach,
Chyba że serce me nawałą
Tonów jak harfa by zabrzmiało.

Bolesław Leśmian w Zamościu.
Jeden z najwybitniejszych, polskich poetów okresu międzywojennego mieszkał w
Zamościu od 1922 roku do 1935 , w Mieście Arkad powstał jeden z jego
najlepszych, zaliczany nawet do arcydzieł literatury polskiej - tomik
wierszy "Dziejba leśna".

A teraz może wróćmy do starej świeckiej tradycji tego forum i zadajmy pytanie
czym zajmował się Leśmian w Zamościu ?, oprócz pisania wierszy oczywiście i
w jakiej jeszcze miejscowości okolicznej przebywał, pomieszkiwał?

januszx napisał:

> Jeden z najwybitniejszych, polskich poetów okresu międzywojennego mieszkał w
> Zamościu od 1922 roku do 1935 , w Mieście Arkad powstał jeden z jego
> najlepszych, zaliczany nawet do arcydzieł literatury polskiej - tomik
> wierszy "Dziejba leśna".
>
> A teraz może wróćmy do starej świeckiej tradycji tego forum i zadajmy pytanie
> czym zajmował się Leśmian w Zamościu ?, oprócz pisania wierszy oczywiście i
> w jakiej jeszcze miejscowości okolicznej przebywał, pomieszkiwał?

Janusz,
Wiosna pojdz nad Czarny Potok w Sitancu, jesli sa jeszcze te laki to wroc do
"Laki" Lesmiana.Pozdrawiam ,JBB.
PS.Kazdej soboty, chodzil tam Prof. Michal Pieszko z zona.
Wiesz kto to byl? JBB.
>

Nie wiem,czy byl to ten sam ksiezyc - bo 'moj' - wczoraj - byl pomaranczowo
-zloty.....
A w wierszu / cudnym :}/ jest mowa o srebrnym....
"Moj ksiezyc" siedzial sobie - jakby nieco dluzej niz zwykle - wsrod drzew....I
podgladal....
Dostarczycielem muzyki na ten romantyczny moment - byl daleki / Bogu niech
beda dzieki/ sasiad....I za tlo do ksiezyca 'robily' piosenki w typie ' Matka
miala syna' - ponoc hit na obczyznie.... ....Oczywiscie - glosnosc przebila
orkiestre symfoniczna tutti.....
Okolo polnocy - jakis inny milosnik "spokojnego zycia lesnego' -wystrzelal
wszystkie naboje ze swojej broni....Na szczescie - pewnie byl wytresowany tylko
na 'przyciskanie spustu',a nie na powtorne ladowanie
/Z tym ostatnim - wycofam sie z przyjemnoscia -proszac o wybaczenie za
pomowienie - jezeli akcja 'strzelania' byla akcja interwencyjna i strzelajacy
byl policjantem na sluzbie,lub lesnikiem na sluzbie/
.......
Motto dnia:"Statystycznie ujmujac - prawdziwy charakter czlowieka wychodzi w
piatki i soboty'

Mnie jest dobrze w moim gaju,
powiem szczerze jest jak w raju.
Takie życie mnie nie nudzi
i nie ciagnie wprost do ludzi.
Z dzikim zwierzem sobie gadam,
w leśnej kniei rymy składam.
Gdy tęsknota mnie dopadnie
wiersze dla Was piszę ładnie.

Teraz temat wyliczanki
zatem jedna z mojej mańki:

Sowa sennie w dziupli ziewa,
czyżyk na gałązce śpiewa,
dzięcioł w leśnej ciszy stuka,
kukułeczka pięknie kuka.
Raz,dwa,trzy! Raz ,dwa,trzy!
Teraz kukać będziesz Ty!

Bardzo Leśny Ci dziękuję!
Piszesz to- co ja też czuję!
Twoje wiersze...przyznać muszę
zniewoliły moją duszę!
Choć nie dla mnie przeznaczone...
prosto w serce są trafione!
Otworzyłeś nowy wątek...
i już widzę, że ta "sztuka"
do niejednych drzwi zapuka!


Do tablicy znów wołana, przed północą, nie zaś z rana.
Znów rymują te niecnoty, na amory znów ochoty.
W chatki drzwi już popukali, łzy ronili, gwiazd szukali.
I znalazła AL. odbicie, co diamenty dać jej chciała,
romantyczną mając duszę, jak biel dziecka choć bez mała,
lecz Szamanka dama miła o konwaliach zamarzyła.
Tych konwalii nie ma przecie, są na wiosnę, nie zaś w lecie,
kwitną w maju, porą wiosny, gdy świat wonny i radosny.
Leśny dzisiaj Jej obiecał, dać przecudne orchidee,
wraz z wyglądem i zapachem już rozbudził Jej nadzieję.
Rosną w trawie lub w doniczce, mając kwiat i zapach słodki,
są różowe, białe także i jak lilia bardzo wiotkie

Nikt nie robi z Ciebie konia, Koguciku rymujący,
napisałeś wiersz z odwagą, lecz nostalgią troszku tknący.
Że AL. Twoja każdy wie, i dlatego robić chce,
takie oto zamieszanie, o AL. boje miły panie.
Nie krusz kopi, nie stań w szranki, czy to warto dla wybranki
I tak wróci pod Twe piórka, taka z niej roztropna Kurka

Ja łakoci mam bez liku, nawet dużo batoników
O Człowieku_Leśny wiecie, batoników dam Ci przecie
Twoje łzy chwytają serce, i znów jestem dziś w rozterce
Nie płacz więcej, lecz dokazuj, łaś się ładnie, brykaj ładnie,
Nie jak piesek, nie jak konik, dam Ci przecie ten batonik


Lesny:
Ponieważ , nie wiem
czy mozna gmerać w Twej szufladzie
Czy swym dopisywaniem,nie
beda wiersze w nieładzie.

"Me życie nie płynie różowo jak chciałbym

choć w głowie mej myśli wspaniałe kwitną

choć Słońce mnie grzeje i radość dałbym

trosk wiele napawa mą duszę błękitną.

Codzienność nudna i pracy tak wiele

o uśmiech Cię proszę płomienny

mój drogi i cudny aniele,

ja skromny człowiek jesienny."

W odpowiedzi wkleję wierszyk mój stary
bo mi się spodobało w.w. pisanie
Wiem, że czasami tak bywa,
że jesień wiosną się stanie:

Jesienna.
Moją głowę oplata
nitka babiego lata.
To włos srebrem się mieni
mojej późnej jesieni.
Liść szarobury się kładzie
pod te włosy w nieładzie
by policzkiem zmarszczonym
szeleścić nieskończonym
szeptem :witaj kochany
gdy budzę się nad ranem.

Ty zaś blaskiem się sycisz
moich oczu i liczysz
barwy tęczy na ich błękicie.
Jesteś wiosną.Całe życie.


Smutek
Święta,świętami,
ale już bardzo tęsknię za Wami!
Jednak nie święta i krzątanina
mego zniknięcia była przyczyną!
...o jedno życie w Rodzinie mniej...
i to mój"Leśny" zrozumieć chciej,
że w takiej porze nie potrafimy
ni składać wierszy,ni tworzyć rymy!

vel_rym z konwaliami, jak w leśnym ogrodzie,
pośród rymopisów jest jak ryba w wodzie.
Życzenia Podworku, z tymi konwaliami,
składasz pięknie, serdecznie. Dziekuję więc za nie.
Tu u Kogucika wiersze rosną zdrowo,
Twoje limeryki brzmią wręcz koncertowo
Niechaj te konwalie, takie symboliczne,
wiosnę zwiastujące, bedą jak magiczne
proroctwo przetrwania śniegów, mrozów, zimy,
doczekania zdrowo słońca, wiosny - bez ochyby. (ohyby?)
Jeślim byka strzelił, ortograficznego,
daruj vel_rymie agfie niewprawnemu

Poszukuję kurki...
poszukuję Kurki złotej,
która na mnie ma ochotę,
co nie pójdzie do Leśnego,
do Hardego, lub innego,
i nie wzgardzi moim sercem,,
nie zostawi, gdzieś w rozterce...
Szukam Kurki - tej jedynej,
której wiersze pisał będę ...
no bo co mi po dziewczynie,
która ciągle zmienia grzędę...?

Czytałam ten wiersz jakby w przeczuciu..., chociaż wtedy padło przeczenie.

To będzie bardzo dziwny dzień
Kiedy Cię znow zobaczę:
Na szzcęście dawne legnie w cień,
Lecz serce nie zapłacze...

Przyjdzie nam pewno razem iść
Po lesie, z dala od ludzi,
Upadnie z drzewa zwiędły liść,
Lecz smutku nie obudzi.

Zaszumi wonnie leśny wiew,
Lecz nam już nic nie przyniesie,
Zwyczajnie bedziem szumu drzew
Słuchali w cichym lesie...

Będziemy milcząc szli, krok w krok,
Beztrwożni i obojętni,
Az nagle spotka się nasz wzrok
I szczęście się rozsmętni...

poszukiwane wierszyki dla dzieci - z ok 1980 r
Witajcie, potrzebuję pomocy. Kiedy byłam mała, mama czytała całej naszej
trójce wierszyki. Maglowane były co wieczór, mama przyznaje się, że już miała
dość ale nasza trójka chciała jeszcze i jeszcze ;)

Minęło prawie 30 lat a my cały czas kilka z nich mamy je w głowie smile
Problem w tym, że po książeczce ślad zaginął. Obecnie sama jestem w ciąży i
chciałabym by mój syn też mnie nimi maltretował :)

Nie jestem w stanie trafić na ich ślad. Przewertowałam już chyba cały
internet, niestety nikt z nas nie pamięta autora. Kłopot sad

Szukam kogoś kto może trafił na nie, pamięta, pomoże odszukać. A wierszyki
były m.in. takie:

Mama sarna płochliwa
swe sarnięta przyzywa
do kąpieli je goni
w cichej, leśnej ustroni

Gruba mama niedźwiedziowa
swoje dzieci w zdrowiu chowa
do kapieli goni smyków
"popluskajcie się w strumyku"

Gospodarna mama kwoczka
ma okrągłe bystre oczka
kiedy ziarno gdzieś wygrzebie
woła "koko, to dla Ciebie" :)

A małpa małpim zwyczajem
....

Pomożecie? :)

poszukiwana książka z wierszykami - z ok 1980 roku
Witajcie, potrzebuję pomocy. Kiedy byłam mała, mama czytała całej naszej trójce wierszyki. Maglowane były co wieczór, mama przyznaje się, że już miała dość ale nasza trójka chciała jeszcze i jeszcze
Minęło prawie 30 lat a my cały czas kilka z nich mamy je w głowie Problem w tym, że po książeczce ślad zaginął. Obecnie sama jestem w ciąży i chciałabym by mój syn też mnie nimi maltretował )

Nie jestem w stanie trafić na ich ślad. Przewertowałam już chyba cały internet, niestety nikt z nas nie pamięta autora. Kłopot

Szukam kogoś kto może trafił na nie, pamięta, pomoże odszukać. A wierszyki były m.in. takie:

Mama sarna płochliwa
swe sarnięta przyzywa
do kąpieli je goni
w cichej, leśnej ustroni

Gruba mama niedźwiedziowa
swoje dzieci w zdrowiu chowa
do kapieli goni smyków
"popluskajcie się w strumyku"

Gospodarna mama kwoczka
ma okrągłe bystre oczka
kiedy ziarno gdzieś wygrzebie
woła "koko, to dla Ciebie" )

A małpa małpim zwyczajem
....

Pomożecie? )

Niechaj dziadzio z babciunią tak nam długo żyją,
póki komar i mucha morza nie wypiją.
A ty mucho, ty komarze, pijcie wodę powoli,
niech się dziadzio z babcią nażyją do woli!

Dziś dzień Dziadku nie psocimy,
tylko dobrze Ci życzymy.
Ty wybronisz nas od draki
bośmy małe rozrabiaki.
Całujemy Cię serdecznie,
żyj nam Dziadku długo wiecznie!

Poetą nie jestem, wierszy nie układam. Lecz Tobie dziadku
najszczersze życzenia składam...

Tobie, mój kochany dziadku, życzę szczęścia i dostatku. Uśmiechaj
się zawsze bo kocham Cię szczerze w domu, w kinie i na spacerze.

Życzę Ci rzeki i piasku przy rzece na wspaniałe, piaskowe fortece. I
poziomek w leśnych kotlinach, drzew, na które dobrze się
wspinać.Niech od Bałtyku aż do stóp Tatr Żyją nam Babcie, Dziadkowie
100 lat!

beatulek napisała:

> NIe czytałam wszystkiego. Mam dziecko w klasie pierwszej - tyle,
ze
> sześciolatka. Matematyke jak dla mnie to mają za prostą. Póki co
> opracowali liczby do 5 (córka liczy do 100) i dodawanie,
odejmowanie
> mają w zakresie 1-5. I to zawsze obok cyfr rysunki, żeby mieli na
> czym policzyć. Czytanki owszem mają ale takie po 4-5 zdań. Niby to
> klasa samych sześciolatków ale program zgodnie z założeniem miał
być
> ten sam.

Tak, programy BARDZO różnią są w poszczególnych szkołach, w
zależności od wybranego podręcznika i podejścia nauczyciela. Córka
moich przyjaciół, też 6-latka ma zupełnie inny poziom. Sorry ale jak
w październiku 6-latek ma na ocenę przeczytać wiersz o "świętach
rozsnutych mgliście", czytanki o Bubie na 2 strony i przeczytać
książkę "Najmilsi"? Teraz maja czytankę "Bór świerkowy" i "Leśna
przygoda", zadane do nauczenia razem, w sumie na 26 linijek
(policzyłam). Zdania typu: "z cichym szelestem osypie się
strząśnięty z gałązek śnieg" lub "Proste wierzchołki drzew górują
nad gęstwiną gałęzi zwisających pod ciężarem białych czap śnieżnych"
są w sam raz dla przeciętnego 6 lub nawet 7 latka. Oceny sa może i
teoretycznie opisowe, ale w dzienniczku Pani napisała normalnie na
semestr: czytanie 4, pisanie 3, matematyka 5....
Szczerze powiem że czuję sie oszukana zapewnieniami ministerstwa,
zrobiliśmy błąd posyłając ją do szkoły. Mimo że radzi sobie coraz
lepiej, po co nam był ten stres?

Jeszcze nikt nie wie, że tutaj coś się dzieje?
Zaczęłam pisać wiersz. Może ktoś ma pomysł na następne wersy, jeśli tak, to
tutaj każdy wers będzie godny uwagi, a może nawet nagrody. Zaczynam:
Przyszły dni pełni pod Trójmorskim Wierchem,
i sen pobrzmiewa leśnych dróżek echem
od Sikornika do szczytu Lesicy
wszystkie drogi krzyczą, a powinny milczeć.

Mam kocioł w domu.Potem napiszę więcej.
Chciałam odpowiedzieć wierszem ,ale nie mam warunków teraz go znależć.Chyba
tytuł Jednorożec ze zbiorku Cisza leśna.Było coś takiego:o miłości nowa ,coś z
nienacka.Lilka miała 3 mężow,ten buł poświęcony ostatniemu Lotkowi.Jutro napiszę
więcej Pa,trzymaj się Beatrix.

Gdy za oknem jesień złota ?
ale,co tam, gdy z oknem jesień złota...śpiewa Leszek Długosz. Może
ktoś potrafi znaleść i wkleić ten piękny wiersz-piosenkę ? Kto i
dlaczego lubi polską, złotą jesień, a myślę, że wielu.
Przyznam, że uwielbiam tę porę roku zwłaszcza słoneczne poranki z
widokiem na wielobarwne,lesiste wzgórza i doliny. Spacer po
zasłanych liścmi leśnych duktach,specyficzny, gorzkawy zapach
liści,sosnowego igliwia. W powietrzu rozlany spokój i nostalgia
wyciszają rozbiegane myśli, złe wspomnienia, przeczucia. Mój
towarzysz odbiega, by za moment wrócić radośnie i sprawdzić,ze nie
został sam. Wyciera utytłany ziemią czubek nosa w moje spodnie, ale
co tam... Jeszcze kilka dni, odlatują ptaki i my też do zimowego,
miejskiego świata, gdzie wróci gonitwa myśli, co trzeba, co można,
dlaczego nasz rząd, prezydent, jak ustrzec się od przykrych
zdarzeń. Poddać się tej złotej jesieni dokończyć "Stambuł" Orhana
Pamuka o nostalgii miasta na ruinach kilku cywilizacji,
marzeniach,namiętnościach,szczęściu. Dzielmy się pozytywna energią
na zapas zimowy. Słonecznie pozdrawiam.

Rozpoczynając ten wątek miałam nadzieję że dyskusja potoczy się w innym kierunku
i skupi na osobie "tragizmu" głownego "bohatera"artykułu. Bo że jego los był
tragiczny to dla mnie nie ulega wątpliwości. Bo syn przedwojennego oficera,
który zginął na wojnie, matka i brat aresztowani przez UB,drugi brat w leśnej
partyzantce. I on, zostawiony sam sobie jako 15letni chłopiec zwerbowany przez
UB, wydaje brata, jego towarzyszy, swoich znajomych.Przez kilkadziesiąt lat jest
aktywnym TW.A jednocześnie wzorowym, lubianym nauczycielem,autorytetem dla
młodzieży, społecznikiem, wrażliwym, utalentowanym poetą opisującym swoje wybory
w wierszach.Jak on z tym żył?Nie pojęte dla mnie.I jego uczniowie. Czytaliście
ich komentarze, gdy dowiedzieli się jaki człowiek był dla nich wzorem?Przecież
można zwątpić we wszystko.

OT / ZWIERZ ALPUHARY
Ale przecież nawet kiedyś był konkurs w ś.p. Magazynie Wyborczej, o tym, że wszyscy słyszeli wyraźnie, że w wierszu jest mowa o jakimś zwierzaku, było zadanie dla czytelników, żeby napisać wiersz zachowujący rytm oryginału. Ta wersja mi się bardzo podoba - leśmianowskie z ducha polowanie na Alpuharego:

Jeszcze sie broni zwierz Alpuhary -
Skryły go leśnych duktów pomrocza,
Gąszcze, zarośla, bagna, moczary
I niedostępne, skaliste zbocza.

Umilkli strzelce, stanęli szczwacze
I nasłuchując, skręcają szyje -
Może się bydlę wreszcie rozkwacze,
Albo przynajmniej krótko zawyje!?

Każdy obrzyna z nadzieją dusi
I taszczy paści wór na potwora;
Gdzieś ten cholerny zwierzak być musi -
Przecież nie kłamie pieśń Almanzora!

Zbudujemy pomnik
"§ 1
Rada Miasta Siedlce wyraża zgodę na budowę pomnika ku czci
nauczycieli tajnego nauczania w czasie okupacji hitlerowskiej.

§ 2
Pomnik zostanie ustawiony na Placu 1000 lecia w Siedlcach.
i dalej
Ustala się następującą treść napisu na pomniku:
„W hołdzie nauczycielom tajnego nauczania lat okupacji hitlerowskiej
1939-1944”"
www.bip.siedlce.pl/public/get_file.php?id=12446
Może wiersz się zmieści Z. Herberta:
"............................
w drugim roku wojny
zabili pana od przyrody
łobuzy od historii

jeśli poszedł do nieba -

może chodzi teraz
na długich promieniach
odzianych w szare pończochy
z ogromną siatką
i zieloną skrzynią
wesoło dyndającą z tyłu

ale jeśli nie poszedł do góry -

kiedy na leśnej ścieżce
spotykam żuka który gramoli się
na kopiec piasku
podchodzę
szastam nogami
i mówię:
- dzień dobry panie profesorze
pozwoli pan że panu pomogę

przenoszę go delikatnie
i długo za nim patrzę
aż ginie
w ciemnym pokoju profesorskim
na końcu korytarza liści"

Małysz-u ! Mały-szu ! Małyszumałyszumałyszu !
Wiersz awangardowy o Małyszu:

SZSZSZSZSZSZSZSZ... AAAAA !! MAAAAAAAAA
ŁYYYSZSZSZSZSZSZ !! AAAAA !! LEĆADAMLEĆ !
EEEEEEEEEEEEEEEE !! SZSZSZSZSZSZSZSZ..
JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEST !

Wiersz zwykły:

To ty leć Adam, a ja spadam
Do tych pagórków leśnych
Do tych łąk zielonych
Szeroko wokół skoczni rozciągnionych
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem
Pozłacanych twym złotem
Któreś zdobył w lot
Lotem

Polsko, ojczyzno moja
Ty jesteś jak zdrowie
Ile Cię trzeba kochać
Ten tylko się dowie
Kto Cię przeleciał..

Dziś piękność Twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję
Bo wznoszę się ku Tobie
Na moich nartach wykutych w kuźni Wulkana !
Tobie ten skok oddaję Polsko ukochana !

okejj..

J E S I E N W G O R A C H

Lato, zamkniete kluczem ptakow,
Zostawia tylko swe wspomnienia,
Jesien odwaznie stawia kroki,
Zaczyna mglami dyszec ziemia.

A w gorach nie ma juz nikogo,
Tylko ja i Ty, a niebo straszy niepogoda,
Lato do cieplych stron umyka
W sklebionych chmurach i strumykach.

Na niebie mokrym od jesiennej sloty
Koczuje tabor zalu i tesknoty,
A drzewa pogubily liscie
Na wczesne mrozu przyjscie.

A wgorach nie ma juz nikogo....

Wiatr tylko placze sie dokola,
Na wrzosach pajeczyny wiesza
I zasypiaja lesne ziola,
Jak smutne slowa tego wiersza.

A w gorach nie ma juz nikogo....

Ja Cię, Anetuchap, rozumiem - też mam oczy dookoła głowy. W macierzyństwie
przeszłam na zawodowstwo i dostrzegam mimochodem rzeczy pozornie dla innych
niemające znaczenia.
Dziwi mnie czasem, jak niektórzy nie łączą w logiczną całość dwóch zjawisk np.
kobieta zachwyca się jak to moje małe dziecko po potknięciu i przewróceniu się
nie płacze, tylko wstaje i idzie dalej; sama zaś nie pozwala swojemu maluchowi
się przewrócić, bo...nie wiem pobrudzi spodenki czy przeżyje traumę...wtedy
bąknę coś w stylu - niech pani dziecka nie podnosi, samo wstanie.
Czasem wpadam w smaszczowy szał - dogoniłam w wakacje podrasowanego golfa na
leśnej drodze, którą jeździły na rowerach moje dzieci i dopasowałam formę
przekazu do percepcji odbiorców-facetów w samochodzie; powiedziałam - Znam twoją
rejestrację, palancie, i jak mi tylko przestraszysz dziecko na drodze, to cię
zajebię. Mąż powiedział, że mogłam zginąć na miejscu, ale w takich chwilach mam
czerwono przed oczami.
Ale rozumiem czemu Twój post rozsierdził niektóre współforumowiczki, trącił
dydaktycznym smrodkiem. Nie nawiązałaś z nami kontaktu, oznajmiłaś tylko swoje
zdanie, a to czasem prowokuje.
Czasem coś się doczytuje między wierszami, co w niezamierzony sposób jest
wyeksponowane. Pewnie z mojego postu też coś wyziera. Ha!
Ktoś już tu napisał bardzo mądrze, że odbieramy rzeczywistość przez własny
filtr i on zniekształca obraz.

Moim zdaniem, najlepszymi ksiazkami o przyrodzie jest
seria "Razem ze slonkiem" Marii Kownackiej. Darze je wielkim
sentymentem, w dziecinstwie uwielbialam i czesto do nich zagladalam.
Jest w nich wszystko: i opowiadania, i wiersze o przyrodzie, i
instrukcje, jak karmic ptaki czy budowac budki legowe, jak odrozniac
rozne roslinki, jak zrobic ozdoby i zabawki z lesnych "skarbow" itp.
Musze dzisiaj dokladnie je przejrzec, bo niedawno z radoscia
zgarnelam kilka czesci (chyba trzy) z polki w rodzinnym domu, gdzie
cierpliwie czekaly na nastepne pokolenie, ale nie zajrzalam glebiej.
Moj ponad-2,5-latek jest co prawda bardzo mlodym, ale niezwykle
gorliwym ekologiem (cokolwiek by to dla niego nie znaczylo ;) ),
wiec juz chyba moge zaczac z nim lekture fragmentow tych pieknych
ksiazek. Na pewno znajdziemy duzo ciekawych rzeczy nawet dla takiego
mlodziaka - chocby przepiekne ilustracje (moj ulubiony Z.Rychlicki!
+ Jerzy Heintze, + w wiekszosci czesci S.Saloni).
Pierwsze 2 czesci (Szaruga jesienna i Zima) wyszly w 1978 r, kolejne
(Przedwiosnie, Wiosna, Lato, Zlota jesien) w 1986 r.

Maria Kownacka byla wielka propagatorka "ekologicznych" tresci
(dosyc niezgrabnie to brzmi w tym przypadku), cale jej zycie i
prawie cala tworczosc maja silny zwiazek z przyroda. Troszke na ten
temat + pare wdziecznych anegdotek tutaj :
www.sp2rabka.republika.pl/publikacje/rog/m-k.doc (tekst
chropowaty nieco, ale co tam... - nie moj ;) )

Kto układał zadania z fizyki?
Dzik uśmiałby się z prądu o napięciu 20 V, który ma chronić szkółkę leśną.
Takie napięcie działa tylko na konia, inne zwięrzęta śmieją się z niego,
podobnie człowiek. Zapytaj się chłopa On zna się na tzw. pastuchach
elektrycznych dla krów i wie jakie tam jest napięcie i jak ten prąd płynie.
Zadanie z Księżyca oderwane od rzeczywistości, a wręcz z nią sprzeczne. Patrząc
na teorię zbyt trudne do zadań testowych za 1 pkt, mogłoby być zamieszczone w
zadaniach otwartych za 3 pkt.
Dwa zadania są związane z hydrostatyką. Hydrostatyki można nie realizować w
gimnazjum, jeśli są w nim tylko 4 godziny w ciągu trzech lat kształcenia.
Zadanie dotyczące wody i lodu na polanie patrząc na wykres i możliwe odpowiedzi
jest wielką bzdurą. Jaki zefir stopił momentalnie lód przed godziną czwartą w
nocy? Ile tej wody było chyba jezioro, jeśli całkowicie nie zamarzła przy
zerowej i ujemnej temperaturze od godzinie 14.00 do 22.00. Radio "Puszcza"
niech nadaje, ale kto będzie słuchał i sponsorował, może uczniowie lub
zwierzęta ze słuchawkami na uszach spacerujący po lesie. Lepiej byłoby nazwać
je "Ptasie Radio" miałoby ono związek ze znanym wierszem.
Zadanie z goprowcami obraża ich, ponieważ są oni istotami myślącymi i nie będą
wciągali przy pomocy liny sprzętu ratowniczego w skrzyni wszystko to o
przerażającej masie 500 kg. Goprowcy sprzęt wniosą partiami lub wynajmą
helikopter. Zróbcie forum zadaniowe, a ludzie z całej Polski wymyślą jakieś
realistyczne zadania na egzamin.

Ta cisza -żarem z nieba lejącym się, spowodowana(...)?

Jedną z polemik- A.M. ukazałem na spotkaniu z R. Ziemkiewiczem. Tak wyglądało
Jego zainteresowanie faktycznymi patologiami( w moim przypadku- podjałem walkę
z " ukłądem braci lesnych z pewnym psiznesmenem z B. Tucholskich...")- NIECH
SIĘ POWYRZYNAJĄ, A DLA MNIE( A.M.)SĄ INNE WAŻNE TEMATY- jak np.:
...." Odpier.....się od generała, lub gen. Kiszczak to był człowiek honoru..."
A może znajdzie się jeden z " kontraktowego Sejmu" i napisze nam jak Adaś
zareagował na kandydaturę T. Mazowieckiego...!
Ja znam tylko z przekazu:((((((((
PS
M. Pawlikowaka Jasnorzewska w swoim wierszu( a może i...)pt. " Fotografia"
pisze-konkluduje, o złych wyborach tak:
..." a pozostanie tylko foptografia-to bardzo mało"
Mnie pozostały takie fotografie "wielkich LUDZI mojej "S" tamtych dni..."
ale wielkość ich pożółkła, pobladła..., a na dziś
-POWINNA SIĘ CZERWIENIĆ OD UCHA DO UCHA(...)!!!

Prawdziwy Polski Hart Ducha
Wiersz z polskim duchem...
Poprzez wicher i słotę, Przez bezkresną dal śnieżną,
Poprzez żar i spiekotę, Przez pustynie bezbrzeżną,
Poprzez kry, poprzez lody, Przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody, Nieprzebyte gęstwiny,
Poprzez leśne dąbrowy, Poprzez stepy i knieje,
Poprzez mroczne parowy, W których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy, Gdy złe jęknie lub strzyga,
A dźwięk słysząc takowy, Serce w trwodze zastyga.
Niezrażony ciemnością, Która mrozi głusz dziką,
Sam na sam z samotnością, Co do szpiku przenika.
Pełen hartu i woli, Podpierając sam siebie,
Mając zamiast busoli Krzyż Południa na niebie.
Pokonując złe żądze, Wietrząc wrogów w krąg wielu,
Ufny, iż nie zabłądzę Idę naprzód, do celu.
Drogi mej nie wytyczy Ni głos werbla, ni cytra,
Póki starczy mi siły,
Idę po pół litra!

Katyn - swiadectwo hanby i podlosci. Na zawsze ?
Ponizej :
Wladyslaw Hemmer, wiersz umieszczony w Polskiej Sekcji re: II wojna swiatowa w
obozie w Oswiecimiu.

Moj komentarz:
dla Zydow wymordowanych w Oswiecimiu i gdzie indziej nic sie nie przedawnia ;
ani dzis, ani jutro, ani pojutrze. Rozumie to.

Nigdy nie znalam mojego Dziadka, gdyz przydarzylo mu sie to o czym mowi Hemmer.
Mysle, ze on i tysiace jego wspoltowarzyszy koszmaru zasluguja na pamiec i
obrone, i prosbe o sprawiedliwosc, nawet pozna.

W. Hemmer :

Tej nocy zgladzono wolnosc
w katynskim lesie…
zdradzieckim strzalem w czaszke
pokwitowano wrzesien….

Zwiazano do tylu rece
by w obecnosci kata
nie mogly sie wzniesc blagalnie
do Boga i do swiata.

Zakneblowano usta
by w tej katynskiej nocy
nie mogly wolac o litosc
ni wezwac znikad pomocy.

W podartym jenieckim plaszczu
martwa do rowu zepchnieto
i zasypano ziemia
skron krwia przesiaknieta.

By pomyslec nie mogla
ni znaku dac o sobie
i na zawsze zostala
w lesnym katynskim grobie.

Pod smiertelnym calunem
zwiedlych katynskich lisci
by nikt sie nie doszukal,
by nikt sie nie domyslil.

Tej samotnej mogily,
tych prochow i tych kosci,
swiadectwa najwiekszej hanby
i najwiekszej podlosci.

srednie tlumaczenie ale fajny wiersz...
Więc ciągle twoje oczy liczą fiołki leśne - Jeden, sto, potem tysiąc - daleko
od dróg? I nie pozwolisz nigdy, bym kołysać mógł Jak na huśtawce, ciebie,
pogrążoną we śnie? Jesteś żywym obrazem między paletami Ułożonymi z kwiatów -
bzów i georginii, Co światłością park zdobią. Tam głos ludzki ginie, Aby łkał
strumień, co wciąż odbiciem nas mami. Niebo błękitne, niebo kwitnie motylami;
Powiedz, krzykniemy smutkom twoim: "Z jaskółkami Uciekamy daleko, daleko w
marzenie?" Jak za ten pocałunek, co tak wzruszający, Bo najprawdziwszy w
świecie, nie dziękować słońcu, Że Rosarium Miłości wznosi wśród pustyni!
przetłumaczył Marian Stala

Toujours tes yeux à compter les violettes - Une, puis cent, puis mille - loin
des chemins? Ne veux-tu donc pas que te berce ma main Presque endormie ainsi
dans l'escarpolette? Ô chère image en chair parmi les palettes Que font les
fleurs - roses, lilas et jasmins - Seuls en ce parc où ne meurt le bruit humain
Que pour laisser jaser l'eau qui nos reflète! Un ciel bleu, un ciel fleuri de
papillons. Dis, si nous disions à tes craintes: "Foyons Avec l'hirondelle,
loin, comme des rêves?" Ah, comme après ce baiser, le seul touchant, Le seul
vrai, on bénit le soleil couchant D'allumer les Rosiers d'Amour sur les grèves!

Wojtek_D: Nastała wreszcie wiosna... - wiersz.

*************************************************************

Nastała Wreszcie wiosna,
pora po zim(n)ie bardzo radosna
gdyż wyszło wreszcie słońce
a długie dnie bęa coraz to bardziej
...gorące.

A gdy zrobi się ładna pogoda
w domu siedziec pewno szkoda,
czesto w plener człek wyrusza
utrwalić tego świata piękno - to co tak
...wzrusza.

Życzę wszystkim internautom
fotografom, lesnym skautom
ładnej aury, dośc grosików
abyście wszystkiego moi drodzy mieli
...bez liku.

TE ŻYCZENIA WOJTEK SKŁADA...

...co z kamerą mknie przez lasy
ciągle zdziera swe obcasy
poszukuje, węszy, szuka
chcecie wiedzieć jaka z tego jest
...nauka ?

Otóż wszyscy moi mili (biedni)
co przed komputerami teraz zasiedli
pruja mózgi, niszczą oczy
wiedzcie, że naturze żaden pecet nie
...doskoczy.

Dla bezmózgów morał podam
bardzo mego zdrowia szkoda
mej psychiki, oczu mych
wróg komputer, telewizor, na wakacje wont
...na strych !!!

*************************************************************

Pozdrawiam

Wojciech Domagała

reporter@klub.chip.pl

JESIEŃ W GÓRACH słowa: M.Turowska, A. Torbus muz.A.Mróz

Lato zamknięte kluczem ptaków
zostawia tylko swe wspomnienia.
Jesień odważnie stawia kroki,
zaczyna mgłami dyszeć ziemia.

Ref.:

A w górach nie ma juz nikogo,
niebo nas straszy niepogodą.
Lato do ciepłych stron umyka,
w skłębionych chmurach i strumykach.

Na niebie mokrym od jesiennej słoty
koczuje tabor żalu i tęsknoty,
a drzewa pogubiły liście
na wczesne mrozu przyjście.

Ref.:

A w górach...

Wiatr tylko plącze się dokoła,
na zboczach pajęczyny wiesza
i zasypiaja leśne sioła
jak smutne słowa tego wiersza.

Ref.:

A w górach...

Całkowicie się z Tobą zgadzam w ocenie malarstwa obu mistrzów.
W tomie esejów "Drogi donikąd" (Holzwege, niemiecki tytuł można tłumaczyć też
jako Leśne bezdroża), M Heidegger wyraża opinię, że u źródła każdej ze sztuk
kryje się poezja (czy raczej 'poetyckość"). Zgadzam się z jego sugestią.
Jak widać na przykładzie dzieł obu malarzy, doskomała poezja może być całkiem
różna...
Zmysłowy wiersz Watteau uwalnia w odbiorcy całą gamę doznań, to poezja lekka,
finezyjna, elegancka i pełna metafor...
Poezja Vermeera jest zdecydowanie bardziej ascetyczna, klarowna i prosta. Ona
nie poi tak zmysłów, ale niewątpliwie też wzrusza...każdy włos Koronczarki
policzony jest przez miłość...

Czery podziałały
Witajcie kochani. Czary zadziałały, wiersze Dzyt, historyjki Piotra. Dziękuję,
dziękuję, cudownie jest poczuć się porozpieszczaną w leśnej chatce. Zły nastrój
mi trochę przeszedł i nawet słońce świeci. Bardzo lubię SDM Dzyt, zaśpiewamy
razem? Widzę, że zjedliście wszystkie słodycze, łasuchy! To ja zrobię naleśniki
i koktajl truskawkowy. Pewnie nie uwierzycie, ale to nie ja majstrowałam przy
pogodzie. Próbowałam co prawda Twoich czarów pogodowych Maga, ale chyba coś mi
się wiosennie zamieszało. Wyczarowałam za to świeże truskawki! Pachną w całej
chatce. Wystarczy na koktajl, a do reszty ubiję śmietany. A żebyśmy nie umarli
z przesłodzenia upiekę paszteciki z soczewicą. Jedliście kiedyś? Nie? To zjecie.
Miotła, sprząta, śniadanko czeka, to ja sobie mogę pospacerować po lesie.
Janku, wyszedłeś już z tych pokrzyw? Chcesz ziółek, może małe zaklęcie? Skutki
pewnie nieobliczlne, ale intencja szczera. Nazbieram kwiatów, może spotkam
elfy. Piotrze musisz bardzo uważać, bo jeśli elfy poznają Bogusię, nie będą
chciały jej wypuścić! A może to my nie będziemy chcieli wypuścić jej z chatki?
Zapraszam na poranny spacer, kto pójdzie ze mną?

To ja, Magdalena, też się wypowiem. Nigdy nie piałam zachwytów nad tym
imieniem, takie zwykłe było, nic szczególnego. Dopiero teraz zaczynam je
doceniać, jak tak na nie z boku popatrzeć to naprawdę jest ładne!
I jeszcze lubię je w pewnym wierszu:
"Magdaleno, ciszo polna,
Magdaleno, ciszo leśna,

Która zlewasz mi pod nogi
Miłosierny balsam drogi

I ocierasz włosy swemi
Stopy, pylne kurzem ziemi"

i tam dalej jeszcze leci. Pozdrawiam!
M.

Wiosenne pozdrowienia dla czyteknikow watku Bryzy.
Chyba nie zostawisz nas z jednym wierszem

Jesteś piękne - mówię życiu -
bujniej już nie można było,
bardziej żabio i słowiczo,
bardziej mrówczo i nasiennie.

Staram mu się przypodobać,
przypochlebić, patrzeć w oczy.
Zawsze pierwsza mu się kłaniam
z pokornym wyrazem twarzy.

Zabiegam mu drogę z lewej,
zabiegam mu drogę z prawej,
i unoszę się w zachwycie,
i upadam od podziwu.

Jaki polny jest ten konik,
jaka leśna ta jagoda -
nigdy bym nie uwierzyła,
gdybym się nie urodziła!

Nie znajduję - mówię życiu -
z czym mogłabym cię porównać.
Nikt nie zrobi drugiej szyszki
ani lepszej, ani gorszej.

Chwalę hojność, pomysłowość,
zamaszystość i dokładność,
i co jeszcze - i co dalej -
czarodziejstwo, czarnoksięstwo.

Byle tylko nie urazić,
nie rozgniewać, nie rozpętać.
Od dobrych stu tysiącleci
nadskakuję uśmiechnięta.

Szarpię życie za brzeg listka:
przystanęło? dosłyszało?
Czy na chwilę, choć raz jeden,
dokąd idzie - zapomniało?

Allegro ma non troppo - Wisława Szymborska

Wisława i ... ekologia stalinowska
Wisława Szymborska
AMU-DARIA

Wrócisz rzeko na dawne łożysko.
Pięciolatka dla szczęścia człowieka.
Człowiek w szczęście obróci wszystko.
Wielka tama bieg twój odmieni.
Na uradzaj pustynnej Turkmenii.
Na urodzaj pszeniczny i leśny.
Na ogrody w bujnej zieleni.
Na melodie nowych pieśni.

(...)

Nie znam mowy ludu Turkmenii -
myślę tylko, że słowo "Październik"
znaczy tyle co woda zródlana
pragnącemu z miłością podana.

Wiersz ukazał się w tomiku pt. "DLATEGO ŻYJEMY" w 1952 roku.

Gość portalu: wild napisał(a):

> Wisława Szymborska
> AMU-DARIA
>
> Wrócisz rzeko na dawne łożysko.
> Pięciolatka dla szczęścia człowieka.
> Człowiek w szczęście obróci wszystko.
> Wielka tama bieg twój odmieni.
> Na uradzaj pustynnej Turkmenii.
> Na urodzaj pszeniczny i leśny.
> Na ogrody w bujnej zieleni.
> Na melodie nowych pieśni.
>
> (...)
>
> Nie znam mowy ludu Turkmenii -
> myślę tylko, że słowo "Październik"
> znaczy tyle co woda zródlana
> pragnącemu z miłością podana.
>
> Wiersz ukazał się w tomiku pt. "DLATEGO ŻYJEMY" w 1952 roku.

Czy tak wyglądał w 1952 Twój świat??
Bez sugestywnej ironii??
Bez grama humoru???

Przyznam się , że czytać umiem.
Przyznam się nawet do tego , że lubię czytać .
Do poezyji i do wierszy Wisławy także zaglądam kiedy jakiego komiksu nie ma pod
ręką
A za ten "smaczek " przyznaję kolejne dwa plusiki udowniczemu wątku
Ale jakaś uwerturka do wołającego Yeti i do pociech stu konieczna była i wskazana.
Potem i "kondycja" juz zdecydowanie lepsza i klarowność przekazu nienaganna.
A takie "smaczki" mus znać.
Poetyka nudna byłaby bez nich.

Pozdrawiam,
p.

kraszanie...
kraszan1 napisał:

>
> > I Ty mówisz o towarzystwie - do szkoły albo na kursy marsz nadrabiac braki
> w
> > abstrakcyjnym myśleniu!
>
> Prowokacja chybiona.
> Wyjaśnienia marne.

... Negra wszystkich wysyła do szkółek leśnych, uzając nas za skończonych
oligofreników z brakami w wykształceniu mniej lub bardziej ogólnym. uznajmy
zatem, że to jej 'licencia poetica'.
powiem Ci jednak w tajemnicy, że nasza ulubienica nie ma pojęcia o wierszu
bohaterskim, a heksamter kojarzy z miotłą i czarownicami.

;-)

palker napisał(a):

>
> Została niecała godzinka wigilijna.
> Pora na coś mniej sformalizowanego.
>
> Wiersz Ob-leśny
> "Toczy wielkie wody Ob wraz z Jenisjejem
> A jakież przepastne tajgi leśne knieje
> Przeogromna wydać może się sekwoja
> lecz przy tobie to karły o K.... moja!"

Wiersz całkiem nie-Ob-lesny:

Bywają różne sfery
Sfery na różne litery.
Wysokie sfery na 'wu'
ale nie o nich będzie tu.
Będzie o jednej okrągłej na 'Ka',
co swoje święto jutro ma.
Nie chcę tu zdradzać zbyt wiele -
domyślcie sie przyjaciele!:-)

beata_ napisał(a):

> palker napisał(a):
>
> >
> > Została niecała godzinka wigilijna.
> > Pora na coś mniej sformalizowanego.
> >
> > Wiersz Ob-leśny
> > "Toczy wielkie wody Ob wraz z Jenisjejem
> > A jakież przepastne tajgi leśne knieje
> > Przeogromna wydać może się sekwoja
> > lecz przy tobie to karły o K.... moja!"
>
> Wiersz całkiem nie-Ob-lesny:
>
> Bywają różne sfery
> Sfery na różne litery.
> Wysokie sfery na 'wu'
> ale nie o nich będzie tu.
> Będzie o jednej okrągłej na 'Ka',
> co swoje święto jutro ma.
> Nie chcę tu zdradzać zbyt wiele -
> domyślcie sie przyjaciele!:-)
>
>
Na niecałe pól godziny przed...
Zdradzę, że......
..................chodzi o Kulkę, Kuleczkę
forumową bajeczkę

Chcialam komus cos powiedziec...
i taki oto wiersz stworzylam:

Przywolujac ducha

Dobry duchu swiata! Dokad sie udales,
ze chociaz cie szukam -odnalezc nie moge?
Jezeli gdzies jestes, jasli sie schowales
-tecza siedmiobarwna wskaz mi wreszcie droge,

abym po jej moscie biegnac bez wytchnienia
spotkala cie wreszcie gdzies po drugiej stronie,
gdzie gwiazdy sie pala i gdzie nie ma cienia;
gdzie w mglach popielatych kraniec Ziemi tonie!

Dobry duchu wspomnien -dawny przyjacielu!
Podobno umarles, podobno zginales...
Wolalam twe imie w smutku i w weselu
-nie wiem, co sie stalo... A moze zasnales

jak lesne zwierzatko w swej bezpiecznej norze,
ktore drzy zranione przez zasadzki zycia?
Ublagam Opatrznosc i ona pomoze,
ona poprowadzi, a wiec -wyjdz z ukrycia!

Dobry duchu wiosny! Kiedy sie odrodzisz,
uwolnisz z calunu i powstaniesz z trumny?
Niczym tarcza Slonca -tysiac razy wschodzisz;
mozesz stac sie silny, madrzejszy i dumny!

Twarde rece Boga... zelazo hartuja
i ksztalt mu nadaja wedlug jego woli!
Przeciez jeszcze nie wiesz, co z ciebie wykuja,
a poki cie tworza -wiele rzeczy boli...

wierszokleta tylko głowa nie ta
Nie bardzo wiedziałam , gdzie zamieścić ten post, ale chyba pod "Wychowanie" pasuje bardziej niż pod "Zabawy". Sąsiad dał mojemu dziecku w prezencie ksiażeczkę z wierszykiem i kolorowymi ilustracjami, ładnie wydaną , na grubym lśniącym papierze. Otwirzyłam ksiązeczkę...czytam i oczom nie wierzę...co wydawnictwo "Jaworski" zaproponowało maluchom. "Arcydzieło: napisała pani Irena Landau. Daruję sobie opowiadanie treści "wierszyka", po prostu przytoczę jego fragment: Stuku puku po leśnej drodze idzie wujek na sztucznej nodze. Czysty, w nowe dziensy ubrany idzie wujek , ten z okiem szklanym. Płynnie jakby ruszał do tańca z twarzą wcale nie do kogańca idzie trzeci. A z listków rosę spija wujek z czerwonym nosem itd. itp. To ja na to mogę zareagować chyba tylko tak: Gdy czytam te rymy spod Częstochowy to mi olej cały odpływa z głowy, a na treść burzy się treść żoładka bo wiersz jakby ktoś puścił bąka... Ludzie czy to mnie się w głowie pomieszało i przesadzam, czy faktycznie publikowanie takiego "gniota" jest oburzające? Przecież nawet wierszyki w jakiś sposób kształtują gusta i wrażliwości dziecka...

LX i Verbena
LX - urocze wiersze,szczegolnie podobal mnie sie Swit nad lesnym jeziorem.

Verbena - ciekawe,cieple i pelne uroku akwarele.

Dzieki dziewczyny,ze chcialyscie podzielic sie z nami swoimi pracami.

Los Białowieży
Apel mieszkańców w obronie Puszczy Białowieskiej

awa 31-05-2004, ostatnia aktualizacja 31-05-2004 20:42

Blisko tysiąc podpisów pod petycją do rządu domagającą się skuteczniejszej
ochrony Puszczy Białowieskiej zebrało jak dotąd Towarzystwo Ochrony
Krajobrazu z Hajnówki

Towarzystwo domaga się przywrócenia zakazu wycinania ponadstuletnich drzew i
drzewostanów, zmniejszenia o połowę ilości wycinanych drzew - obecnie Lasy
Państwowe mogą wycinać co roku 150 tys. m sześc. drewna, przeznaczenia drewna
z Puszczy w pierwszej kolejności na potrzeby regionu (większość wyciętych
drzew jest wywożona w inne rejony Polski i za granicę), wstrzymania polowań,
gdyż tylko liczba jeleni w ciągu ostatnich dziesięciu lat spadła trzykrotnie,
ograniczenia ruchu samochodowego - na niektórych drogach leśnych ruch
wyłącznie dla społeczności lokalnej.

- Najważniejsze jest to, że pod petycją podpisywali się mieszkańcy regionu
Puszczy Białowieskiej - mówi członek zarządu Towarzystwa Janusz Korbel. - To
duży sukces, bo jeszcze w 2000 r. protestowali przeciwko planom powiększenia
Parku Narodowego całą polską część Puszczy. Obrzucono wtedy jajami ministra
środowiska, który tu przyjechał ogłosić tę decyzję.

Według Korbela coraz większa część mieszkańców uważa, że Puszcza nie jest
należycie chroniona, a argument wysuwany przez rząd i Lasy Państwowe, że to
właśnie miejscowa ludność jest przeciwna ochronie, nie do końca jest
prawdziwy. - To raczej niejasna polityka rządu doprowadziła do tego, że
mieszkający w Puszczy ludzie patrzą nieufnie na próby ochrony tego ostatniego
pierwotnego lasu Europy - twierdzi Korbel. - Niedawno rząd utworzył w Puszczy
nowy rezerwat, w którym co prawda wolno zbierać grzyby, ale do którego jednak
nie wolno wchodzić. Ale Lasom Państwowym wolno za pomocą ciężkiego sprzętu
wycinać tam drzewa. Nie zrekompensowano samorządom podatku, jaki straciły na
skutek utworzenia tego rezerwatu, choć była to symboliczna dla budżetu kwota
kilkuset tysięcy złotych rocznie - wyjaśnia.

W piątek wieczorem popierający te żądania koncert zagrała w Białowieży
Czeremszyna z leżącej na skraju Puszczy Czeremchy oraz legendarny bard
białoruski Todar (Zmicer Wajciuszkiewicz). Odbył się on pod hasłem "Dla
Puszczy i dla ludzi". Gorącymi brawami zebrani słuchacze nagrodzili
pochodzącego z Białowieży poetę Borysa Russko, który przeczytał kilka wierszy
dedykowanych ochronie Puszczy Białowieskiej.

To był zbiór Brzechwy "Oto bajka". Wiersz o pogrzebaczu i Procie nazywał się "Latający pogrzebacz". A
"Kanato" kończylo się socrealistyczną wizją budowy na leśnej polanie "miasta dzieci"...
Zuzanna

hm Nobel Szymborskiej?
chyba miała szczęscie "czasowe" że razem z Leni R. w 1936 o socjalizmie z NSDAP
(SA) wierszyków nie nuciała?

Gość portalu: Niech napisał(a):

> Nagroda zostalan pomyslana jako przeciwwaga do literackiego Nobla. Dla
> myslacych - gromkie brawa!

Wisława Szymborska
AMU-DARIA

Wrócisz rzeko na dawne łożysko.
Pięciolatka dla szczęścia człowieka.
Człowiek w szczęście obróci wszystko.
Wielka tama bieg twój odmieni.
Na uradzaj pustynnej Turkmenii.
Na urodzaj pszeniczny i leśny.
Na ogrody w bujnej zieleni.
Na melodie nowych pieśni.

(...)

Nie znam mowy ludu Turkmenii -
myślę tylko, że słowo "Październik"
znaczy tyle co woda zródlana
pragnącemu z miłością podana.

Wiersz ukazał się w tomiku pt. "DLATEGO ŻYJEMY" w 1952 roku.

Wisława Szymborska
TEN DZIEŃ

(...)
Oto Partia - ludzkości wzrok.
Oto Partia - siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie.
Jego partia rozgarnia mrok

Wiersz ukazał się w tomiku pt. "PYTANIA ZADAWANE SOBIE" w 1954 roku.

Wisława Szymborska
WSTĘPUJĄCEMU DO PARTII

(...)
Pytania brzmią ostro,
ale tak właśnie trzeba,
bo wybrałeś życie komunisty
i przyszłość czeka
twoich zwycięstw.
Jeśli jak kamień w wodzie
będzie twe czuwanie,
gdy oczy zamiast widzieć
będą tylko patrzeć,
gdy wrząca miłość w chłodne
zmieni się sprzyjanie,
jeśli stopa przywyknie
do drogi najgładszej.

(...)

Partia. Należeć do niej,
z nią działać, z nią marzyć,
z nią w planach nieulękłych,
z nią w trosce bezsennej -
wierz mi, to najpiękniejsze,
co się może zdarzyć,
w czasie naszej młodości
- gwiazdy dwuramiennej.

Wiersz ukazał się w tomiku pt. "PYTANIA ZADAWANE SOBIE" w 1954 roku.